Gdy przygotowujemy się do uruchomienia następnego World of Warcraft ekspansja Smocze stadoWydawało się, że to dobry moment, aby spojrzeć wstecz na niektóre z najlepszych rajdów, jakich doświadczyłem. Na potrzeby tej listy definiuję raid jako zawartość instancyjną, wymagającą co najmniej dziesięciu osób i zawierającą więcej niż czterech bossów. Dodatkowo uwzględniam tylko raidy, w których brałem udział, gdy były obecne, co niestety usuwa Wanilia wersja Naxxramas z rywalizacji; i nie, robiąc te naloty w Klasyczny WoW też się nie liczy. Dodatkowo, nie prowadzę rankingu na podstawie historii rajdu, a jedynie doświadczenia z ich przechodzenia. Nawet ustalając te ograniczenia, istnieje bardzo długa lista pretendentów.
Wyróżnienie: Bitwa pod Dazar’alor
Bitwa o Dazar’alor była ekscytującą koncepcją od samego początku, w przeciwieństwie do żadnego innego najazdu, jaki kiedykolwiek mieliśmy. Horda broniła się, gdy Przymierze atakowało Dazar’alor; kiedy to zostało ogłoszone, nie mogłem sobie wyobrazić, jak zrównoważą to między dwiema frakcjami, ale ostatecznie było to naprawdę dobrze zrobione. Było sporo ciekawych i zabawnych walk z bossami; Bogactwo było dla mnie prawdziwą atrakcją, ale to, co utrzymuje tę pozycję w rankingu wyżej, to postęp, który często przypomina złapanie w maszynce do mięsa. Ogólnie rzecz biorąc, nie było to zbyt zabawne.
10. Stopiony rdzeń
WoW’s Molten Core wyróżnia się tym, że był pierwszym 40-osobowym raidem, w którym brałem udział, i tak, zmaganie się z 40 osobami zawsze było wyczynem samym w sobie. Poza tym wiele walk wydawało się wyjątkowych i wymagało od grupy bardzo różnych rzeczy. Trudność Molten Core nie pokrywa się z niektórymi późniejszymi wpisami, ale zawsze było fajnie. Tęsknię też za dniami, w których potrzebowałem sprzętu oporowego. Chodzi mi o to, że nie brakuje mi argumentów z DPS, że musieli wymienić niektóre z ich narzędzi zadających największe obrażenia, aby mieli wymaganą odporność; ale nadało to również inny wymiar najazdom.
9. Zul’Gurub
Zul’Gurub to jeden z tych rajdów, który dla wielu ma szczególne miejsce World of Warcraft graczy i dla mnie nie jest inaczej. To był pierwszy raid, w którym przyjąłem rolę lidera raidu i poprowadziłem grupę do pokonania bossów, których nigdy wcześniej nie robiliśmy. Poza tym szczerze podobały mi się wszystkie walki w ZG. Każdy z nich był interesujący i ogólnie zabawny. O ile zabicie Hakkara za pierwszym razem było wielką sprawą dla mojej gildii, o tyle pierwsze zabicie Jin’do było o wiele bardziej ekscytującym momentem, ponieważ był dla nas trudniejszy. Jednak nadal jestem zły, że nigdy nie dostałem pierwszej broni od Arlokk i Thekal; zamienianie się w dużego tygrysa po prostu wyglądało tak fajnie.
8. Szmaragdowy koszmar
Kiedy ludzie mówią o najlepszych rajdach w Wow, rzadko wspominają o Szmaragdowym Koszmarze, głównie dlatego, że historia, która nas tam zaprowadziła, choć kultowa i monumentalna w ogólnym znaczeniu, nie jest życzliwie oglądana przez większość graczy. Dodatkowo, ponieważ nie był to rajd poziomu, ludzie zwykle myślą o nim jako o rajdzie wprowadzającym. Jednak walki z bossami w The Emerald Nightmare były jednymi z najlepszych i choć wymagające, były przyjemne. Niektóre z najważniejszych dla mnie były Il’gynoth, Smoki Koszmaru i Ursoc (chociaż nienawidziłem zabijania mojego niedźwiedziego brata).
7. Serce strachu
Generalnie nie jestem fanem mantydów, ale rajd Heart of Fear był jednym z najlepszych we wszystkich Mgły Pandarii. Wiem, że niektórzy powiedzą, że Throne of Thunder był lepszy, ale Heart of Fear wysoko ustawiło poprzeczkę dla wszystkich najazdów, które nastąpiły po nim. Jedną z walk, która najbardziej rzuca mi się w oczy, był Lord Ostrzy Ta’yak i jego przeklęte tornada. Byli frustrujący, ale była to też ciekawa mechanika, która postawiła wszystko na głowie. Amber-Shapper Un’sok był również zabawny, jeśli byłeś graczem, który mógł zmienić się w zmutowanego konstrukta.
