Byłem podekscytowany grą studia Flying Wild Hog’s Evil West od czasu jej ujawnienia na The Game Awards w 2020 roku. Tak wiele informacji natychmiast przykuło moją uwagę. Pomimo najlepszych starań Red Dead Redemption zawsze czułem, że w grach wideo brakuje dzikich zachodów, chociaż niektóre gry wykorzystują formułę westernu, aby opowiedzieć historię osadzoną gdzie indziej. Założenie Evil West również przypomina coś, co można było zobaczyć w erze PlayStation 2: kowboje, którzy chronią zwykłych śmiertelników przed tajnymi horrorami świata, takimi jak wampiry i inne stworzenia. Mój umysł nie może się powstrzymać przed zobaczeniem Darkwatch, gry, w którą grałem wielokrotnie jako dziecko, kiedy widzę Evil West.
Mówiąc bardziej ogólnie, ta era była świetna dla westernów akcji z perspektywy trzeciej osoby – Gun, Red Dead Revolver, wspomnianego Darkwatch i Call of Juarez (chociaż Techland wypuścił to podczas następnej generacji, jego rok wydania 2006 jest wystarczająco zbliżony do PS2, że czuje się tu jak w domu). Wszystko to ma na celu stwierdzenie, że granie w Evil West sprawia, że znów czuję się jak dziecko w najlepszy sposób.
Poza ustawieniem, które wywołało u mnie nostalgię jeszcze przed jego wydaniem, prawie każdy aspekt Evil West prezentuje się tak, jak pamiętam gry na PS2, gdy miałem dziesięć lat na początku 2000 roku. Zaczyna się od filmu, w którym Jesse Rentier, syn przywódcy Instytutu Rentiera, ramienia rządu, który działa specjalnie przeciwko siłom zła ukrytym na widoku. Jesse jest rewolwerowcem z bronią nasyconą elektrycznością na jednym ramieniu, pazurami rosomaka na drugim i trzema pistoletami, podobnie jak wcześniej jego ojciec i dziadek. Ma partnera do pracy – który dobry kowboj jedzie samotnie na dzikim zachodzie? – i over-the-top strój, który pasuje do jego karykaturalnej budowy ciała i oczywiście osobowości każdego czołowego kowboja w zasadzie w każdej zachodniej grze.
W Evil West sangwinicy, podziemna rada wampirów, wydają się być rozdzieleni przez młodą, pełną gniewu córkę, która podobnie jak jej ojciec wierzy, że nadszedł czas, aby jej rodzaj przestał ukrywać się w cieniu, a Jesse musi Zatrzymaj ją. Jak na razie historia jest w porządku. Byłbym zadowolony, gdyby to była cała historia, którą dała mi gra. Wykonuje swoją pracę i być może przypadkowo nawiązuje do Darkwatches na świecie. Czasami wystarczy prosty powód, by zabić niezliczone wampiry i wrogie stworzenia. Z pewnością nie potrzebuję, aby każda gra zawierała historię, która jeży mi włosy na rękach lub wzrusza do łez. A w przypadku Evil West, mogę podążać za Jessem do najdalszych zakątków tej dziwnej granicy, aby powstrzymać zło.
Rozgrywka również przemawia bezpośrednio do mojej nostalgii za PS2, chociaż nie wspomnę, że jest to jedna z pierwszych gier, w które grałem, która w pełni nosi inspirację God of War (2018). Walka toczy się prawie tak samo, od zbliżenia, zza ramienia, z perspektywy trzeciej osoby, trzymającej akcję przed twoją twarzą, przez finiszery, które odblokowują się, gdy wróg świeci na pomarańczowo, po wystrzeliwane wnętrzności i zasysaj ten rozprysk po każdym zabiciu wroga. Nawet przemierzanie tego dzikiego zachodu przypomina spacer po jednym z dziewięciu królestw God of War. Używasz mechaniki linowej, aby docierać do nowych miejsc, niszczyć skrzynie, przebijając się przez ich górę, i natknąć się na arenę walki po arenie walki pomiędzy bardziej eksploracyjnymi sekcjami.
Na tych arenach walki gra przypomina mi większość moich dni na PS2. Pamiętasz, jak, prawdopodobnie ze względu na ograniczenia sprzętowe, poziomy były liniową mieszanką „eksploracji, aby znaleźć skrzynię lub dwie, podczas gdy otrzymasz dodatkową historię” i „czasu na walkę z falami wrogów, aż minie nieokreślony, pozornie losowy czas? ” Tak, i chociaż pisanie tego nie brzmi zbyt pochlebnie, jest nieco odświeżające – chociaż może to być tylko moja nostalgia. Evil West chce, abyś skupił się wyłącznie na walce, kiedy nadejdzie czas na zabijanie, a kiedy nie, chce, abyś poszedł znaleźć losową skrzynię ze złotem.
Nawet prezentacja Evil West wydaje się nostalgiczna, od czcionek przypominających lata 2000 po sposób, w jaki prezentuje kolekcjonerskie fragmenty wiedzy i nie tylko. A styl wizualny podsumowuje to wszystko ładną kokardką na górze.
Przypuszczam, że porównanie Evil West do gier z PS2 z mojego dzieciństwa może być odebrane negatywnie, ale jak dotąd bardzo dobrze mi się z nią spędza czas. Wie, co to jest i rozkoszuje się tym, umieszczając swoją bombastyczną walkę na pierwszym planie, swoją historię za nią i swoje uroczo tropikalne postacie gdzieś pośrodku. Evil West to, podobnie jak niezliczone gry z ery PS2, na które wciąż patrzę z sentymentem, gra, o której przeważnie zapomnę wkrótce po przejrzeniu jej napisów. Ale być może od czasu do czasu, za 5, 10, 15 lat, będę myślał o tym i o zabawie, którą miałem przez kilka krótkich dni. Nie każda gra musi trzymać się mnie długo po jej ukończeniu, a czasami jest w porządku, aby gry przypominały te z przeszłości. W końcu nie każdego dnia gra sprawia, że znów czuję się jak dziecko.
Grasz w Evil West? Daj nam znać w komentarzach poniżej!
Źródło : https://www.gameinformer.com/opinion/2022/11/25/evil-west-is-a-rootin-tootin-nostalgic-romp-that-makes-me-feel-like-a-kid-again





