Final Fantasy VII Rebirth: niedoskonały list miłosny do kultowych gier RPG.

Final Fantasy VII Rebirth pojawia się na naszych ekranach z zniechęcającym wyzwaniem: sprostać wysokim oczekiwaniom swojego poprzednika, Final Fantasy VII Remake, jednocześnie syntetyzując i unowocześniając być może najważniejszy rozdział przygody naszych bohaterów przez Gaję. Moja 80-godzinna podróż przez Rebirth nie do końca osiągnęła ogólną nirwanę Remake’a, ale jest to gra, od której ciężko było mi się oderwać. Kilka przeszkód, takich jak czasami rozdęty i nudny otwarty świat, a także czasami nierówne tempo, zagrażają wyżynom Rebirth. Jednak ekscytująca i dobrze opowiedziana historia z zapierającym dech w piersiach zakończeniem niemal sprawiła, że ​​zapomniałem o słabych punktach. Efektem końcowym jest wadliwy, ale pełen szacunku list miłosny do jednej z najbardziej ukochanych gier RPG w grach.

Odkrycie nowych horyzontów

Wreszcie wyłaniając się z Midgar, Cloud, Aerith, Tifa, Barret i Red XIII wyruszają w podróż przez kontynenty, aby powstrzymać Sephirotha w jego planie zniszczenia planety, zaczynając od wizyty w mieście Kalm. Podobnie jak wcześniej Midgar, Kalm został pięknie odtworzony, przechodząc od wielokątnych ścieżek do w pełni zrealizowanego miasta. Zobaczyć po raz pierwszy tak znajomą lokalizację przez pryzmat roku 2024 to prawdziwa przyjemność, a to uczucie trwa przez całą grę.Juno, Kanion Cosmo, Nibelheim – ikoniczne lokalizacje wyryte w mojej pamięci zapewniają chwile zachwytu przy każdej wizycie i to uczucie nigdy się nie starzeje.

Jednak elementy wizualne, takie jak pojawianie się przedmiotów na dużych obszarach i nagłe zmiany oświetlenia podczas przechodzenia z pomieszczenia na zewnątrz, mogą odwrócić uwagę od tego cudu. A tryb wydajności gry, który wydaje się działać w stałych 60 FPS, jest tak niewyraźny, że wolałem pozostać przy trybie graficznym 30 FPS. Niedawna łatka nieco złagodziła te problemy, ale nadal one występują.

Ogromny otwarty świat

Każda lokalizacja jest otoczona dużą otwartą przestrzenią wypełnioną zadaniami pobocznymi, wyzwaniami bojowymi, meczami w grach karcianych, skrytkami ze skarbami, wieżami wywiadowczymi, poszukiwaniem skarbów i wieloma innymi atrakcjami. Choć na początku ekscytujące, świadomość, że każdy obszar otwartego świata w Rebirth składa się z tych samych celów, z czasem stawało się coraz bardziej rozczarowujące. Większość z nich jest przyjemna, napędzana doskonałym systemem walki i silnymi powiązaniami ze światem i mitologią Final Fantasy VII, ale przydałaby się większa różnorodność, aby ożywić mój czas poza główną treścią.

Chwile świetności, takie jak fantastyczna gra karciana Queen’s Blood czy specjalne kapliczki przywoływaczy, które prowadzą do nowej, potężnej materii, są wciąż wyjątkowe, nawet jeśli powtarzają się na mapie świata. A tam, gdzie standardowe cele obszarowe rzadko odbiegają od formuły ustalonej na początku, zadania poboczne, od przyzwoitych po fantastyczne, rozproszone po każdym regionie, wnoszą lekkość i mile widzianą nutę dziwności do świata Clouda i jego przyjaciół. Jeden z nich sprawił, że nawet wybuchnąłem śmiechem przed ekranem, oszołomiony pytaniem skierowanym bezpośrednio do Red XIII. Przemierzanie tych krain może być czasami nużące, szczególnie w obszarach, gdzie wymagana jest specyficzna mechanika Chocobo, taka jak skoki na grzyby i szybowanie, a moja frustracja z powodu przeciążonego otwartego świata Rebirth osiągnęła w tych momentach swój szczyt.

Epicka i znacząca historia

Nowe wątki w grze skupiają się na zagładzie świata z rąk firmy energetycznej Shinra, przedstawiając w bezpośredni i osobisty wpływ tej ostatniej na planetę i jej mieszkańców w różnych regionach gry.If Remake pokazuje, jak społeczeństwo kapitalistyczne i złośliwe Shinra Electric Power Company niszczy Midgar, Rebirth pokazuje, jak ta firma niszczy świat. Square Enix wykorzystuje różne regiony gry, aby zilustrować wpływ Shinry na planetę i jej mieszkańców. Złoty spodek świeci w nocy, a zawiera prawie tuzin minigier – to tylko ułamek oszałamiającej liczby wszystkich gier – oraz skarby, które jego patroni (i Cloud) mogą zbierać dla przyjemności oglądania. Jednak otaczający region Corel jest w ruinie, a teraz jest pustynią dzięki miniaturowym reaktorom, które przekształcają strumień życia regionu w energię potrzebną do zasilania nocnego kurortu.

Walka Clouda o dogonienie i powstrzymanie Sephirotha schodzi na drugi plan w stosunku do tego komentarza, dając zespołowi czas na wspólne przepracowanie emocji podczas eksploracji niezbadanego terytorium. Te rosnące dyskusje i powiązania są wplecione w walkę i poza nią, gdzie nowe zdolności Synergi zapewniają znaczące korzyści akcji Odrodzenia na różne sposoby. Te i inne umiejętności bezpośrednio poprawiają pozycję Clouda w jego zespole, otwierając możliwości uzyskania dodatkowych spostrzeżeń i zwiększając specjalny wskaźnik relacji.

Imponujące zakończenie

Nie mniej cudowna jest końcowa sekwencja, która najlepiej służy fanom, a nie nowym graczom. Ścieżka dźwiękowa Rebirth dorównuje wzlotom tego ostatniego aktu i reszty gry, z pięknymi, łzawiącymi aranżacjami, napędzającymi rytmami jazzowo-fusion oraz eklektyczną mieszanką nowych piosenek i starych ulubionych.

Ta gra wykracza poza wszystko, czego do tej pory doświadczyli fani gatunku, a granie ukochanymi postaciami z pewnością łagodzi ból, ale monotonia i nadmuchana lista kontrolna otwartego świata mogą czasem przeszkodzić. Błysk Rebirth jest tym, gdzie naprawdę błyszczy Rebirth. To, co najlepsze w Remake’u, można znaleźć w Rebirth, ale różne otaczające go obszary otwartego świata – elementy, które odróżniają Rebirth od jego poprzednika – czasami nie trafiają w sedno.

Źródło: www.gameinformer.com