Hauntii od razu mnie urzekła uderzająco ilustrowaną oprawą graficzną i zapadającą w pamięć ścieżką dźwiękową w stylu jazz noir. Potężny początek ukazuje bohatera, niedawno zmarłego uroczego ducha, próbującego polecieć do niebiańskiego planu ramię w ramię z aniołem-strażnikiem, ale zostaje skuty łańcuchami i wciągnięty z powrotem w głębiny Wieczności. To emocjonujący moment i chociaż rozgrywka nie zawsze jest tak wciągająca, dostarcza wystarczającej ilości emocji, aby popchnąć nas w zapierającą dech w piersiach podróż przez zaświaty.
Wizualnie i muzycznie urzekająca przygoda
Gdy duch pragnie ponownie połączyć się ze swoim skrzydlatym towarzyszem, gra przenosi graczy przez pięknie zaprojektowane biomy w krainie Wieczności. Od gęsto leśnej wioski po moją ulubioną lokalizację, tętniący życiem park rozrywki, nie mogę wystarczająco podkreślić wizualnego aspektu gry, zwłaszcza w ruchu. Oprócz grafiki, ścieżka dźwiękowa jest znakomita i zalicza się do moich ulubionych tego roku.
Wciągająca gra akcji
Pomimo swojego spokoju, Hauntii jest przede wszystkim grą akcji, w którą gra się jak w strzelankę typu twin-stick. Oprócz prostej zabawy polegającej na rzucaniu energii widmowej we wrogów poprzez celowanie prawym drążkiem, strzelanie do obiektów pozwala na ich „nawiedzanie” i korzystanie z ich unikalnych zdolności.
Nawiedzone interakcje z innymi postaciami są mniej zaangażowane i bardziej dostosowane do indywidualnych potrzeb, na przykład chwytanie drzewa w celu wytrząsania pieniędzy i zdrowia z jego gałęzi. Pod tym względem Hauntii przypomina mi Super Mario Odyssey, ponieważ niektóre przedmioty nie miały praktycznego zastosowania, ale zapewniały humorystyczne i dziwaczne interakcje.
Wyzwania i skarby do odkrycia
Każdy obszar zawiera określoną liczbę ukrytych gwiazdek do zebrania, które służą do poprawy liczby serc, amunicji i częstotliwości korzystania z uników. Odblokowują także proste, ale skuteczne winiety ujawniające istotne wspomnienia z poprzedniego życia ducha.
Eksplorację utrudnia także zamierzona prędkość poruszania się, która jest nieco wolniejsza, niż bym sobie tego życzył. Ponieważ większość obszarów jest duża i wymaga wielokrotnych wizyt, często gorączkowo naciskałem przycisk ucieczki, aby przyspieszyć podróż.
Porywająca refleksja nad życiem i śmiercią
Pomimo prostej zabawy w strzelankę, moje ulubione momenty nie wiązały się z rozsadzaniem celów na kawałki. Bezdźwięczna opowieść o duchu stopniowo odnajdującym cenne wspomnienia, by potem się z nimi rozstać, czasami mnie poruszała.
Podobała mi się interakcja ze zwariowanymi i zabawnymi duchami, niczym paranoiczny naukowiec obmyślający szalone intrygi, by schwytać twojego przyjaciela-anioła. Oszałamiająca końcowa sekwencja jest najważniejszym wydarzeniem roku.
Źródło: www.gameinformer.com





