Recenzja Papetury (Switch eShop) | Życie Nintendo


Niewiarygodna przyjemność oglądania przeboju filmowego polega na tym, że wyprodukowanie każdej jego sekundy kosztuje dziesiątki tysięcy dolarów. Co minutę kilka milionów dolarów blichtru produkcji wlewa się do twoich migoczących gałek ocznych, podczas gdy ty napychasz obwisłą szczękę popcornem. Papetura jest jednocześnie dokładnie taka i niepodobna.

Wyprodukowany głównie przez samotnego twórcę Thomasa Ostafina, Papetura pojawił się na stronie crowdfundingowej Indiegogo w 2015 roku, ale nie osiągnął swojego celu finansowania. Jednak po kolejnych czterech latach odmowy zniechęcenia, gra trafiła na Steama w 2019 roku. Jeśli istnieje wyraźniejszy przykład projektu pasji do gier, nie wiemy, co to jest. Tak więc, chociaż megadolce nie lecą ci prosto w twarz podczas gry, każde tło w grze, każda animacja, każda łamigłówka i każda scena są zrobione z czystego, wysoce skoncentrowanego przeszczepu. I wydaje się, że gra to przyjemność i przywilej.

To, co przyciąga cię do zrzutów ekranu tej nowatorskiej graficznej przygody, to to, że jest zbudowana w całości z papieru. Wszystkie zasoby to starannie uchwycone papierowe konstrukcje, nastrojowo oświetlone, animowane, a następnie ozdobione efektami, monitami przycisków i dialogami postaci opartymi na obrazkach. Nieograniczona złożoność tych obiektów fizycznych o bogatej teksturze jest wyjątkową rozkoszą, szczególnie na dużym ekranie. Stopień wypolerowania jest spektakularny, a wyciszone, ale zróżnicowane odcienie są wysublimowane. W rezultacie, chociaż przypomina poklatkowy klejnot The Neverhood z lat 90., jest mniej grungowy i bardziej kojący.

Prosta historia opiera się na zwoju bohatera Pape i jego pomocniku, żarcie Tura. Zaczynając od przepowiedni/prośby o Pape’a ratującego papierowy świat przed ogniem, obaj przemierzają dziwne środowiska i napotykają po drodze krótko naszkicowane postacie. Pod względem długości znów przypomina przeciętny film kinowy, który wynosi około dwóch godzin.

Chociaż Papetura to gra typu „wskaż i kliknij” na Steamie, to oczywiście przychodzi na Switcha gotowa na kontroler. Jednak zamiast czuć się jak kompromis, użycie kontrolera naprawdę zmienia grę w coś innego. Jego łamigłówki wyróżniają się tym, że często zawierają elementy akcji, a także są testy umiejętności, które czasami mogą się nie powieść (po szybkim i łatwym ponownym uruchomieniu). Na przykład może być konieczne unikanie spadających przeszkód lub ustawianie czasu rzutu i kołowrotka, aby złapać rybę. Tura działa jak armata wystrzeliwująca małe pociski, takie jak Yoshi w Super Mario World 2, a kilka zagadek wymaga starannego celowania lub planowania trików. Ruch lewym drążkiem połączony z celowaniem prawym drążkiem i spustem do strzału prawie spraw, by ta wersja Switcha była od czasu do czasu wyczuwalna krótki moment, jak platformówka akcji. Jednak niektóre niefortunne sceny, w których nie jest jasne, w jakich kierunkach możesz się poruszać, w połączeniu z ociąganiem się Pape’a, mogą utrudniać eksplorację.

Papetura jest o milion mil od bycia hitem filmowym, ale ma to samo poczucie intensywnej energii i rzemiosła, które destyluje w każdej sekundzie czasu gry. Każde zagięcie i zgniecenie jego scenerii i postaci lśni pasją Ostafina. Jego prymitywna i niejasna historia, bardzo krótki czas trwania i problemy z kontrolą nieco go powstrzymują, ale nic nie może całkowicie przyćmić jego wciągającej prezentacji.





Źródło : https://www.nintendolife.com/reviews/switch-eshop/papetura