Możesz doświadczyć Vampire Survivors tylko po raz pierwszy, raz, i poczuć zawroty głowy, nie wiedząc, co nadchodzi, i o mój Boże, nie ma wielu wrogów, i co to robi i jak to ewoluować. Wszystko jest nieodkryte i to odkrycie jest rozkoszą.
Z powtarzającą się grą przychodzi wiedza, której będziesz potrzebować, aby ją pokonać, ale także wyczucie potrzebujący aby go pokonać, a wraz z tym pojawia się frustracja, gdy tego nie robisz – kiedy nie radzisz sobie tak dobrze jak w poprzedniej turze lub nie budujesz tak optymalnie, jak tylko mogłeś. I zaczyna cię irytować, jak długo trwają próby, z całym zatrzymaniem – znacznie bliżej 45 minut niż najwyraźniej mają 30-minutowe limity czasowe. To, co zaczęło się jako szybka gra, staje się hasłem.
A po jakimś czasie, choć przymus jest nadal silny, okazuje się, że zabawa zaczęła wyciekać.
Ale programista poncle znalazł rozwiązanie i jest ono uroczo proste: mini-dodatki. Sposób na ponowne zapoznanie cię z postaciami, mocami i mapami, których nie znasz. A najnowszy z nich, Tides of the Foscari, odmłodził dla mnie Vampire Survivors.
Podobnie jak wcześniej Legacy of the Moonspell, Tides of the Foscari dodaje kilka nowych postaci, kilka nowych broni i ewolucji, mnóstwo nowej muzyki, której będziesz dużo słuchać, oraz dużą nową mapę. A to, co szczególnie mi się w nim podoba, to to, jak można wyczuć ewolucję myśli Poncle’a, która się za nim kryje.
Na przykład postacie: mają nowe ataki, których wcześniej nie widziałeś, a także automatycznie (!) odblokowują inne nowe moce, których wcześniej nie widziałeś, w miarę zdobywania kolejnych poziomów. Czarodziejka, którą zagrasz jako pierwsza, otrzyma trzy nowe zaklęcia, które razem ewoluują w coś spektakularnego – wypełniający ekran wir magicznej destrukcji. Jest też facet z wielkim mieczem (stabilnie!), który ma wbudowany finiszer przy piątym trafieniu w swój główny atak, który, aby naprawdę wykorzystać, trzeba liczyć. Fajne hę?! Słuchaj, zdaję sobie sprawę, że nic z tego nie brzmi ekscytująco na stronie, ale w grze tak czuje ekscytujące i różny. I właśnie tego chcę.
Możesz także poczuć ewolucję myśli w sposobie, w jaki postacie są ci przekazywane, co, mówiąc krótko, jest „powoli”. Poncle wyraźnie nie chce wydawać wszystkich swoich smakołyków za jednym razem, a Tides of the Foscari jest do tego lepszy.
Możesz również zobaczyć ewolucję na mapie. Pamiętasz, że domyślne mapy w Vampire Survivors to powtarzające się w nieskończoność miejsca bez dostrzegalnego kształtu ani historii, ale tutaj jezioro Foscari, jak się je nazywa, ma odrębne obszary i strefy oraz ukryte obszary i labirynty. I skusi cię do najniebezpieczniejszych jego części z ulepszeniami podświetlonymi na twojej mapie, ponieważ dzięki nim możesz przekroczyć limit mocy, które możesz w inny sposób posiadać. W grze o budowaniu siebie, by stać się superpotężnym, jest to bardzo atrakcyjne.
Lub, jeśli jesteś zbyt silny, możesz polować na ulepszenia klątwy zaznaczone na twojej mapie i podkręcić w ten sposób poziom trudności wroga. Powinieneś spróbować tego z różnych powodów, których tutaj nie zepsuję, ale powodzenia – to trudne.
Nie wiem, jak długo poncle może rozszerzać Vampire Survivors w ten sposób, zanim cała sprawa stanie się nieporęcznym bałaganem. Ale na razie jest idealnie. Tides of the Foscari i Legacy of the Moonspell to świetny sposób na ponowne odkrycie gry.
Zarządzaj ustawieniami plików cookie
Źródło : https://www.eurogamer.net/vampire-survivors-is-revived-by-new-dlc-tides-of-the-foscari





