Przegląd Steelrising – IGN


Wiesz, że jedna gra przypominająca duszę, która jest wystarczająco przyzwoitym podejściem do gatunku, ale ma też trochę zadziorności, która w przeciwnym razie ją powstrzymuje? Przepraszam, myślałeś, że mówię o Lords of the Fallen, a może Mortal Shell? A może myślałeś, że mam na myśli The Surge, Ashen, Vampyr lub Remnant: From The Ashes – albo nawet Thymesię z początku tego miesiąca? Nie, w tym przypadku miałem na myśli Steelrising, RPG akcji o tematyce rewolucji francuskiej, pełen przerażających robotów, niestabilnych emocjonalnie arystokratów w sproszkowanych perukach i ekranów śmierci, które mówią, że nie żyjesz. Niezwykle dziwne ustawienie jest rozkoszą, ale uproszczona walka i rozczarowujące walki z bossami kończą się rozczarowującym wykorzystaniem. Oznacza to, że na długiej liście niedawnych, nadających się do użytku dusz z wieloma ostrymi krawędziami, Steelrising jest… cóż, kolejnym z nich.

Osadzona w dziwacznej alternatywnej wersji historii rewolucji francuskiej, w której Ludwik XVI zmiażdżył swoich niedoszłych uzurpatorów za pomocą potwornych robotów, grasz jako Aegis, stoicki tańczący robot, który stał się samotnym wojownikiem, który musi stawić czoła mechanicznej armii króla. Wszystko w tej scenerii jest niesamowicie dziwne w najlepszy możliwy sposób: wszyscy robo-folk czerpią wzorce projektowe ze starych szkolnych zegarków z tamtych czasów, spędzasz dużo czasu spędzając czas z prawdziwymi francuskimi rewolucjonistami, takimi jak Lafayette i Robespierre oraz Marie Sama Antoinette jest twoim szefem i głównym zleceniodawcą zadań, co nigdy nie przestaje czuć się dziwnie (ale mnie to interesuje). Mniej więcej 15-godzinna kampania opowiada dość przewidywalną historię „precz z królem”, w której zamieniasz coraz bardziej niebezpieczne metalowe machinacje w złom, ale osobliwa sceneria i postacie sprawiają, że ta podróż jest w większości przyjemna.

Steelrising — 20 zrzutów ekranu

Głos hit-or-miss działający dla postaci historycznych jest wspierany przez świetne pisanie i interesujące misje poboczne, gdy gromadzisz grupę renegatów, aby pomóc ci w walce z królem. Na przykład charyzmatyczny rewolucjonista poprosi cię o pomoc w walce z niewolnictwem, a późniejsze zadanie poboczne pozwoli ci obrabować skarbiec króla, a następnie zdecydować, którą z dwóch przeciwstawnych celów politycznych chciałbyś przeznaczyć na wsparcie , wraz z opcjami dialogowymi do wyboru. Niektóre z tych decyzji wpływają na wynik fabuły w znaczący sposób, co było mile widzianą niespodzianką w gatunku, który zwykle w dużej mierze opiera się na tajemniczych opowieściach o środowisku. Co więcej, Steelrising nie boi się dotykać interesujących tematów filozoficznych i politycznych, takich jak dyktatury, konsekwencje krwawych powstań i kilka zaskakujących wydarzeń z późnej fazy gry, których nie zepsuję tutaj. Wycinanie robotów jest zabawne, ale od czasu do czasu bardzo lubiłem robić sobie przerwę od akcji i dyskutować o polityce z moimi francuskimi rodakami.

Pomiędzy tymi momentami Steelrising nadal koncentruje się głównie na wypróbowanej i prawdziwej recepturze przedzierania się przez obszary wypełnione śmiercionośnymi wrogami w nadziei na osiągnięcie następnego punktu zapisu, zanim ostatecznie zabije wielkiego, przerażającego bossa. Uderzają tu wszystkie oczekiwane akordy, w tym odradzanie się wrogów po osiągnięciu punktów zapisu, utrata podstawowego zasobu po śmierci (w tym przypadku nazywana „esencją animy”) oraz walka hack-and-slash w trzeciej osobie, która wymaga unikania i używania ograniczone materiały eksploatacyjne do odzyskiwania zdrowia. Jest to formuła, która jest aż nazbyt znajoma i chociaż jestem fanem soulslikes, wciąż trochę przyprawia mnie o zawrót głowy, jak bardzo niewiele robi ta iteracja, aby odróżnić się od wszystkich innych opcji, które mamy w dzisiejszych czasach.

Walka to dość jednorazowa rywalizacja polegająca na unikaniu i krojeniu…


Nieoryginalny pomysł wciąż można zrealizować w ekscytujący sposób, ale Steelrising również nie do końca oddaje część mechaniki gry, którą próbuje odtworzyć. Walka to dość jednorazowy konkurs polegający na unikaniu i krojeniu z kilkoma dolegliwościami związanymi ze statusem, specjalnymi ruchami i rodzajami broni wrzuconymi, aby poprawić sytuację. Z pewnością istnieje kilka interesujących opcji broni, z których wiele wiąże się ze specjalnymi zdolnościami, które mogą pozwolić ci zablokować lub wystrzelić broń z daleka, oprócz ciosów w zwarciu. Obejmuje to łańcuch ognia, który pozwala podpalać wrogów na odległość w dobrym stylu, a także zwinne pałki ze szklanym rdzeniem, na których polegałem, aby zamrażać, a następnie lamentować na moich wrogów. Jednak wymachiwanie tą bronią jest często nieprecyzyjne, a walka może czasami wydawać się wręcz niepewna. Najważniejsza mechanika uników jest przynajmniej płynna i responsywna, ale wrogowie często czają się i po prostu pozwalają ci ich zabić, a ja czasami utknąłem na fragmentach otoczenia w najgorszych momentach. Ponadto odwieczny problem okropnej kamery, która przepływa przez obiekty i zasłania widok, może regularnie powodować problemy.

