Recenzja chłopca i jego bloba (Switch eShop)


Dla każdego, kto nie wie, Chłopiec i jego Blob ma zaskakująco głęboką historię, sięgającą roku 1989. Pierwotnie wydany na NES pod tytułem Chłopiec i jego kropelka: Kłopoty z Blobolonia, od tego czasu został ponownie wymyślony na Wii przez programistę WayForward, pomijając przy tym napisy. Jeśli chodzi o restarty, okazało się, że odniosła niesamowity sukces, a my nawet uznaliśmy, że jest „jedną z najpiękniejszych i dopracowanych wersji Wii”. 12 lat później, A Boy and His Blob wciąż trzyma się dobrze pod względem wizualnym, ale z mnóstwem niesamowitych platformówek z łamigłówkami w ciągu lat, odkąd rozgrywka straciła część swojego wyjątkowego blasku.

Narracja za A Boy and His Blob jest w większości dość minimalna. Po ucieczce z planety Blobolonia, tytułowy „kropelka” ląduje na ziemi i zostaje witany przez naszego bohatera, znanego jedynie jako „chłopiec”. Obaj muszą następnie połączyć siły, aby przejść serię poziomów i ostatecznie pokonać złego cesarza. Ponieważ chłopiec jest prawie bezużyteczny, jeśli chodzi o umiejętności (bez obrazy, kolego), musi wykorzystać plamę, aby uzyskać dostęp do obszarów, które w przeciwnym razie mogłyby zostać zablokowane. Nie tylko to, ale każdy poziom zawiera różnych wrogów, których należy całkowicie unikać lub wyeliminować, wykorzystując najbliższe otoczenie.

Od początku gry możesz karmić swojego bloba różnymi kolorowymi żelkami, aby zmienić jego formę. Te formy są następnie wykorzystywane do pokonywania przeszkód; możesz zmienić kropelkę w trampolinę, spadochron, odbijającą się piłkę i wiele więcej. Masz nieograniczony zapas żelek, więc nigdy nie grozi ci brak, jednak dostęp do różnych umiejętności może być trochę uciążliwy. Przytrzymanie klawisza „Y” powoduje wyświetlenie koła umiejętności, z każdą kolorową żelkową fasolką i odpowiadającą jej zdolnością widoczną, gdy poruszasz pokrętłem. Działa to doskonale, ale ponieważ musisz często wymieniać umiejętności na każdym poziomie, dostęp do koła za każdym razem zajmuje trochę czasu. Uważamy, że gra skorzystałaby z mapowania niektórych umiejętności na d-pad, aby uzyskać szybszy dostęp.

W przeciwnym razie różne umiejętności są używane przez większość czasu całkiem nieźle, a wraz z postępami w grze automatycznie otrzymasz nowe, ciekawsze formy na każdym kolejnym poziomie. Wcześniejsze poziomy dają ci mały wybór żelek do wyboru – zazwyczaj najwyżej 3 – ale późniejsze dają większy wybór i możesz być pewien, że będziesz musiał użyć każdej umiejętności przynajmniej raz w kolejności aby ukończyć poziom. Możesz pomyśleć, że teoretycznie brzmi to dość podstępnie, ponieważ masz sporo różnych kolorowych fasolek do żonglowania, ale kiedy napotkasz wroga lub przeszkodę, zwykle pokazuje, która żelki jest wymagana, aby się rozwijać.

Co może być frustrujące jest jednak to, że plamka zawsze pozostanie nieruchoma w dowolnej formie, w którą zostanie przekształcona, co oznacza, że ​​po pomyślnym pokonaniu przeszkody, plamka pozostanie w tyle, dopóki ręcznie nie wywołasz jej z powrotem za pomocą „X”. Częściej niż nie, potrzeba kilku dobrych okrzyków, aby kropla wróciła na twoją stronę, co niepotrzebnie wydłuża czas na całkiem zręczne i szybkie doświadczenie.

Gra jest w zasadzie sprawą liniową. Podziel się na oddzielne światy – z których każdy zawiera łącznie dziesięć poziomów – wystarczy przejść przez każdy z nich, zanim na końcu spotkasz bossa. Aby trochę pomieszać, każdy poziom zawiera trzy skrzynie, które możesz zebrać po drodze, z których niektóre są schowane w ukrytych obszarach, a inne trzymane przez groźnych wrogów. Zbieranie ich odblokowuje specjalne poziomy do pokonania pomiędzy normalnymi etapami, co zapewnia przyjemną zmianę tempa.

Myśleliśmy, że gra wyglądała fantastycznie w 2009 roku i to absolutnie nadal tak jest. Ręcznie rysowana grafika naprawdę wytrzymuje próbę czasu, a fantastyczne otoczenie z kaskadowymi wodospadami i rozgwieżdżonym niebem nadaje grze wspaniały, kapryśny klimat. Podobnie spektakularna jest animacja; ruchy chłopca są płynne, niezależnie od tego, czy biegasz, skaczesz, czy schodzisz ze spadochronu ze spadochronu. Szczególnie podobały nam się przemiany bloba w jego różne formy, gdy jego ciało porusza się i podskakuje, zanim przekształci się w drzwi lub kowadło.

Pod względem projektu audio muzyka jest w większości wystarczająco przyjemna, ale żaden pojedynczy utwór nie wyróżnia się jako szczególnie zapadający w pamięć. To powiedziawszy, ścieżka dźwiękowa gry zmienia się bardzo dobrze, aby dopasować się do określonych nastrojów; Niezależnie od tego, czy wędrujesz po swoim wygodnym domku na drzewie, czy stajesz twarzą w twarz z gigantycznym, lepkim wężem, możesz mieć pewność, że muzyka będzie dobrze pasować do każdego scenariusza.

Wniosek

A Boy and His Blob nie zmienił się od czasu premiery w 2009 roku, ale nadal warto sprawdzić, czy szukasz przyzwoitej platformówki z łamigłówkami. Po tylu latach efekty wizualne nadal wyglądają niesamowicie, a do tego dochodzą spektakularne animacje. Niektóre aspekty gry wydają się nieco przestarzałe w porównaniu, a brak możliwości mapowania niektórych umiejętności jest kluczowym winowajcą. Niemniej jednak pozostaje zabawnym, przewiewnym doświadczeniem, które szczególnie pokocha młodsze pokolenie graczy.





Source : https://www.nintendolife.com/reviews/switch-eshop/a-boy-and-his-blob