Niektóre gry, takie jak The Sims i Animal Crossing, wciągają Cię swoją wygodną rutyną, ułatwiając zagłębienie się w mechanikę i pozwalając na własne doświadczenie. Seria Rune Factory stanowi przykład tego stylu rozgrywki, łącząc rolnictwo, kontakty towarzyskie i pełzanie w lochach.
Jako ktoś, kto grał w tę franczyzę od czasu pierwszej części spin-offu Story of Seasons 15 lat temu, zawsze uwielbiałem to, jak gra akcji/RPG oddaje poczucie odkrycia. Niezależnie od tego, czy chodzi o odkrywanie nowej lokacji, która zapewnia nowe przedmioty i potwory do wychowania, czy poznawanie ekscentrycznych mieszkańców miasta, istnieje satysfakcjonujące poczucie postępu w prawie nieskończonych opcjach spędzania dni. Rune Factory 5 odnosi sukcesy pod tym względem i pod wieloma względami jest to jedna z lepszych pozycji w serii. Niestety, niektóre problemy techniczne, takie jak fatalna liczba klatek na sekundę, a także źle zaprojektowane systemy walki i ulepszeń, osłabiają wrażenia.
Rune Factory 5 kontynuuje tradycję amnezyjnej fabuły, która napędza narrację. W tajemniczy sposób lądujesz w mieście Rigbarth, nie pamiętając, jak się tam dostałeś. Wiesz tylko, że coś jest nie tak, gdy potwory atakują ziemię. Aby szukać odpowiedzi, podejmujesz pracę jako leśniczy. Pozwala to na przyjmowanie próśb od mieszkańców i prowadzenie dochodzeń w podejrzanych miejscach w nadziei na znalezienie następnej wskazówki do większych tajemnic w grze. Oczywiście, aby zarabiać na życie, będziesz musiał po drodze uprawiać ziemię.
Fabuła ma za zadanie wprowadzić cię w świat i zapewnić zwroty akcji, które pozwolą ci odkrywać, ale to mieszkańcy miasta tworzą wrażenia. Obsada jest jedną z najsilniejszych w serii, z wieloma sympatycznymi i interesującymi postaciami. Nie są tak przesadzeni, jak niektóre wcześniejsze wpisy, ale byłem zaangażowany w ich osobiste zmagania, jak Lucy tęskniąca za ojcem, oprócz bardziej komicznych sytuacji, jak Ryker, który zawsze chce się zdrzemnąć. Posiadanie questów skoncentrowanych na postaciach zapewnia dodatkowe warstwy ich codziennych osobowości.
Jako symulator akcji/RPG i relacji/farmowania, Rune Factory oferuje wiele sposobów na spędzenie czasu. Skupienie się na mieszkańcach miasta może otworzyć poboczne przygody i ostatecznie doprowadzić cię do miłości. Wyżywienie w rolnictwie szybko zwiększa twoje zyski, pozwalając ci ulepszyć wszystko, od wielkości domu po zapasy dostępne w sklepach w mieście. Wchodzenie do lochów i pokonywanie bossów często rozwija fabułę, ale możesz także awansować, uczyć się nowych kombinacji broni, zbierać przedmioty do tworzenia i oswajać niektóre potwory, aby pracowały na twojej farmie lub walczyły z tobą. Gra ma wciągającą pętlę i nigdy nie czułem, że moje dni są puste, ale szybko dotarło do mnie, że wiele z tych systemów jest po prostu przeciętnych lub słabych w swojej konstrukcji.
Na początek walka, choć ulepszona z poprzednich wpisów, jest niezgrabna, a niezręczne umiejętności kombinacji wielu przycisków nie pomagają. Naciskasz R, aby doskoczyć, ale przytrzymanie go wywołuje magię. Niewielka różnica w danych wejściowych to przepis na katastrofę, której można się spodziewać; moje magiczne menu pojawiło się, gdy próbowałem uniknąć więcej razy, niż chciałbym przyznać. Biorąc to pod uwagę, podobała mi się liczba różnych dostępnych broni i to, jak wszystkie są wyjątkowe, od rękawic bokserskich do walki wręcz po ciężkie, długie miecze, które zadają cios. Używanie różnych broni zmieniło moje podejście do walki. Na przykład, dzięki szybkim, mniej niszczącym wytrzymałość podwójnym ostrzom, mogłem sobie pozwolić na spamowanie ataków i kombinacji, podczas gdy cięższe bronie zmuszały mnie do cofania się i czekania, aż otwory zawyją na wrogach.
Niestety, Rune Factory 5 nie zachęca do zbytniego eksperymentowania z różnymi rodzajami broni. Gracze muszą podnosić poziom umiejętności każdej broni, aby nauczyć się kombinacji i nowych ataków. Rozpoczęcie z powrotem od początku nie wydawało mi się warte wysiłku i gdybym nie próbował uzyskać panoramicznego widoku gry dla celów tej recenzji, utknąłbym tylko z jedną lub dwiema broniami przez całą grę.