Robotyczni przeciwnicy, z którymi walczysz po drodze, występują w kilku kreatywnych odmianach, od małych i słabych humanoidów po ogromnych wrogów, którzy jako broń noszą kolumny wspierające. Jest też kilka fajnych robotycznych psów, dziwacznych wężopodobnych stworzeń, a nawet kilku morderczych muzyków, którzy zabijają cię instrumentami dętymi, tak jak zawsze marzyłeś. Każdy z tych wrogów ma własną torbę sztuczek do nauczenia, a starcie z nimi początkowo stanowi jedne z najlepszych momentów Steelrising.

Niestety, gdy kilka razy walczysz z tymi zmotoryzowanymi złoczyńcami, nie znajdziesz wielu niespodzianek za zakrętem. Po prostu nie ma wielu typów poza tym, o czym tutaj wspomniałem, a większość innych to niewielkie różnice między sobą, które prawie nie wpływają na podejście do różnych scenariuszy walki. Bossowie są jeszcze gorsi, ponieważ wiele z nich to po prostu mocniejsze wersje istniejących typów wrogów – znacznie bardziej unikatowi bossowie „Tytan” zapewniają większą różnorodność, ale są tak śmiesznie łatwi do pokonania, że ​​prawdopodobnie wytrzesz podłogę jednym a potem nie myśl o tym ponownie.

Jego motyw jest kreatywny, ale boi się zerwać z duszopodobnym scenariuszem gdzie indziej.


Steelrising nigdy tak naprawdę nie spada całkowicie na twarz w żadnej z tych prób, więc rzeczy, które… nie? próbować zrobić to, co tak naprawdę sprawia, że ​​jest to od znośnie przyjemne do rozczarowujące. Jego alternatywny motyw historyczny jest wyjątkowo kreatywny, ale wydaje się, że tak bardzo boi się zerwać ze scenariuszem przypominającym duszę gdzie indziej, że praktycznie zacząłem rozpoznawać sekcje z innych gier. Zdarzało się, że wchodziłem do pokoju i instynktownie wiedziałem, że wróg rzuci się na mnie z sufitu lub że znajdę przedmiot ukryty w zwisającej torbie, którą musiałem uderzyć. Ta znajomość oznacza, że ​​nie można znaleźć żadnych prawdziwych niespodzianek, a przygoda kończy się w dużej mierze wrażeniem, że próbuje papugować rzeczy, w które już grałem, zamiast wyznaczać własny kurs.

Poziomy te również próbują swoich sił w platformówce, gdy odblokujesz kreskę w powietrzu i hak, którego czasami będziesz musiał użyć, aby przejść przez poziomy, ale ten dodatek również nie jest zbyt dobrze wykonany. Po pierwsze, problemy z kamerą często oznaczają, że zostaniesz odwrócony podczas przeskakiwania przez ciasną lukę lub gapisz się na punkt zaczepienia, mając nadzieję, że zdecyduje się zablokować miejsce, do którego próbujesz przeskoczyć – problem, który jest znacznie większy frustrujące, jeśli jesteś oblegany przez pobliskich wrogów. Ale Steelrising najwyraźniej też nie chce ci ufać tymi umiejętnościami, ponieważ czasami blokuje ci obszary, do których teoretycznie powinieneś mieć dostęp za pomocą tych mocy. Na przykład, jeśli znajdziesz miejsce, w którym możesz przeskoczyć przez ścianę, a deweloperzy arbitralnie zdecydowali, że nie powinieneś mieć jeszcze dostępu do tego miejsca, natkniesz się na niewidzialną barierę. To całkowicie usuwało parę z mojego silnika za każdym razem, gdy mi się to przytrafiło, ponieważ sprawia to, że wszystko wydaje się niepotrzebnie liniowe.

To jest bummer, gdy jego światy centralne są poza tym dużo zabawy do odkrywania. Podróżując po różnych częściach Francji, zobaczysz kilka naprawdę fajnych zabytków, w tym kilka godnych uwagi miejsc, takich jak Bastylia lub Wersal – z których wszystkie przeszły pełną dystopię w związku z ich obecną okupacją automatów. Nawet gdy niektóre ostre krawędzie Steelrising utrudniały wrażenia, rozległe historyczne ustawienia nadal robiły wrażenie. Muszę przedzierać się przez zrujnowane brukowane uliczki Paryża 1789 i zamordować głupią twarz gigantycznego robota na dziedzińcu wspaniałego zamku, a to nie jest zły sposób na spędzenie popołudnia.

Oczywiście nie byłoby to drobiazgowe, gdyby nie było podatne na pewne błędy, a Steelrising ma wiele do podzielenia się z wami. W trakcie mojej przygody utknąłem na niewidzialnych obiektach, przestałem widzieć paski zdrowia wrogów na wiele godzin, a nawet czasami padałem na pulpit Xbox (prawdopodobnie dlatego, że po prostu nie radził sobie z moją sprawnością bojową). Żaden z tych problemów nie jest tak szalony, że chciałem się wściekać, rzucić, ale z pewnością nie wyświadczają one żadnej przysługi grze, która czasami wydaje się nie dopracowana.

10 najlepszych polubień dusz