Łapanie legendarnych Pokémonów w staromodny sposób było o wiele lepsze


Zdjęcie: Gemma Smith / Życie Nintendo

Funkcje mydelniczki umożliwiają naszym indywidualnym pisarzom i współpracownikom wyrażanie opinii na gorące tematy i przypadkowe rzeczy, nad którymi się zastanawiają. Dziś Kevin pamięta czas, kiedy dostał w swoje ręce legendarnego mężczyznę, który wyruszył w prawdziwą podróż…


Lata 90. to był fajny czas, prawda? AOL był zupełnie nowy, Simpsonowie wciąż było dobre, a gorączka Pokémon dopiero co rozpoczęła swój marsz w kierunku całkowitej dominacji nad światem.

Jeden z najbardziej ekscytujących weekendów w moim życiu miał miejsce pod koniec lat 90., kiedy miałem zaledwie dziewięć lat. To może być głupie, aby zastanowić się nad tym w dojrzałym wieku 33 lat, ale to prawda. Ja i moi przyjaciele urządziliśmy wielką noc nocną w oczekiwaniu na wydarzenie, na które czekaliśmy od miesięcy: Pokémon Summer Training Tour 1999. Na pewno były ekskluzywne towary na wyprzedaży, pakiety wzmacniające, na które można było wydać pieniądze z kieszonkowego, i mnóstwo darmowych gadżetów. Ale nasz wspólny cel był ten sam: schwytanie nieuchwytnego legendarnego Pokémona, Mew.

I powiem wam, że gdyby nie było was wtedy, złapanie legendarnego Pokémona było przygodą samą w sobie i doświadczeniem, którego po prostu nie da się powtórzyć dzisiaj.

Tajemnica Mewy

Pokemon Flatlay
Zdjęcie: Gemma Smith / Życie Nintendo

Na początku był tylko jeden sposób na legalne zdobycie Mew bez użycia GameShark, Game Genie lub jakiegokolwiek „oszukującego kartridża”. W 1998 roku Nintendo Power zorganizowało konkurs pocztowy, w którym przyznano legendarne Pokémony 151 ekskluzywnym zwycięzcom. Gdybyś był jednym z nielicznych szczęśliwców, musiałbyś wysłać swoją kasetę z grą pocztą, aby została odesłana kilka tygodni później z Twoim własnym Mew.

Myśl o wysłaniu kartridża, w który wlewałem ponad 150 godzin, przez pocztę amerykańską denerwowała mnie i nie bardzo podobał mi się pomysł niemożności grania w Pokémony przez niejednoznaczny czas. Mimo to wszedłem. A mimo to zrobiłem nie wygrać. Nie zająłem nawet drugiego miejsca w konkursie na darmowy kabel łączący.

Byłem zdewastowany. Myślałem, że straciłem szansę na posiadanie kompletnego Pokédexa. Próbowałem nawet szukać Mew pod ciężarówką w Vermillion City, ale niestety nic nie znalazłem. W końcu jednak zobaczyłem reklamę wydarzenia, na które wszyscy byli mile widziani, a głównym losowaniem było to, że każdy dostaje swój własny Mew tylko za pojawienie się! Natychmiast powiedziałem o tym trzem moim najlepszym przyjaciołom w szkole i było postanowione: wszyscy razem pójdziemy złapać Mew.

Przygotowanie do bitwy

Po tym, jak poprzedniej nocy nie spałem do późna, oglądałem Toy Story na VHS, walcząc w kółko z Elitarną Czwórką, aby szlifować poziomy dla naszych specjalnie wybranych, gotowych do walki drużyn, wyruszyliśmy na naszą przygodę z Pokémonami. A przez przygodę mam na myśli tatę, który zawiózł nas do centrum handlowego czerwonym minivanem i wysadził.

Gdy tylko podjechaliśmy, byłem w szoku, jak długa była kolejka. Rozciągał się na zewnątrz budynku i wił się przez niego. Chyba nigdy nie widziałem tak długiej kolejki, odkąd nasza rodzina pojechała do Disney World. Mimo wszystko nasza determinacja była niezłomna. Żaden legendarny Pokémon nie zostałby w tyle.

W brzuchu bestii

Niebieski Game Boy w kolorze Pokemon
Zdjęcie: Zion Grassl / Nintendo Life

Cóż, od czegoś trzeba zacząć. Stanęliśmy więc na końcu kolejki, która od razu zapełniła się jeszcze dalej za nami. Telewizory w pobliżu odtwarzały anime Pokémon w pętli, konsole Nintendo 64 zostały ustawione z wersjami demonstracyjnymi nadchodzącego Pokémon Snap i oczywiście „Pikabug”, Volkswagen Beetle w kształcie i zaprojektowany tak, aby wyglądał jak Pikachu, był dumnie wystawiony.

Przez cały ten czas byliśmy jednak w doborowym towarzystwie. Tak wielu innych dzieciaków było fanatykami Pokémonów, takich jak my, więc łatwo było nawiązać rozmowę, poznać nowych przyjaciół, a nawet handlować i walczyć z innymi entuzjastami kieszonkowych potworów.

Mówiąc o walce, moi przyjaciele i ja byliśmy absolutnie za ogień ten dzień. Zadbaliśmy o to, aby zabrać ze sobą dodatkowe baterie i kable połączeniowe, i walczyliśmy z każdym dzieckiem, które prosiło o zabawę z nami. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z naszej czwórki przegrał ani jedną walkę przez cały czas, kiedy zbliżaliśmy się coraz bardziej do przodu.

