Recenzja DLC Far Cry 6: Zagubieni między światami


Podczas gdy poprzednie DLC do Far Cry 6 mogły rzucać w oczy złoczyńców z serii, najnowsze rozszerzenie powraca na znane terytorium w inny sposób: całkowicie przeskakując rekina. Wcielając się z powrotem w Daniego Rojasa, Lost Between Worlds opowiada o obcej istocie zwanej Fai, która rozbija się w Yarze, tworząc liczne szczeliny czasowe i portale do alternatywnych wymiarów. Wynika z tego sieć połączonych ze sobą pół-roguelickich poziomów, w które możesz grać w dowolnej kolejności. To naprawdę zabawny sposób na zakończenie historii Dani, którą szczęśliwie przeorałem przez wszystkie sześć godzin w ciągu jednego dnia, nawet jeśli zasadniczo wydawało się to rozwodnioną wersją głównej gry.

Podobnie jak Far Cry 3 przyniósł nam ociekającego neonami Krwawego Smoka, Far Cry 4 dał nam fantastyczną dolinę Yeti, a Far Cry 5 wyrzucił nas na Marsa, Lost Between Worlds nie boi się zakończyć Far Cry 6 przez robi się trochę dziwnie. Przybycie Faia rozrzuciło pięć odłamków w alternatywnych wymiarach i potrzebuje twojej pomocy, aby znaleźć te odłamki i ponownie złożyć swój statek, aby wydostać się z planety. Na szczęście sam proces zbierania odłamków powinien również uratować świat przed końcem – wygodne, prawda? Najlepszym sposobem na zabawę w Lost Between Worlds, jaki znalazłem, było natychmiastowe poddanie się zawieszeniu niedowierzania. Nie ma prawdziwy wyjaśnienie obcego statku rozbijającego się o Yarę i im szybciej zdałem sobie sprawę, że to nie ma znaczenia, tym szybciej bawiłem się, strzelając do kolorowych, krystalicznych wrogów DLC.

Zbieranie odłamków oznacza zapuszczanie się przez portale do zdestabilizowanych zwrotów akcji w prawdziwym świecie, zwanych szczelinami. Każda szczelina wygląda jak fajna, dziwaczna wersja gry Yara i jest zasadniczo samowystarczalnym poziomem o wyjątkowej jakości, który stanowi nowe wyzwanie. Na przykład jedna szczelina cierpi z powodu okresowych uderzeń piorunów, inna charakteryzuje się powoli opadającą spiralą zagłady z chmur, a jeszcze inna jest całkowicie czarna, inna niż różowa poświata cennego odłamka.

Podczas przedzierania się przez szczeliny możesz także zbierać błyszczące fragmenty „Glint”. Kiedy umrzesz, możesz wydać Błysk, aby ożywić się na początku tej szczeliny, jeśli masz wystarczająco dużo – w przeciwnym razie śmierć oznacza, że ​​będziesz musiał ponownie rozpocząć cały bieg z powrotem na początku sieci szczeliny z Faiem. Jest to mile widziane zabezpieczenie przed awarią dla każdego, kto nie jest bardziej tradycyjną formułą roguelike, ale tak naprawdę nie umierałem zbyt często w Lost Between Worlds i rzuciłem kredyty z zaoszczędzonym 1000 Błysków.

Inteligentna struktura progresji radykalnie zmniejsza liczbę powtórzeń.


Po dotarciu do końca szczeliny musisz wybrać jeden z dwóch portali (oczywiście czerwony lub niebieski), aby przejść dalej. Portale są po prostu bramami do wybranych przez ciebie dwóch innych losowych szczelin, a które z nich prowadzą, pozostają takie same przez cały bieg. Zapewnia to zabawne poczucie różnorodności, gdy po raz pierwszy przechodzisz przez nowy portal, ale oznacza również, że będziesz wiedział, gdzie się łączy, jeśli później będziesz musiał cofnąć się przez szczelinę. Twoja mapa pokazuje nawet, który portal łączy się z którą szczeliną po jej odblokowaniu, więc nie musisz zgadywać, kiedy przynajmniej raz odwiedziłeś każdą szczelinę.

