Po spędzeniu około 10 godzin w obszernej rozszerzonej edycji Star Wars: Tales from the Galaxy’s Edge na błyszczącym nowym PlayStation VR2, powrót do starej wersji Meta Quest 2 przypominał upadek ze schodów do tyłu w zwolnionym tempie. Z zachwycającym i niezaprzeczalnie niezbędny Last Call DLC oprócz zestawu ulepszeń, które wykorzystują każdy z haptycznych dzwonków i gwizdków nowego zestawu słuchawkowego, a także filmową głębię kolorów, znalazłem droidy, których szukałem. Ostrzegam jednak, że będziesz musiał pozostać poza pierwszymi trzema godzinami przeciętnej oryginalnej kampanii i jej naprawdę złego pisania, ale potem nabiera tempa i rozpoczyna prawdziwy program Gwiezdnych Wojen.
Tales from the Galaxy’s Edge zaczyna się stonowaną nutą. Po przebudzeniu w kwaterze statku towarowego wcielasz się w rolę bezimiennego, bezdźwięcznego mechanika-droida, który również przemyca nielegalne towary jako poboczne zajęcie. W pierwszych chwilach potykasz się na pokładzie statku, podczas gdy postacie rozmawiają z tobą przez twój nadajnik. Ale przynajmniej masz ładne, malownicze ujęcie podróży międzygwiezdnej z obserwatorium na swoim statku, zanim sprawy przejdą na ciemną stronę.
Awaryjne lądowanie przeniesie Cię na planetarną powierzchnię Batuu, zaściankowego świata, na którym znajduje się osada podunk, którą możesz rozpoznać jako scenerię części prawdziwych parków rozrywki Disneya o tematyce Gwiezdnych Wojen. Tutaj poznajesz Seezelslaka, jedynego właściciela kantyny, oraz Mubo – właściciela warsztatu naprawy droidów, który jest twoim głównym przemytniczym klientem. Na początku wydają się irytująco tandetne, z jawnie okropnymi liniami dialogowymi, które wydają się być wyciągnięte bezpośrednio z The Phantom Menace – i nie można tego pominąć. Sklep z droidami i kantyna są traktowane jako dwa centralne obszary Galaxy’s Edge, choć rozczarowujące jest to, że nie można już eksplorować samej osady.
Od samego początku jest mnóstwo okazji, by urzeczywistnić swoje fantazje z Gwiezdnych Wojen dzięki w pełni wymodelowanym miotaczom, satysfakcjonującym strzelbom, rzucanym mieczom świetlnym, wyrzutniom rakiet i mało znanej broni, którą można wygodnie używać oburęcznie lub oburącz, jeśli chcesz. Z bliska wszystkie wyglądają jak żywe, prawie jakbyś trzymał autentyczne rekwizyty z Gwiezdnych Wojen. Rozbudowany arsenał wydaje się szczególnie mocny dzięki dotykowemu sprzężeniu zwrotnemu i oporowi spustu kontrolerów Sense, a każdy wybuch może odeprzeć palec spustowy z imponującą siłą. Narzędzie wielofunkcyjne All-kit sprawia, że trywialne interakcje, takie jak rozwiązywanie podstawowych zagadek, aby otworzyć drzwi lub skrzynię ze skarbami, przypominają dziecko bawiące się zabawką, która wydaje brzęczący dźwięk, strzela ogniem lub iskrami.
“
Jeśli zastanawiasz się, czy kiedykolwiek będziesz mógł grać jako Jedi: tak! Ale ten rozdział jest bardziej poboczną przygodą niż daniem głównym. Większość czasu spędzasz na przedzieraniu się przez imponujące wizualnie, ale liniowe i proste poziomy Batuu, z których kilka pierwszych to prawdziwi przestępcy w kategorii samouczków, którzy zabiją cię na śmierć. Wszystkie prawie w całości składają się z szeregu korytarzy z okazjonalnym zakątkiem zawierającym losowo wygenerowaną skrzynię skarbów lub dziennik audio – prawie jak świat Final Fantasy 7 Remake. Pomaga sprawić, że zawartość Galaxy’s Edge wydaje się bardziej znacząca, ponieważ możesz powrócić do tych poziomów w dowolnym momencie, gdy chcesz hodować tych samych odradzających się wrogów w celu zdobycia łupów, a dziennik zadań zawiera wystarczająco dużo miejsca na kilka materialnie satysfakcjonujących, choć monotonnych zadań pobocznych.