Na samym przodzie, który ledwie teraz widzieliśmy, stał duży żółty kiosk. Przedstawiciel Nintendo wziąłby twojego Game Boya i podłączył go za pomocą specjalistycznego kabla łączącego. W dużej, jaskrawokolorowej maszynie mieściła się Mew, główny powód naszej obecności. To naprawdę wydawało się prawdziwą przygodą, po raz kolejny grać szybko i luźno z tym terminem. Ale jako dziewięciolatek, który był absolutnie obsesję z Pokémonami i byłem tam z trzema jego najlepszymi przyjaciółmi z dzieciństwa, naprawdę czułem się, jakbym żył w jakiejś fantazji wyrwanej prosto z gry lub programu telewizyjnego.

Zdobycie legendy

Letnia trasa treningowa Ligi Pokemon '99
Wreszcie! Mój własny Mew — Zdjęcie: Kevin Podas / Życie Nintendo

Po wielu godzinach oczekiwania w końcu dotarliśmy na front. I na szczęście do tego czasu nie zabrakło im Mews, co było czymś, o co się martwiłem, ponieważ nie rozumiałem jeszcze, jak to działa. Mew został oficjalnie załadowany do mojego zapisanego pliku w Pokémon Red. Misja została zakończona – ale zabawa się nie skończyła.

Świętowaliśmy, wydając pieniądze z kieszonkowego na zakup pakietów przypominających karty kolekcjonerskie, a mój tata pojawił się i postawił nam obiad w food court. Dostaliśmy darmowe koszulki i plakaty, po raz pierwszy zagraliśmy w Pokémon Snap, a potem wróciliśmy do domu.

Otrzymanie Mew w grze ponownie ożywiło moje zainteresowanie graniem w Pokémony, w dużej mierze dzięki temu, że przeszedłem przez tak wyjątkowe i ekscytujące doświadczenie. Jeśli dobrze pamiętam, Mew zaczynał na poziomie 5. Więc naturalnie spędziłem godziny ponownie szlifując Elitarną Czwórkę, aby podnieść Mew do poziomu 100 z resztą mojego zespołu. Pewnie tylko po to, żeby się pochwalić znajomym czy coś.

A także żebym mógł o tym napisać w artykule prawie 25 lat później. Booyah!

Ewoluujące w czasie

Letnia trasa treningowa Ligi Pokemon '99
Zdjęcie: Kevin Podas / Życie Nintendo

W końcu, wraz z postępem technologii, coraz mniej było potrzeby organizowania dużych, osobistych wydarzeń, takich jak Pokémon Summer Training Tour w 1999 roku. I bądźmy szczerzy: tak zabawne było wspomnienie, że trzeba było przejść przez to dla każdego legendarnego Pokémona zrobiłbym być męczącym Wszystko to ma jednak swoją cenę, ponieważ magia i ekskluzywność tego wszystkiego zdecydowanie z czasem uległy osłabieniu.

Jakiś czas po wydaniu Gold and Silver wypadłem z Pokémonów na kilka lat, prawdopodobnie próbując przekonać siebie, że muszę przejść obok tego jako hobby i rozwijać się jako osoba. Nie trwało to jednak długo. Na lekcji angielskiego w pierwszej klasie liceum wielu moich kolegów i przyjaciół zaczęło zbierać Pokémony FireRed i LeafGreen na Game Boy Advance. Wypróbowałem to i natychmiast przeniosłem się z powrotem do czasów dzieciństwa (wraz z kilkoma bardzo potrzebnymi ulepszeniami jakości życia). Było to również tuż przed wydaniem Pokémon Diamond i Pearl na Nintendo DS, na które byłem podekscytowany wejściem na parter.

Im więcej rzeczy się zmienia…

W końcu spędziłem wiele godzin w Diamencie i Perle, być może więcej niż w jakiejkolwiek innej grze Pokémon oprócz mojej Czerwonej Wersji. Przegapiłem kawałek historii Pokémonów, ale dogoniłem fakt, że było oczywiście więcej legendarnych Pokémonów, które można teraz zdobyć. Dużo więcej. Odetchnąłem jednak z ulgą, gdy dowiedziałem się, że tym razem nie musiałem stać w kolejce przez sześć godzin. Mimo to jechałem do Toys R Us z moim Nintendo DS w ręku (jako nastolatek…), aby połączyć się z ich Wi-Fi, aby otrzymać legendarne Pokémony, które były wtedy sprzedawane.

teraz wiemy o Inny sposoby, w jakie mogliśmy zdobyć 151…

Proces był oczywiście bardziej usprawniony i wygodniejszy, ale nadal czułem, że mogłem to zrobić po prostu w domu, co dokładnie miało się stać później. Ale bądźmy szczerzy: wpisywanie kodu, aby otrzymać „Tajemniczy prezent”, siedząc na kanapie, nie jest już tak zabawne! Jest teraz tak wiele legendarnych Pokémonów, że odbiera to wszystkim dreszczyk emocji.

Najbliższą rzeczą, jaką kiedykolwiek zbliżyliśmy się do Pokémon Summer Training Tour w 1999 roku, była premiera Pokémon GO w 2016 roku. To naprawdę pokazało magię serii i dlaczego ma tak dużą siłę przetrwania: Pokémon łączy ludzi. Niezależnie od tego, czy jesteś dzieckiem, nastolatkiem czy dorosłym, który ma szacunek dla prostszych czasów i wspomnień z bliskimi przyjaciółmi, wyniki są takie same.

Kiedy to wszystko piszę, czuję się, jakbym był w końcowej scenie filmu Pozostań przy mnie. Ale w jakiś sposób wydaje się to odpowiednie. W końcu pierwsza gra Pokémon zaczyna się od odniesienia do czterech chłopców spacerujących razem po torach kolejowych. To tak, jakby wiedzieli od zawsze.






Źródło : https://www.nintendolife.com/features/soapbox-catching-legendary-pokemon-the-old-fashioned-way-was-so-much-better