Nawet gdyby trylogia GTA była idealna, wolałbym strzelać do balonów i grzebać żyroidy


Obraz: Życie Nintendo

Szerszy internet gier jest obecnie pełen gorzkiego rozczarowania ze względu na stan premiery GTA The Trilogy – The Definitive Edition, rocznicowego pakietu, który niestety nie jest tak ostateczny. Dla graczy Nintendo, którzy czekali latami, aby móc zagrać w dowolny rodzaj Grand Theft Auto w 3D, jest nieskończenie smutne, gdy te klasyki pojawiają się na Switchu w ten sposób. Nie mówimy tu o maleńkim niezależnym deweloperze, który stara się znaleźć czas, budżet i zasoby, aby związać koniec z końcem; Rockstar zbudował imperium na tej serii i ma zasoby, aby stworzyć coś wyjątkowego, coś godnego etykiety „Definitive Edition”. To, że studio wyda tę kolekcję – taką, która zawiera tak znaczącą część swojej spuścizny – w stanie mniej niż prawie idealnym, jest zaskakujące.

Pomimo negatywności (a może trochę ponieważ tego) Myślałem o zanurzeniu się w GTA w weekend i zobaczeniu gry z pierwszej ręki. Jednak mój czas był ograniczony, więc wykorzystałem 90 minut, które musiałem wędrować po mojej wyspie Animal Crossing. Aktualizacja 2.0 ponownie mnie wciągnęła, a nawet nie miałem okazji wypróbować DLC Happy Home Paradise, które wystartowało zaledwie tydzień przed GTA.

Co dziwne, to przypadkowe planowanie sprawiło, że wróciłem myślami do 2012 roku, kiedy grałem w wtedy nową Animal Crossing: New Leaf i miałem GTA w mózgu. Premiera GTA V była zaplanowana na następny rok, a mój młodszy (młodszy) mózg gracza skakał między tymi dwiema bardzo różnymi wówczas grami wideo, franczyzami, które wydawały się znajdować na przeciwległych krańcach tego czy innego spektrum.

Zastanawiając się nad cyfrowymi przestrzeniami przedstawionymi w obu, doszedłem do wniosku, że Bell Air — moja wioska w Nowym Liściu — była nieskończenie fajniejsza niż jakiekolwiek miasto GTA. GTA IV było ostatnią pozycją, w którą grałem, ale relaksacja slow life w moim maleńkim miasteczku Animal Crossing wydawała się o wiele bardziej wciągająca.

Vinewood Bell-Air
Powietrze dzwonowe Vinewood (Zdjęcie: Rockstar)

Dla mnie problemem Liberty City nigdy nie była eskalacja przestępczości, ale eskalacja nudy. Wraz z rozwojem technologii między generacjami PS2 i PS3, brak angażujących systemów w tych ciągle rozwijających się środowiskach sprawił, że poczuli się bardziej puści niż kiedykolwiek, nawet gdy podziwiałem skalę piaskownicy Rockstara. Poczułem, że dostaję to samo stare wiadro i łopatę w większej piaskownicy i zrobiło mi się zimno. Najbardziej podobało mi się strzelanie do gołębi w GTA IV. Brewster by tego nie pochwalił.

Dla mnie problemem Liberty City nigdy nie była eskalacja przestępczości, ale eskalacja nudy… Najbardziej podobało mi się strzelanie do gołębi w GTA IV. Brewster by się nie zgodził

Obie serie ewoluowały z biegiem czasu, a najnowsze wpisy oferują więcej ambicji, wyrafinowania i treści niż kiedykolwiek wcześniej, a GTA Online to zupełnie inna bestia. Jednak ich odpowiednie pętle rdzenia są zaskakująco bliskie temu, czym zawsze były. Rodowód głównych gier z obu serii jest oczywisty i nawet jeśli w magiczny sposób mieliśmy tutaj port GTA V na Switcha, a nie chrupiącą prezentację klasyków PS2, Animal Crossing wciąż wygrywa bitwę o moją uwagę.

Rozległe mapy GTA zawsze były triumfem technicznym, ale Rockstar robi inne rzeczy, które wykraczają poza zwykłą skalę. Samochody są zabawne w rzucaniu, stacje radiowe zapewniają wibrujące melodie, a talk-show trafiają w idealne, satyryczne miejsce. Strzelanina ze starszych wpisów — ogromny znak w porównaniu z serią, w której samochody i walka są mięsem i ziemniakami rozgrywki — została zaostrzona w V ku zadowoleniu wielu, a obecnie jest więcej do zrobienia niż zmęczone zadania pobierania i misje walkingowe. Osobiście jednak utrzymuje się uczucie pustki; ten możliwość Przestrzeń GTA wydaje się minimalna pomimo niespotykanej dotąd skali i swobody ruchu.

Moja mała bezludna wyspa jest o wiele mniej imponująca niż Los Santos czy Liberty. Mogę uruchomić obwód w minutę, a wokół jest tylko kilka domów, ale oferuje niesamowitą różnorodność. Mogę zbierać owoce, sadzić drzewa, łowić ryby, zbierać skamieliny, polować na robaki, chodzić do wszystkich domów i wiele więcej.