Dopiero gdy dojdziesz do zawartości DLC Last Call, która płynnie rozszerza oryginalną trzygodzinną historię do 10-godzinnego łuku, postacie w końcu stają się przyjemne do spędzenia czasu. Seezelslak staje się gwiazdą serialu, z głową pełną historii opowiedzianych tak misternie, że można by pomyśleć, że żyje się nimi dla siebie. W rzeczywistości to robisz: grasz przez trzy krótkie, ale o wiele bardziej satysfakcjonujące rozdziały, w których wcielasz się w Jedi i droida-zabójcę IG-88 z Empire Strikes Back. Te nowe rozdziały pojawiają się dokładnie wtedy, gdy trzeba, oczyszczając paletę i poszerzając stawkę fabularną między zadaniami, gdy zbliżasz się do prawowitego finału misji Galaxy’s Edge.
Poruszasz się po świecie, przechylając lewy drążek i teleportując się, przesuwając prawy drążek do środka i wskazując miejsce docelowe. Jest to dość standardowa opłata dla każdego, kto korzystał z zestawu słuchawkowego VR Quest 2 lub innego zestawu słuchawkowego VR w skali pomieszczenia, ale nadal jest to duży krok naprzód dla każdego, którego głównym doświadczeniem VR jest korzystanie z bezkierunkowych kontrolerów Move oryginalnego PSVR. To rozczarowujące, że nie możesz się poruszać, trzymając przycisk kucania, ale oczywiście jest to VR, więc nadal możesz po prostu kucać w prawdziwym życiu i poruszać się. Ponadto naciśnięcie przycisku O aktywuje plecak odrzutowy. Na początku nie było to świetne i wymaga ulepszenia w środkowej fazie gry, zanim będzie można się tam poruszać, zamiast po prostu unosić się w powietrzu, ale potem płynne szybowanie po polu bitwy jest całkiem fajne, kiedy nie wpadam niezręcznie na niewidzialnego granice.
Niezależnie od tego świetną zabawą jest stawianie czoła wędrującym bandom piratów, najemników, droidów bojowych, okrutnej lokalnej fauny i samego Najwyższego Porządku. Ich sztuczna inteligencja nie jest aż tak inteligentna, ale w przeciwieństwie do tego, kiedy pierwotnie grałem w Quest 2, PS VR2 jest w stanie renderować wrogów na odległość bez zasłaniania zbyt wielu szczegółów, dzięki czemu wybieranie złoczyńców z dystansu jest o wiele przyjemniejsze . Walki są napięte, ponieważ wystarczy kilka celnych strzałów, aby zabić ciebie lub kogokolwiek innego, ale walka jest wystarczająco wyważona, aby zapewnić wystarczającą rozrywkę w obliczu niebezpieczeństwa. Pomaga wezwać do trzech sprzymierzonych droidów, które podążają za tobą i walczą po twojej stronie, dzięki czemu bitwy wydają się możliwe do wygrania, nawet jeśli masz przewagę liczebną i broń ze wszystkich stron – ale naprawianie ich za pomocą narzędzia wielofunkcyjnego może być uciążliwe.
Mówiąc o narzędziach do Twojej dyspozycji, jest też zgrabny skaner uruchamiany przyciskiem na lewym nadgarstku, który pozwala katalogować interesujące miejsca w kodeksie, a wygodny system ekwipunku typu „przeciągnij i upuść” pozwala umieszczać łupy bezpośrednio w sakiewce na łatwe zarządzanie. Uzdrowienie jest tak proste, jak umieszczenie pojemnika z bactą przed twarzą i naciśnięcie spustu, aby go spryskać. Wyciągnięcie sakiewki, sięgnięcie do ekwipunku i wrzucenie latających droidów lub granatów do walki wydaje się naturalne.
I wszystko brzmi wspaniale. Zwłaszcza jeśli korzystasz z dźwięku 3D, słuchanie kultowych odgłosów blasterów z Gwiezdnych Wojen odbijających się we wszystkich kierunkach to prawdziwa przyjemność. W połączeniu z porywającą oryginalną ścieżką dźwiękową i wybuchami wibracji zestawu słuchawkowego symulującymi strzały blasterowe przelatujące obok mojej twarzy i eksplozjami wybuchającymi w pobliżu, znalazłem się w pełni przeniesiony do wszechświata Gwiezdnych Wojen. Jedyne poważne pęknięcia w iluzji miały miejsce podczas sporadycznych usterek, na przykład gdy broń wypadła z geometrii, nie wspominając: większość obiektów, z którymi wchodzisz w interakcję, nie jest w pełni symulowana fizyką, więc nie reagują na wszystkie twoje ruchy .
Źródło : https://www.ign.com/articles/star-wars-tales-from-the-galaxys-edge-enhanced-edition-review





