Gra wideo The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom była niecierpliwie oczekiwana przez graczy i wywołała wiele emocji w sieciach społecznościowych po jej wydaniu. Jednak ten szum i ekspozycja w mediach miały negatywny wpływ na wrażenia z gry dla niektórych graczy, w tym dla mnie. W tym artykule podzielę się moimi osobistymi doświadczeniami i wyjaśnię, jak szum wokół gry wpłynął na moje postrzeganie gry i przyjemność z niej czerpaną.
Ekscytujące zanurzenie się w świecie Hyrule
Podobnie jak wielu posiadaczy Nintendo Switch, zacząłem The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom zaraz po premierze, chcąc wrócić do świata Hyrule. Pierwsze kilka tygodni gry było prawdziwym doświadczeniem całkowitej błogości. Znowu zanurzyłam się w świecie, który kochałam w 2017 roku, świecie, który ewoluował na tyle, że całkowicie mnie urzekł. Jednak z biegiem czasu każda sesja gry stawała się mniej wyjątkowa, a mój entuzjazm malał, aż w końcu przestałem grać.
Wpływ szumu i szumu
Więc co się stało? W tamtym czasie zagrałem już około 25 godzin w ciągu kilku tygodni, co nie znaczy, że gra całkowicie przejęła każdą chwilę, kiedy się obudziłem. Nie miałam też nic innego, co mogłoby mnie odciągnąć. Tak, nadal grałem w remake Resident Evil 4, ale każdy, kto mnie zna, wie, że jest to część mojej regularnej cotygodniowej rutyny. Dopiero niedawno, kiedy wznowiłem Tears of the Kingdom od początku, zdałem sobie sprawę, co się stało.
Sama gra pozostała taka sama, ale ogromny szum wokół niej po premierze całkowicie ucichł. Świat w większości poszedł dalej. Rzeczywiście, Tears of the Kingdom zdominowało media społecznościowe w ciągu kilku tygodni po premierze, ale platformy były teraz znacznie bardziej zainteresowane grami takimi jak Starfield, Mortal Kombat 1 i Cyberpunk 2077 (ponownie). Zdałem sobie sprawę, że po prostu nie mogłem uciec od Tears of the Kingdom, kiedy wyszło, nawet gdy nie grałem. To było wszędzie. Reklamy telewizyjne, billboardy, reklamy internetowe… Ale przede wszystkim oczywiście portale społecznościowe. Fani byli zachwyceni grą i cały czas o niej rozmawiali. Oczywiście nie mogę ich winić; Było wiele do powiedzenia na temat gry i stała się ona gorącym tematem w Nintendo Life (oczywiście – to mówi wszystko w nazwie!) przez kilka tygodni, kiedy wszyscy w zespole stopniowo analizowali jej różne aspekty. . Ale osobiście poczułem się przytłoczony.
Ponowne odkrycie bez zakłóceń
Przypomina mi to czasy, kiedy byłem dzieckiem, a konkretnie, kiedy grałem w The Legend of Zelda: The Wind Waker w młodszych latach liceum. Codziennie wracałem do domu, uruchamiałem grę i zanurzałem się w niej na kilka godzin przed pójściem spać. Następnego ranka ja i moi przyjaciele spotkaliśmy się na szkolnym boisku i rozmawialiśmy o tym, co zrobiliśmy i widzieliśmy. To było chwalebne, ale przede wszystkim naturalne; temat intymnych rozmów między przyjaciółmi. W porównaniu z tym widok tysięcy ludzi codziennie dzielących się w Internecie swoimi opiniami, filmami i historiami był dławiący, a ze względu na charakter mojej pracy wyłączenie mediów społecznościowych lub ich usunięcie było nie do pomyślenia. A co, jeśli przegapię aktualizację zmieniającą zasady gry, kompilację Zonai definiującą epokę lub narodziny mema?!
Kiedy więc po pewnym czasie ponownie odwiedziłem Tears of the Kingdom bez szumu wokół premiery, poczułem się ożywiony. Spędziłem około trzech lub czterech godzin w początkowej części Sky Island, po prostu włócząc się po okolicy, wolny od presji, jaką na siebie nałożyłem przez pierwsze kilka tygodni. Strach przed spoilerami już mnie nie przytłaczał. Nie bałem się już absurdalnych urządzeń prezentowanych w Internecie. Mogłem po prostu grać w grę we własnym tempie i na własnych warunkach.
Lepsze wrażenia z gry
Nie trzeba dodawać, że moja radość z Tears of the Kingdom eksplodowała podczas drugiej rozgrywki i zrobiłem o wiele większe postępy niż podczas mojej pierwszej rozgrywki. Nadal uważam, że świątynia, której nazwy nie należy nazwać, jest okropnie zaprojektowana, biorąc pod uwagę ogólną jakość gry, ale muszę przyznać, że nadal jestem w niej całkowicie zakochany.
Całkowite odejście od jakiejkolwiek ważnej gry przed premierą lub w jej trakcie może być w dzisiejszych czasach trudne; tempo pojawiania się nowych wydań oraz chęć śledzenia rozmowy i wzięcia w niej udziału, zanim media społecznościowe zostaną zalane spoilerami, zaszczepiły głęboki strach przed utratą, którego pokonanie jest prawie niemożliwe. Jeśli jednak masz możliwość lub chęć zablokowania części hałasu lub po prostu poczekasz, aż zapał opadnie, myślę, że możesz zauważyć wyraźną poprawę swoich doświadczeń. Przynajmniej tego doświadczyłem.
Źródło: www.nintendolife.com