Podobało mi się oglądanie fajnych projektów szefów (jednym osobistym faworytem jest kolorowa ośmiornica), ale walka z nimi jest bardzo nudna. Bossowie polegają na obserwowaniu wzorców wroga, ale nigdy nie czułem wyzwania, zwłaszcza gdy wprowadziłem do walki oswojone potwory. Możesz także sprowadzić zaprzyjaźnionych wieśniaków do walki razem z tobą. Zapewniają potężne ataki zespołowe z twoją postacią, ale wszystkie zaczynają się na niskim poziomie i muszą zdobyć doświadczenie w walce, zanim staną się przydatne. Jak na mój gust, wszyscy moi wieśniacy wojownicy zginęli zbyt szybko, a grind nie był tego wart, więc często zostawiałem ich w tyle na rzecz potworów, które oswajałem.
Na tym właśnie polega Rune Factory 5; wszystko jest napędzane zdobywaniem poziomów. Z jednej strony może to być satysfakcjonujące; z drugiej strony może wymagać żmudnego szlifowania. Nie chodzi tylko o twój poziom walki; Twoje poziomy gotowania, kucia, wytwarzania i chemii również koncentrują się na tym systemie postępu, w którym wypróbowywanie nowych przepisów tworzy lepsze przedmioty, broń i zbroję.
Jedynym sposobem na odblokowanie przepisów jest ślepe eksperymentowanie, kupowanie chleba z przepisem (dostępnego w ograniczonych ilościach każdego dnia), nadzieja, że NPC ujawni go w losowej rozmowie lub otrzymanie chleba jako nagrodę za misję lub festiwal. Gdy osiągniesz wyższy poziom, zobaczenie, co możesz stworzyć, staje się naprawdę zabawne. Zrobiłem pluszową małpkę i mogłem ugotować wszystko, od czekoladowego biszkoptu po placki ziemniaczane w kształcie gwiazdy. Jednak ulepszanie broni, zbroi lub narzędzi rolniczych było zbyt wiele prób i błędów jak na mój gust.
Ponieważ możesz tworzyć, zbierać, wykuwać, gotować i miksować mikstury, każdego dnia zbierasz wiele przedmiotów. Niestety, zarządzanie zapasami to bałagan, co sprawia, że jest to dość uciążliwe. Twój plecak może pomieścić tylko określoną liczbę przedmiotów, a mi ciągle brakowało miejsca. Straciłem tyle czasu na przenoszenie przedmiotów do magazynu, który również musiałem stale rozbudowywać. Aby dodać zniewagi do obrażeń, gra nie grupuje automatycznie przedmiotów, gdy przenosisz je do magazynu, zmuszając cię do znalezienia tych, które można ze sobą sparować, aby zaoszczędzić miejsce.
Mimo że denerwowała mnie moja przestrzeń ekwipunku, nigdy nie stępiło to mojej miłości do eksploracji i radości z znajdowania nowych rzeczy. Od przeszukiwania kryjówek bandytów, kryształowych jaskiń, jaskiń lawowych i nie tylko, każdy nowy obszar jest okazją – niezależnie od tego, czy chodzi o lokalizowanie rzadkich przedmiotów i rud do wytworzenia, znajdowanie potężnych potworów do oswojenia, czy zdobywanie nowego owocu, którego można użyć w przepisie kulinarnym . Każda podróż, którą wybierasz, daje satysfakcję – nawet jeśli jest to po prostu spacer po mieście, aby odkryć coś nowego o mieszkańcu wioski.
Festiwale i wydarzenia specjalne pomagają podzielić kalendarz, a podobała mi się ich interaktywność, dzięki czemu wykonywałem mini-zadania, takie jak unikanie fasoli i tworzenie własnej drużyny potworów na turniej. Niestety wydarzenia są krótkie, a reszta dnia jest stracona, ponieważ wieśniacy po prostu nadal stoją na terenie festiwalu. Posiadanie dla nich więcej niż jednego głównego, krótkiego wydarzenia znacznie przyczyniłoby się do uczynienia tych obchodów wartościowymi i wpływowymi.
Rune Factory 5 jest szorstkie na brzegach, ale nadal uwielbiam spędzać z nim czas. Coś w tym, jak wszystkie części współpracują ze sobą, ciągnie mnie do tego. Nawet po ukończeniu głównej historii nadal gram, ponieważ mam przepisy, których nie odblokowałem, romantyczną podróż, w którą wyruszam, i wiele ulepszeń, które wciąż mogę zrobić w mieście. Ma swoje wady, ale czarująca pętla ciągłego postępu i odkrywania Rune Factory 5 pomaga złagodzić wiele z tych irytacji, więc nie kłują tak bardzo.
Źródło : https://www.gameinformer.com/review/rune-factory-5/enduring-rough-edges-for-great-reward





