Sprawdź My Time at Sandrock, rozczarowującą grę symulacyjną farmy z problemami technicznymi.

Odkryj pełną recenzję My Time at Sandrock, najnowszej gry symulacyjnej rolnictwa na Nintendo Switch. Od czasu premiery My Time at Portia kilka lat temu właściciele Switcha mieli szczęście zobaczyć kilka ciekawych nowości z tego gatunku, ale można śmiało powiedzieć, że opcje były wówczas ograniczone. To właśnie w tym kontekście wydano My Time at Portia, który pomógł wypełnić pustkę w bibliotece konsoli. Od tego wydania twórca Pathea pracuje nad kontynuacją, My Time at Sandrock. Niestety, nowe dzieło nie jest w stanie przezwyciężyć wad swojego poprzednika i boryka się z własnymi problemami technicznymi i graficznymi.

Klasyczna, ale przyjemna rozgrywka

Gra utrzymana jest w konwencji symulatora rolnictwa. Powoli budujesz imponujące gospodarstwo, zajmując się uprawami i zwierzętami gospodarskimi, jednocześnie rozwijając relacje z lokalną ludnością i uczestnicząc w festiwalach. Nawet na pustyni pory roku się zmieniają i musisz zaplanować czas sadzenia i dbać o swoje zwierzęta, odkrywając jednocześnie nowe sezonowe alternatywy. Jest to dobrze znana rozgrywka, a mimo to wciąż przyjemna w graniu. Jest coś szczególnie satysfakcjonującego w wykonywaniu codziennych obowiązków i obserwowaniu, jak jakość sprzętu poprawia się wraz z rozwojem posiadłości.

Dotyk RPG, ale niewystarczająco rozwinięty

My Time at Sandrock wprowadza także elementy RPG, zapożyczone z Rune Factory. Możesz walczyć z wrogami, eksplorować lochy, a nawet szukać metali szlachetnych w kopalniach, aby poznać historię cywilizacji, która była przed tobą. Z biegiem czasu zdobywasz doświadczenie, które poprawia poziomy i statystyki twojej postaci, a także odblokowujesz drzewka umiejętności, które zapewniają pasywne korzyści za działania takie jak zbieractwo czy spotkania towarzyskie. Chociaż te elementy odgrywania ról są interesujące, wydają się nieco niedopracowane i tak naprawdę nie wnoszą nic nowego do gatunku.

Brak oryginalności i problemy techniczne

Niestety, My Time at Sandrock brakuje oryginalności. Gatunek symulatorów rolniczych znacznie się rozwinął w ostatnich latach, oferując wiele nowych i interesujących tytułów. My Time at Sandrock z pewnością posiada podstawy gatunku, jednak nie wyróżnia się niczym na tle innych gier, takich jak Story of Seasons czy Rune Factory. Dodatkowo gra ma liczne problemy techniczne na Nintendo Switch. Liczba klatek na sekundę jest niestabilna, występują znaczne spadki, a w grze występują problemy z wyskakującymi okienkami i nagle pojawia się grafika. Błędy i problemy z pamięcią również ograniczają czas gry, a niektóre funkcje, takie jak tryb wieloosobowy, zostały przełożone na później.

Rozczarowujące wrażenia wizualne

Graficznie My Time at Sandrock również rozczarowuje. Styl graficzny jest ładny, ale tekstury są niskiej jakości, modele są prymitywne, a twarze postaci pozbawione są życia. Rozmowy z mieszkańcami wioski są szczególnie dość dziwne, postacie patrzą prosto przed siebie, nie ruszając ustami. Mimo to gatunek symulatorów rolnictwa nie jest znany ze swojej wydajności graficznej, ale szkoda, że ​​gra nie oferuje w tym obszarze nieco więcej wysiłku.

Wniosek: przeciętna gra z małą oryginalnością

Podsumowując, My Time at Sandrock to przeciętna gra z gatunku symulatorów rolnictwa. Mieszanka otwartych farm, tworzenia przedmiotów, spotkań towarzyskich i wykonywania zadań może zapewnić rozrywkę na kilka godzin, ale wszystko, co oferuje, zostało zrobione gdzie indziej i często lepiej. Dodatkowo problemy techniczne napotkane w momencie premiery sprawiają, że grę trudno polecić. Jeśli grałeś już i ukończyłeś kilka gier z tego samego gatunku i szukasz czegoś nowego, My Time at Sandrock może być interesującą opcją pomimo kiepskiej prezentacji i problemów technicznych. Radzimy jednak poczekać na obniżkę cen i dowiedzieć się, jakie poprawki zostaną wprowadzone do gry w nadchodzących miesiącach.

Źródło: www.nintendolife.com