Chorus to szalona gra wiązek laserowych, pocisków i niemożliwych do walki kosmicznej uników, wzmocnień i pościgów w najlepszych momentach. W najgorszym przypadku ugrzęzła w męczących i powtarzających się spotkaniach, frustrujących punktach kontrolnych i nijakich postaciach. Kosmiczne strzelanki sci-fi są dziś gatunkiem niszowym, więc chociaż jestem wdzięczny, że Chorus istnieje, znaczna część gry jest stosunkowo liniowym i przyziemnym hasłem, przerywanym kilkoma epickimi spotkaniami tu i tam, które spełniają galaktyczną fantazję.
Jako Nara jesteś pilotem myśliwca z niesamowicie burzliwą przeszłością. Opowieść jest dość banalna, a czasem niejasna, ale Chór nie opiera się na historii nie z tego świata. Nie, chór dotyczy rozgrywki, a kiedy działa, to trafia. Świetne segmenty rozgrywają się prawie jak film, w którym możemy przybliżać się po polu bitwy napędzanym umiejętnościami, unikając śmiertelnych wybuchów w lewo i w prawo oraz kładąc ciężki ogień na główne statki kosmiczne. Zniszczenie olbrzymiego wrogiego statku kawałek po kawałku, zrzucenie jego zewnętrznej obrony i przebicie się przez jego wewnętrzny rdzeń to wybuch, a są też ogromne Gwiezdne Wojny wibracje, gdy zbliżasz się do góry statku, wysadzając generatory pod ciężkim ogniem. Inne atrakcje to segment, w którym przeskakujesz przez wymiary, aby ścigać wrogi statek lub rujnować galaktyczną jednostkę kosmiczną. Podobnie, zdolności do odblokowania w Chórze, znane jako rytuały, absolutnie lśnią, dając graczowi pokaźny wachlarz narzędzi, dzięki którym walka staje się ciekawsza w miarę postępów w grze. Dzięki rytuałom twoje możliwości znacznie się zwiększają, od możliwości teleportowania się za wrogów w celu łatwego ataku, a nawet poruszania się przez wrogów, aby ich rozerwać.
W standardowych momentach bitwy na bitwę Chór cierpi. Chociaż zawiera lekkie elementy otwartego świata, w którym możesz wykonywać misje poboczne, aby uzyskać dodatkowe łupy, podróż jest stosunkowo prosta i niestety monotonna. Poza głównymi bitwami, starcia są boleśnie podobne i często zawierają elementy, które dodają harówki. Na przykład, w jednej misji gracze mają na celu uratowanie kilku sojuszników przed ostrzałem wroga i zniszczenie wrogiego statku. Jeśli w dowolnym momencie misji zostaniesz wysadzony w powietrze, wrócisz do początku, aby rozpocząć cały proces od nowa, w tym mini-scenki i pogawędki. Ta struktura misji jest powszechna w Chórze, a asteroida jest trudna do przełknięcia.
Gdyby wszystkie wrogie myśliwce padły w kilku strzałach, nie byłaby to wielka sprawa, ale walka jest często skomplikowanym i złożonym tańcem teleportacji, uników, wymiany broni i nie tylko. Po kilku przegranych w tej samej bitwie, moja energia do kontynuowania była często osłabiana. Spotkania, które są zaplanowane lub wymagają ochrony sojuszników, są prawie zawsze frustrujące, ponieważ możesz zostać zepchnięty z powrotem do punktu kontrolnego tylko po to, aby raz po raz walczyć z tymi samymi wrogami, dopóki nie wygrasz bitwy. Być może walczyłeś jednocześnie z kilkoma statkami i musiałeś podjąć działania wymijające, ale NPC, którego przysięgałeś chronić, po prostu upadł, gdy byłeś zajęty. Kiedy w walkach zaangażowanych jest wiele jednostek do ochrony, przetrwanie może wymagać znacznego wysiłku i synergii umiejętności, a odesłanie z powrotem na początek misji z powodu odliczania czasu lub śmierci sojusznika jest bardzo demoralizujące. Te problemy są zaostrzane przez regiony kosmosu, które są rozbierane do serii podobnych walk, a tutaj desperacko szukałem następnego ważnego momentu, aby podtrzymać moją wolę kontynuowania. Nie pomaga to, że Nara ciągle szepcze do siebie w jakiejś dziwacznej formie ASMR, ale z całym pakietem zależnym od rozgrywki, dziwactwa Nary nie były wielkim problemem.
Chór ma kilka epickich bitew, które spełniają fantazje związane z walkami w kosmosie, ale rutyna i często żmudna droga, aby się do nich dostać, to trudny kurs przez gwiazdy na mapę.
Źródło : https://www.gameinformer.com/review/chorus/chorus-review-the-void-of-space