6. Ogniste Ziemie
Firelands ma jedną z moich ulubionych walk ze wszystkich nalotów Wow; jako kapłan cieni, który zawsze robił pierścienie, kochałem Alysrazor. Dobre wykonanie pierścieni było satysfakcjonującym doświadczeniem. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, co robiła reszta nalotu, kiedy to robiłem, ale świetnie się bawiłem. To była dla mnie zawsze najważniejsza atrakcja każdego tygodnia. Beth’tilac i Rhyolith również byli dwoma fajnymi bossami, z którymi fajnie się walczyło. Nie można też zapomnieć o tym, że Ragnaros w końcu dostanie nóg; to było niesamowite.

5. Zamek Nathria
Gotycka sceneria Castle Nathria została trafiona tak doskonale, że nawet jeśli walki z bossami byłyby okropne, prawdopodobnie nadal podobałoby mi się to jako najazd. Jednak jest tam kilka cholernie dobrych walk. Generalnie nie lubię walk rady, ale Rada Krwi była czystą inspiracją tego, kto ją zaprojektował. Sprawa kolejności zabójstw to jedno, ale fazy przerywników nie tylko pasowały tematycznie do walki, ale były również inne i po prostu zabawne. Szczerze mówiąc, była to miła przerwa w wymagającej skądinąd walce. Stone Generals, Inerva i Denathrius również byli solidnymi walkami, które naprawdę dobrze podążają za zabawną / frustrującą linią.
4. Karazhan
Uwielbiałem cały czas spędzony w Karazhanie. World of Warcraft: The Płonąca Krucjata tam zakochałem się w tankowaniu, a Kara po raz pierwszy byłam pełnoetatowym MT. Uwielbiałem nie wiedzieć, co każdego tygodnia dostaniemy dla Opery, a każda wersja tych walk była rozkoszą. Netherspite był również moim wielkim faworytem przez długi czas; taniec był świetny. Odblokowanie możliwości przyzywania Nightbane’a i wymyślenie, że toczy się walka, było również naprawdę interesujące, a jak najlepsze wykorzystanie tańca postawy było świetną zabawą. Szczerze mówiąc, w Karazhanie nie ma ani jednego szefa, który by mi się nie podobał.

3. Ulduar
Ulduar miał dość trudny początek walki z Płomiennym Lewiatanem, ponieważ walki pojazdów są zawsze trudne. Spędzam cały ten czas grając postać i klasę, lubiłem to wszystko zabrać na walkę w pojazdach, która nie jest moją ulubioną. Jednak reszta Ulduaru była czystą przyjemnością. Podział grupy rajdowej dla Thorima był interesujący; żadna z grup nie czuła, że jest to mniej istotne, ani że ma nudną pracę. Lubiłem przebywać na arenie, ale lubiłem też być wysyłany z zespołem przez rękawicę. Walka Yogg-saron była ostatecznym bossem, który sprostał tej roli i był świetną zabawą. Wiem, technicznie Algalon był ostatni, ale nie dla większości grup. Jedynym powodem, dla którego Ulduar nie jest wyżej na tej liście, jest to, że w tym miejscu jest za dużo cholernych śmieci.
2. Nocna Twierdza
Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Nocna Twierdza będzie mi się podobać tak bardzo, jak ja, ponieważ Nightborne generalnie mnie denerwuje. Jednak cała oprawa rajdu jest idealna, a walki stoją na innym poziomie. Star Augur był wszechstronną niesamowitą walką, a kiedy ściany oderwały się od pokoju, osiągnął zupełnie inny poziom. To był rodzaj walki, w której chciałbym móc zatrzymać się w różnych momentach, aby móc patrzeć na wszystko, co dzieje się wokół mnie. Trilliax potrafił być frustrujący, ale linie głosu były histeryczne, co bardzo pomogło. Ogólnie rzecz biorąc, Elisande była najlepszą walką. Aspekt czasu przewijania oraz zarządzanie bąbelkami i reklamami były najlepsze. Jest też tak uroczo wyniosła we wszystkim.
1. Cytadela Lodowej Korony
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o raidy, za każdym razem, gdy trafiamy na północ od 8 do 10 bossów, niektórzy są świetni, podczas gdy inni po prostu nie są tak dobrzy. ICC jest wyjątkiem od tej reguły. Każdy szef jest dobrze zrobione. Mimo że ICC był jednym z naszych najbardziej rozbudowanych poziomów raidów, nigdy nie doświadczyłem na nim wypalenia, a nawet wyrównałem alt i raidowałem go również poza nocami. Nawet fakt, że było tam dużo śmieci, nie mógł osłabić mojej radości z tego nalotu. Nie chcę nawet wymieniać żadnych konkretnych walk, ponieważ wszystkie były świetne na swój sposób. Jednak powiem, że Putricide, Sindragosa i The Lich King są prawie tak doskonałe w raidach, jak tylko mogę o to prosić.
Źródło : https://www.mmorpg.com/columns/top-10-world-of-warcraft-raids-of-all-time-2000125540





