Artykuły Soapbox i „Memory Pak” dają naszemu zespołowi szansę podzielenia się takmnie osobiste perspektywy; dzisiaj przyszła kolej na Kate Grey, która opowiada nam o swoich wspomnieniach z tygodnia, w którym wyszedł Switch, pięć lat temu…
Pięć lat temu, w lutym 2017 roku, właśnie zdecydowałem się przenieść do kraju. Wyprowadziłem się z mojego absurdalnie drogiego mieszkania w Londynie, które rok wcześniej dzieliłem z dwoma innymi osobami, aby trochę podróżować po świecie i ogólnie być bardzo w moich 20s. Przeskakiwałem głównie z kanapy na kanapę, zatrzymując się tu i tam u hojnych przyjaciół, dzięki czemu mogłem jeździć na konferencje i zjazdy w egzotycznych miejscach, nie martwiąc się o czynsz w domu.
Innymi słowy, to był idealny czas na hybrydową konsolę domową i podręczną – i ja też znalazłem się w idealnym miejscu.
Tydzień przed premierą Nintendo Switch po raz pierwszy pojechałem do San Francisco, aby wziąć udział w Game Developers Conference, a szum wśród uczestników był namacalny. Switch miał zostać wydany w ostatnim dniu GDC, co oznaczało, że każdy, kto miał rozmowę lub grę do pokazania 3 marca, był praktycznie bez kości. Był to również piątek, co nadało całemu klimatowi końca roku szkolnego.


GDC to w zasadzie wydarzenie towarzyskie dla twórców gier, takie jak The One Ball, gdzie każdy dostaje mężów w powieści Jane Austen. Deweloperzy z całego świata zjeżdżają się do Moscone Center w San Francisco, aby nawiązać kontakty i pogadać, zaprezentować swoją grę, uczestniczyć i wygłaszać przemówienia, czy też zaprezentować demo.
Były tam niektóre z największych nazwisk w branży gier, od Tima Schafera z Double Fine do Harveya Smitha z Arkane, a także w zasadzie wszystkich niezależnych, których stać było na astronomiczne koszty podróży, łóżka i wyżywienia w jednym z najdroższych miast Ameryki. Inwestowanie w tydzień w San Francisco, podczas gdy GDC się dzieje, może stworzyć lub zepsuć grę, ponieważ jeśli dobrze rozegrasz swoje karty, masz możliwość poznania ludzi, którzy mogą zdobyć miliony dolarów finansowania jednym uściskiem dłoni. To jest zwariowany tydzień. Nie musisz nawet kupować biletu na wydarzenie — po prostu bądź we właściwym mieście we właściwym czasie, co jest dobre, ponieważ bilety kosztują od 300 do 2000 dolarów. (Dużo można by powiedzieć o tym, jak całkowicie wykluczający i ograniczający ten sposób prowadzenia biznesu może być, ale to na inny czas.)