Po zebraniu każdego odłamka Fai daje ci nowy element wyposażenia, który przyspieszy podróż przez szczelinę. Na przykład po przyniesieniu pierwszego odłamka da ci bombę w stylu C4, której można użyć do otwierania skrótów podczas kolejnych wizyt w szczelinie. Inne gadżety obejmują hak do wspinania się po ścianach w celu pominięcia sekcji oraz klucz do otwierania wcześniej zamkniętych drzwi, które zwykle zawierają łupy. To świetna struktura progresji, ponieważ radykalnie zmniejsza liczbę powtórzeń, jeśli nie musisz przechodzić całych szczelin od nowa za każdym razem, gdy je odwiedzasz.

Poza garstką stałych ulepszeń sprzętu, wszelkie bronie i gadżety, które zebrałeś po drodze, zostaną utracone za każdym razem, gdy zbierzesz odłamek lub zginiesz próbując. Ponieważ do znalezienia jest tylko garstka broni, podoba mi się ta funkcja, ponieważ zmusza cię do przystosowania się do wszystkiego, co jest dostępne, zamiast wybierania ulubionej broni i nigdy nie przełączania. To z kolei pomaga każdej szczelinie zachować rozrywkę, nawet jeśli odwiedzisz ją po raz drugi lub trzeci.

Ponieważ wszystkie szczeliny krzyżują się i łączą na różne sposoby, nie musisz nawet odwiedzać tej samej szczeliny więcej niż raz lub dwa razy, jeśli nie chcesz. Na przykład absolutnie nienawidziłem szczeliny, która wymaga pływania pod wodą, zmuszając cię do pływania od bańki do bańki, starając się nie utonąć. To było po prostu irytujące i nużące, jak większość poziomów wody. Więc po prostu unikałem tego podczas wszystkich moich innych podróży zbierania odłamków. Zdecydowanie wolę ten styl przemyślanej różnorodności niż generowanie proceduralne lub losowy wybór szczelin, na który Ubisoft mógł się tutaj zdecydować, pozwalając mi rozegrać każdy scenariusz w preferowanej przeze mnie kolejności.

Nowi, oznaczeni kolorami wrogowie tak naprawdę nie wnoszą wiele do walki.


Innym ważnym zwrotem akcji w Lost Between Worlds jest „walka chromatyczna”. Wszyscy wrogowie w tym DLC to skrystalizowane humanoidalne stworzenia, które są albo czysto niebieskie, albo czysto czerwone – aby zadać obrażenia, musisz strzelać do nich pasującym kolorem, zmieniając w locie swój własny kolor pocisku. (Chociaż z jakiegoś dziwnego powodu domyślnym skrótem klawiszowym na PC do przełączania kolorów jest „L”, co było nieznośnie niewygodne, dopóki nie zamieniłem go na przycisk kciuka myszy).

Niestety, ten pomysł zmiany koloru tak naprawdę niewiele dodaje, ponieważ wrogowie wydają się zawsze pojawiać w tych samych miejscach za każdym razem, gdy odwiedzasz szczelinę, a zamiana jest tak prosta, jak naciśnięcie przycisku. Poza wzmacnianiem wyświetlanych efektów wizualnych z innego świata, jest to w większości bezcelowe. Jest to szczególnie prawdziwe, ponieważ istnieje tylko kilka rzeczywistych typów wrogów między standardowymi użytkownikami karabinów szturmowych, snajperami, ścigającymi się w zwarciu i strzelcami z tarczami. Wolałbym lepszy projekt potyczek lub bardziej kreatywną sztuczną inteligencję wroga niż dodanie do walki zbędnej warstwy zmieniającej kolor.



Źródło : https://www.ign.com/articles/far-cry-6-lost-between-worlds-dlc-review