Wiejscy gracze Pokemon Go wyrażają frustrację z powodu niemożności konkurowania z graczami miejskimi, kwestionując, w jaki sposób oczekuje się od nich ukończenia tak wielu rajdów, szczególnie w porównaniu z najbardziej oddanymi graczami.
Trudności graczy wiejskich
Powszechnie wiadomo, że Pokemon Go faworyzuje graczy mieszkających w gęsto zaludnionych obszarach, takich jak miasta i miasteczka. Niezależnie od tego, czy chodzi o ograniczone zasoby, czy zmaganie się z najazdami Cienia, bycie wiejskim graczem Pokemon Go nie jest zabawne.
Te niedociągnięcia po raz kolejny wyszły na jaw, gdy jeden sfrustrowany gracz umieścił post na Reddicie: „Te liczby nalotów są szalone. Ludzie w dużych miastach grają w zupełnie inną grę” – pokazuje, jak jeden z jego znajomych ukończył 378 rajdów od początku Inbound from Ultra Space.
Reakcje graczy
To zdanie powtórzyli inni w komentarzach, a jeden z graczy wyraził: „Przeprowadzka była dla mnie jedną z najgorszych decyzji, jeśli szczerze mówiąc, jeśli chodzi o Pogo”. Pogo to zdecydowanie inna gra na większych, popularnych obszarach. »
Inni skupili się na znacznych kosztach tego exploita: „Oszust może to zrobić za 378 dolarów, ponieważ osobiste przepustki kosztują tylko 1 dolara za sztukę”. Technicznie mniej, jeśli kupują je w paczkach/grupach. Dla wiejskiego gracza wykonującego głównie ataki dystansowe? Koszt byłby co najmniej dwukrotnie wyższy, czyli bliżej 800 dolarów. »
Niezależnie od tego, czy jest to skrajny przykład oszusta, wieloryba, czy jednego i drugiego, problemem pozostaje to, że wiejskie gracze Pokemon Go znajdują się w trudnej sytuacji. To najnowszy przykład ograniczeń gry poza miastem, które będą pojawiać się coraz częściej w przyszłości.
Źródło: www.dexerto.com