Wszystko to oznacza, że dzięki serii zbiegów okoliczności, wyborów i presji rówieśników wylądowałem w San Francisco w tym samym czasie, co inicjatorzy branży gier, na jeden wspaniały, lśniący tydzień, który Również tak się złożyło, że miała miejsce premiera Nintendo Switch, konsoli, która zmieniła moje życie w całkiem znaczący sposób.
Niektórzy twórcy gier w GDC niewątpliwie mieli już zestawy deweloperskie, ale były zobowiązane do zachowania tajemnicy przez legendarne drakońskie umowy NDA i embarga Nintendo; reszta z nas, pomimo zakorzenienia się w tworzeniu gier i wszystkich jej nieszczęść, była tak samo podekscytowana jak zwykli nerdowie. Kilka osób planowało udać się do Target lub GameStop lub gdziekolwiek Amerykanie zwykle kupują swoje konsole na premierę o północy, ale nie dołączyłem do nich. W końcu nie miałem stałego adresu — więc po co miałbym kupować konsolę domową, nawet jeśli byłaby hybrydowa?
Zamiast tego, cieszyłem się Switchem przez pierwszy tydzień życia. W hostelu, w którym przebywało wielu z nas, ktoś podłączył swój nowiutki Switch do jednego wspólnego telewizora we wspólnym pomieszczeniu i wszyscy wcisnęliśmy się do tej malutkiej sali kinowej bez okien, aby usiąść na pufach i obejrzeć pierwszą godzinę Oddechu. Dziczy.
Wybacz mi, że jestem niesamowicie soczysta i być może… mało hiperboliczny tutaj, ale Switch zmienił świat gier w tym momencie — a przebywanie w pobliżu twórców gier sprawiło, że było to jeszcze bardziej ekscytujące. Link wychodzący z jaskini na jasne słońce Hyrule po 100 latach czuł się przejmujący, jakby to była metafora nas przejście z rozczarowującej ery Nintendo Wii U w coś nowego, nieznanego i pełnego możliwości. Przez pierwsze kilka minut wszyscy znów byliśmy jak dzieci, a potem szybko wszyscy w pokoju zdawali się jednocześnie o tym pamiętać moglibyśmy też tworzyć takie gry.
(Jeśli myślisz „czy nie opowiadałeś już tej historii?”, masz rację — mówiłem o tym w moim artykule o Switchu jako idealnym towarzyszu podróży!)
Nic dziwnego, że w tym momencie wszyscy czuliśmy się jak dzieci. Switch po raz pierwszy od dłuższego czasu wydawał się zabawką, ponieważ konsole powoli odchodziły od swojej reputacji rzeczy dla dzieci, a bardziej w stronę luksusowych gadżetów dla fajnych dorosłych. Wii U było próbą wejścia na ten rynek przez Nintendo i nikt tak naprawdę tego nie chciał – więc Switch był ich powrotem na ojczyznę, akceptując swoją pozycję jako „Wujek Zabawy” i idąc all-in.

Możliwości gier niezależnych zostały wyjaśnione od samego początku dzięki doskonałej grze startowej Snipperclips, która zdołała uchwycić atmosferę rodzinnej gry z ery Wii, jednocześnie przenosząc ją do współczesności. Był idealnie rozstawiony i został doskonale przyjęty, ponieważ ludzie zbierali się w grupach, aby grać w gry, od razu sprawiając, że każda osoba chce kupić dla siebie Switcha. Praktycznie sprzedał się sam, a dla twórców gier wystarczyło to, by przekonać ich również do wskoczenia na pokład.
Zapomniałem, kto był w tym pokoju w dokładny czas, ale ludzie, których spotkałem w tym roku w GDC, stworzyli gry takie jak Celeste, Flinthook, Beast Breaker, Untitled Goose Game i Wargroove, z których wszystkie są przykładem tego, do czego zdolny jest Switch. Tak, mieliśmy kilka fantastycznych gier z pierwszej ręki, od Breath of the Wild po Super Mario Odyssey, a także około pięćdziesięciu gier Pokémon… ale najbardziej zapamiętam Switcha, to szerokość i głębię jego indies .
Niesamowicie fajnie jest myśleć, że spędziłem pierwszy tydzień na Switchu otoczony przez twórców gier, którzy pomogliby określić, czym będzie Switch. W tym momencie nikt z nas nie wiedział, czego się spodziewać po tym nowym, błyszczącym prostokącie, ale szybko okazało się, że ma ogromny potencjał i wszyscy chcieliśmy być jego częścią.
Minął zaledwie tydzień lub dwa po tym pierwszym magicznym dniu, zanim kupiłem własnego Switcha. Nie przetrwało to pełnych pięciu lat i wiele się w tym czasie zmieniło, ale nie było ani jednego dnia, w którym nie miałem przy sobie Switcha w takiej czy innej formie. Niezależnie od tego, czy spędzam 8 godzin dziennie grając w Skyrim po raz pierwszy (!), czy też wskakuję na moją wyspę Animal Crossing: New Horizons, aby sprawdzić, co się dzieje, zawsze jest coś do zrobienia.
Switch zdefiniował ostatnie pięć lat mojego życia, tak jak zdefiniował tę jedną podróż do San Francisco z bandą innych frajerów. Może nie doceniałem tego w tamtym czasie, ale nie było lepszego miejsca na premierę Switcha – i nigdzie nie było bardziej odpowiedniego dla konsoli, która stałaby się czymś, co mogłoby się zmobilizować zarówno w studiach niezależnych, jak i studiach AAA.
Dzięki za wspomnienia, Switch! Mam nadzieję, że jestem gdzieś równie fajny na kolejną premierę.
Źródło : https://www.nintendolife.com/features/memory-pak-i-was-accidentally-in-the-perfect-place-for-the-nintendo-switch-launch-week





