Po dwóch z tych do tej pory DLC roguelite, formuła rozszerzeń Far Cry 6, skupiających się na złoczyńcach, stała się przewidywalna: wchodzisz do umysłu postaci, konfrontujesz się z jej demonami i dowiadujesz się więcej o ich historii, jednocześnie kręcąc wszystko w zasięgu wzroku. Tak więc Joseph: Collapse ma wiele tych samych mocnych i słabych stron, co Szaleństwo Vaasa i Kontrola Pagana Mina, które pojawiły się wcześniej. Jednak w przeciwieństwie do nich, ten ostatni wpis w trylogii ma krytyczną wadę polegającą na tym, że najsłabszy złoczyńca z całej grupy – z dość szerokim marginesem – występuje w Joseph Seed. Podobny do Zen przywódca kultu bojowego z Far Cry 5 nigdy nie zrobił na mnie większego wrażenia, poza jego niewątpliwą miłością do żółtych lotników, a Collapse niewiele robi, by uczynić go bardziej interesującym.
Dla tych, którzy nie ukończyli kampanii Far Cry 5 lub pominęli kontynuację Far Cry: New Dawn, uważają to za konieczne ostrzeżenie o spoilerze, ale muszę wspomnieć o źle pomyślanej próbie odkupienia psychopaty masowego mordercy, który służy jako główny antagonista w tych grach. Jest to ważne w Collapse, ponieważ większość historii koncentruje się wokół tego łuku odkupienia i prób Josepha zaprzeczenia jego egomańskiej naturze. To trudna sprzedaż, szczerze mówiąc, i taka, na którą nie wydaje się specjalnie zasłużonej – po prostu słyszysz, jak krzyczy, że jest mu przykro, gdy kierujesz go do popełnienia aktów niewypowiedzianej przemocy. Niewiele czasu poświęca się na uzasadnienie, dlaczego był tak cholernie zły w Far Cry 5, poza tym, że leży to w jego naturze i że generalnie nie jest taktownym człowiekiem.
Problemy z fabułą nie są jedynymi problemami, jakie mam z trasą przeprosin Josepha. Dla mnie największym błędem w realizacji pielgrzymki roguelite Far Cry jest to, że nie jest ona wystarczająco trudna, aby dobrze pasować do gatunku, w którym oczekuje się, że często umierasz. Może to był tylko przypadek, ale moje pierwsze przejście przez Upadek było również moim pierwszym ukończeniem, a nawet wykonałem wszystkie opcjonalne fale walki na końcu, które mają służyć jako ostateczna rękawica. Ponieważ rzadko czułem się zagrożony niepowodzeniem mojego biegu, skupiłem się tylko na tymczasowych aktualizacjach i w dużej mierze zaniedbałem te stałe, które pomogłyby w przyszłych biegach. Chodzi mi o to, po co zawracać sobie głowę planowaniem kolejnych biegów, jeśli jest to całkowicie wykonalne za jednym zamachem?
“
A ponieważ tak łatwo było ukończyć Upadek za pierwszym razem, jedna z największych zalet gatunku roguelite została całkowicie podważona: odkrywanie historii kawałek po kawałku przy każdej nowej próbie. Zamiast pokonywać przeciwności losu i stale robić postępy, aby rozwikłać tajemnicę umysłu Josepha Seeda, po prostu zobaczyłem całą zawartość w ciągu dwóch godzin, a następnie zostałem zachęcony do zrobienia tego ponownie na trudniejszym poziomie trudności z tą samą historią i walkami z bossami. W rzeczywistości, w Collapse całkowicie nie ma projektu narracji okruszkowej, który stał się najlepszą praktyką dla roguelitów: jeśli umrzesz i będziesz musiał powtórzyć sekcję, wszystko potoczy się w ten sam sposób, a po ukończeniu serii, którą prawdopodobnie widziałeś i brutalnie zmasakrowali prawie wszystko, co jest do brutalnej masakry.
To poważny problem, ponieważ każda rozgrywka po moim pierwszym była monotonnym przedzieraniem się przez tę samą zawartość, z tą tylko różnicą, że potrafię sztucznie zawyżać trudności z niektórymi wytrzymałymi, wysoce śmiercionośnymi wrogami. A jedyną zachętą do tego jest zwiększenie mocy… abym mógł nadal uzupełniać tę samą treść jeszcze więcej razy. Gdyby pojawiły się nowe fragmenty historii do odblokowania lub nowe spotkania do pokonania na trudniejszych trudnościach, mógłbym mieć większą motywację do dalszej gry, ale poza maleńkim jajkiem wielkanocnym, które odblokujesz po ukończeniu go na najwyższym poziomie trudności, naprawdę nie ma powodu, aby to robić więc.
“
Dobrą wiadomością jest to, że wszystko, co wiesz i prawdopodobnie kochasz w kultowej formule Far Cry, pozostaje w większości nienaruszone. Odblokujesz i ulepszysz potężną broń, weźmiesz udział w solidnej, zaciętej walce, skradaniu się i strzelaniu, które są tak satysfakcjonujące jak nigdy dotąd, a wszystko to podczas biegania po mapie otwartego świata w poszukiwaniu ludzi do zamordowania za pomocą Biblia. Surrealistyczny krajobraz złamanej psychiki Josepha jest również tak cholernie piękny, że można go zobaczyć; W szczególności jedna misja, w której odbudowujesz zniszczony posąg podczas wspinaczki, sprawiła, że podziwiałem zapierające dech w piersiach widoki i łamigłówkę wspinaczkową na wysokie stawki, które są kluczowe dla tego, co czyni Far Cry wspaniałym.
Jest jednak kilka zastrzeżeń. Jednym z nich jest to, że wiele głupiego, żartobliwego posmaku, który zwykle towarzyszy kampanii Far Cry, zostało zastąpione dość poważnym tonem, który wydaje się trochę oderwany od wielu dziwacznych działań bojowych i eksploracyjnych, które mają. czyn. To znowu z powodu dziwnego wyboru uczynienia Józefa skruchą, ponieważ gdybyś próbował napisać dialog, który zawierałby tę historię z twoimi czynami, wyszłoby to coś w stylu: „Nie mogę się doczekać pokuty za moje niewybaczalne grzechy, ale najpierw pozwól zjeżdżam na spadochronie do liny, a potem ląduję na czyjejś twarzy, żeby wykonać przesadną egzekucję.
Jest również wiele do życzenia w otwartym świecie gry Collapse, który jest dość mały, można go w pełni zbadać w ciągu kilku godzin i ma sporo pustej przestrzeni, przez którą w większości pobiegniesz. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę zdecydowanie mniejszy zakres Collapse, ale zdecydowanie brakowało mi niektórych eksploracji, działań i pojazdów, które są podstawą w Far Cry. Po zaledwie kilku godzinach czułem się, jakbym widział wszystko, co było do zobaczenia, a przez resztę czasu po prostu jechałem prosto do ważnych obszarów, aby ukończyć dodatkowe biegi.
Źródło : https://www.ign.com/articles/far-cry-6-joseph-collapse-dlc-review





