W 2017 roku cały świat oczarował Pokémon GO. Ludzie wybiegli na ulice, aby łapać Pokémony i walczyć z innymi trenerami o dominację. Nie ma wątpliwości, że niektórzy z Was byli w środku akcji i bawili się świetnie, a okazuje się, że to samo robiło dwóch policjantów na służbie.
Nieodpowiedzialni policjanci
Dwóch funkcjonariuszy z Departamentu Policji Los Angeles spędziło dużo czasu w swoim radiowozie grając w Pokémon GO, podróżując różnymi ulicami w poszukiwaniu Pokémonów, takich jak Snorlax i Togetic. Nie tylko zignorowali radiowe prośby o wsparcie w związku z trwającym napadem, ale także złamali kilka przepisów drogowych podczas polowania na Pokémony.
Być może pamiętacie tę historię udostępnioną kilka lat temu, ale właśnie dzisiaj pojawiły się nowe dowody w postaci materiału filmowego z kamery samochodowej radiowozu. Teraz możemy dokładnie zobaczyć, co robili dwaj policjanci podczas pogoni za Pokémonem, a nie złodzieje w akcji. Pięciominutową relację z eskapad funkcjonariuszy można obejrzeć w 404Media.
Nieświadomość wołania o pomoc
O ile to obrzydliwe, że policja całkowicie ignorowała wezwania o pomoc, to sytuacja staje się jeszcze gorsza, gdy zdamy sobie sprawę, że napad miał miejsce w pobliskim centrum handlowym, gdzie w tym czasie stacjonowali. Słychać nawet, jak policja śmieje się na tę prośbę, mówi sobie, że nie chce się w to mieszać, a następnie kontynuuje pościg i rozmawia o Pokémon GO.
Pod koniec filmu przełożony José Gomez przepytuje dwóch funkcjonariuszy, dlaczego nie zareagowali na wezwania o pomoc przez radio. Dla Gomeza było oczywiste, że coś jest nie tak, a jego pytania wszczęły śledztwo, które ostatecznie doprowadziło do zwolnienia obu funkcjonariuszy.
Źródło: gonintendo.com