Cornimer
Obraz: Życie Nintendo

Animal Crossing też nie jest spętany nadętą narracją. Nie ma prawdziwej historii, nie ma końca poza spłatą kredytu hipotecznego i wypełnieniem Critterpedii. Cała gra to tylko rutyna, w którą się wdajesz. masz musieć podlewaj kwiaty i uzupełniaj swoją kolekcję gyroidów i dzwoń do KK Slider w każdą sobotnią noc. Wyraźny powód, dla którego to robisz, staje się niejasny w codziennym życiu. Zaczyna odzwierciedlać twoje rzeczywiste interakcje rodzinne. Tak jak w prawdziwym życiu, tak naprawdę nie po prostu upuszczasz kartkę, podlewasz rośliny lub pijesz filiżankę kawy; pozostajesz w kontakcie — sprawdzaj swoich ulubionych mieszkańców i upewniaj się, że nie planują wyjechać w najbliższym czasie.

tak naprawdę nie podrzucasz po prostu kartki, nie podlewasz roślin lub pijesz filiżankę kawy; pozostajesz w kontakcie — sprawdzaj swoich ulubionych mieszkańców i upewniaj się, że nie planują wyjechać w najbliższym czasie

W 2012 r. maleńka wioska na moim wkładzie 3DS oferowała większy wybór i więcej okazji do wyrażania siebie i znaczącego połączenia niż wszystko, co wymyślił Rockstar, i to nadal jest prawdą. Każdy sezon przynosi nowe festiwale i akcesoria, gości i możliwości. Mógłbym strzelać balonami z nieba, chodzić na plażę, wysyłać listy, kupować tapety, hodować rzadkie kwiaty, projektować ubrania lub kazać Jayowi mówić S’up Holmes? kiedy spotykamy się lub odwiedzamy inne miasta, aby handlować owocami i zabijać na targu rzepy. Nie, Nintendo może nie oferować wielokątnych interakcji z prostytutkami, ani nie mogę udać się do klubu ze striptizem w Animal Crossing… i nie zastanawiajmy się nad tym, co by to oznaczało — niewinne poszukiwania „fanartów Animal Crossing” w zeszłym roku z Safe Poszukiwania pozostawiły nam blizny, które jeszcze się nie zagoją, Dziękuję bardzo. Trzeba przyznać, że GTA wykonuje świetną robotę, odtwarzając to niewygodne err-dlaczego-jestem-tutaj uczucie, którego możesz doświadczyć w takim zakładzie. I jest taniej.

Mimo to ambicje środowiskowe GTA zawsze robiły na mnie wrażenie i nadal mnie pociągają. Jakiś czas temu pisałem o „chwili”, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem poranną mgłę wiszącą nad jeziorem Hylia i miałem podobny epifaniczny moment, gdy wyjeżdżałem z miasta w San Andreas na PS2. Gra… nie zatrzymała się! Świat po prostu szedł dalej. Że mógłbym po prostu jedź dalej czułem się niesamowicie. Nie popełnij błędu, w pewnym momencie będę majstrował przy San Andreas na Switchu, żeby spróbować odzyskać to wspomnienie.

Hmm
Hmm (Zdjęcie: Życie Nintendo)

I jeszcze. Charakter przypadkowych szczegółów GTA — „przykręcony” do ramy, a nie zintegrowany w naturalny sposób — sprawiał, że wydawały mi się sztuczne i pozbawione życia, nawet gdy Rockstar próbował czegoś nowego. Pamiętam, jak mówiłem przyjaciołom z całkowitą powagą, że w każdy dzień tygodnia wezmę standupową komedię doktora Shrunka zamiast Ricky’ego Gervaisa w GTA IV. Mogę wziąć hot doga i piwo w GTA, ale dlaczego nie mogę zasadzić drzewa lub wejść do środka? każdy budynek w tym epickim miejskim świecie?

Zaawansowana technologia sprawiła, że ​​w ostatnich latach wypełnianie środowisk gier wideo wciągającymi systemami i szczegółami było łatwiejsze, chociaż nawet w erze PS3 gry takie jak The Last Of Us miały światy wypełnione zapierającymi dech w piersiach szczegółami. Tworzenie przejezdnego, fotorealistycznego pejzażu miejskiego jest teraz prawie łatwą częścią – praktycznie dana dla studia AAA – ale nie ma sensu rozbudowywać placu zabaw, jeśli zamierzasz wypełnić go tylko tymi samymi starymi huśtawkami i rondami; ambicja drobiazgów musi być równie wielka.

Fascynuje mnie, co Rockstar może osiągnąć w GTA, które nie zostało wprowadzone na rynek dwa pokolenia temu. Pomijając wstydliwą premierę trylogii GTA, nadal będę wracał do GTA 3, Vice City i San Andreas w pewnym momencie. Te tytuły są wielkimi punktami orientacyjnymi w krajobrazie gier i, jeśli nic więcej, niezdrowa ciekawość prawdopodobnie wkrótce mnie pokona. Ale ponieważ czas wolny jest napięty, a Animal Crossing oferuje o wiele więcej różnorodności, wątpię, aby Tommy, CJ i spółka kiedykolwiek mieli to, czego potrzeba, aby utrzymać moją uwagę na długo.

Nie, kiedy mam balony do wystrzelenia i plony — i żyroidy — do zasiania.






Source : https://www.nintendolife.com/features/soapbox-even-if-gta-trilogy-were-perfect-id-rather-be-shooting-balloons-and-burying-gyroids