Dom Umarłych: Remake Recenzja


Dużo myślałem o Domu Umarłych od czasu jego arkadowego debiutu około 25 lat temu. Pomimo wpływu, jaki miał wtedy i jego dziedzictwa, oryginalna strzelanka zombie na szynach firmy Sega była dostępna tylko poza arkadami w postaci przeciętnych portów na PC i Sega Saturn w 1998 roku, przy czym Sega podobno straciła oryginalny kod źródłowy . Kiedy więc w końcu ogłoszono pełny remake Switcha, chciałem zobaczyć, co deweloper MegaPixel Studio może zrobić, aby ten klasyk był atrakcyjny zarówno dla weteranów jak ja, jak i dla zupełnie nowych graczy w serii. Niestety, frustrujące sterowanie, kilka problemów z wydajnością i nieuchronnie powtarzalna rozgrywka sprawiają, że The House of the Dead: Remake jest mieszaną torbą zarówno dla nowych, jak i starych fanów.

Podobnie jak w arkadach, wcielasz się w rolę agenta AMS Thomasa Rogana lub agenta G, którzy pompują hordy nieumarłych pełne kul i próbują powstrzymać szalonego naukowca, doktora Curiena, przed zniszczeniem ludzkości, z trzema możliwymi zakończeniami w zależności od tego, jak dobrze jesteś robić. Istnieje więcej interesujących niuansów w świecie i jego postaciach niż jednowymiarowy sposób ich prezentacji w grze, ale niestety znalezienie kontekstu fabuły wymaga trochę badań w starych podręcznikach do gier lub Wiki Umarłych zamiast być wyjaśnione w samym Domu Umarłych.

Chociaż w ten sposób pozostaje wierny, jestem trochę rozczarowany, że MegaPixel nie zdecydował się dodać części tej istniejącej wiedzy do remake’u – zwłaszcza, że ​​studio również przerabia The House of the Dead 2 i mogło skorzystać z tej okazji, aby lepiej skonfigurować kontynuacja. Dodatki do wiedzy pomogłyby również nieco rozwinąć ten wpis, który w przeciwnym razie pozostaje niewiarygodnie krótki jak na współczesne standardy. Ukończenie biegu od początku do końca zajmuje tylko około pół godziny, w tym przerywniki, a powracający fani szybko rozpoznają te same tandetne linie dialogowe i tylko luźno wyjaśnione bity historii, co oryginał.

Remake Domu Umarłych — zrzuty ekranu z Nintendo Switch

Oczywiście, tak naprawdę nie grasz w The House of the Dead dla fabuły – to strzelanie do zombie na szynach, z którego znana jest seria. Z ruchem obsługiwanym automatycznie, jedyną rzeczą, na której musisz się skupić, jest pompowanie nieumarłych pełnych ołowiu, a ta część pozostaje tak zabawna jak zawsze. Tak powtarzalne, jak to tylko możliwe, nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż strzelanie z fikcyjnych broni do zombie i zainfekowanych stworzeń, a wszystko to jednocześnie zdobywając najwyższy możliwy wynik. Możesz także znaleźć kilka różnych tras, które pomogą wstrząsnąć każdym biegiem – czy to przez zestrzelenie określonych drzwi, wróg przewrócił cię do innej części poziomu, czy nie uratowanie naukowca – co dodaje różnorodności i nagrody eksperymenty też. Podczas gdy liczba alternatywnych tras zmniejsza się wraz z dalszymi postępami, fajnie jest również tworzyć własne małe cele, takie jak próba uniknięcia obrażeń w jednym biegu lub próba uratowania wszystkich naukowców w jednym przejściu.

I choć ten remake jest zabawny, jest sam, jeszcze lepiej jest z przyjacielem w trybie współpracy dla dwóch graczy. Szkoda, że ​​nie ma opcji online, ale do wyboru są co najmniej dwa tryby lokalne: rywalizacja i kooperacja. Pierwsza z nich daje ci 10 kontynuacji i osobny pasek wyników, podczas gdy druga umożliwia dzielenie się zarówno kontynuacją, jak i wynikiem, aby współpracować. Domowi Umarłych zawsze najlepiej służyło dobre towarzystwo, a włączenie trybu rywalizacji z pewnością sprawia, że ​​gra ze znajomymi jest jeszcze bardziej satysfakcjonująca, gdy próbujesz zebrać jak najwięcej apteczek lub zestrzelić jak najwięcej wrogów – pod warunkiem, że oboje jesteście gotowi pogodzić się z kontrolą.

Mnóstwo prób i błędów

Sterowanie w House of the Dead: Remake zajmuje trochę czasu, aby się do tego przyzwyczaić i może wydawać się bardziej złożone, niż powinno. Istnieje wiele opcji do wypróbowania, od pojedynczego Joy-Con (chociaż tylko podczas gry w trybie współpracy, z jakiegoś dziwnego powodu) z pełnym celowaniem żyroskopowym dla tego wrażenia z lekkiej broni, po po prostu użycie Pro Controllera, takiego jak FPS, ale wszystkie można trafić i chybić – dosłownie i w przenośni.

Strzelanie z broni odbywa się poprzez naciśnięcie przycisku A lub ZR, podczas gdy przeładowanie jest powiązane z przyciskiem ZL lub B. To nie jest najwygodniejszy układ, co sprawia, że ​​preferowane jest używanie dwóch połączonych Joy-Conów lub Pro Controllera. Poza zapewnieniem dodatkowego przycisku do przeładowania, przyciski D-pad / lewy Joy-Con umożliwiają przełączanie się między dodatkowymi broniami, które można odblokować. Należą do nich takie opcje, jak karabin szturmowy i granatnik, które mogą zniszczyć wszystko na twojej drodze, ale nie będziesz mógł ich odblokować i użyć, dopóki nie odblokujesz samej zbrojowni, co wymaga uratowania wszystkich naukowców w jednym biegu.

Często zdarzało mi się, że żyroskop był większym wrogiem niż zombie.


Obie opcje kontrolera umożliwiają również celowanie z żyroskopu, a także kombinację, która domyślnie używa drążków, a następnie żyroskopu dla lepszej kontroli. Skończyło się na tym, że głównie korzystałem z tej opcji, chociaż były chwile, kiedy zdałem sobie sprawę, że celowanie żyroskopowe nie rejestrowało tego, jak się tego spodziewałem. Oznaczało to, że zacząłem coraz bardziej polegać na drążku – podczas gdy mogłem łatwo kliknąć prawą (lub lewą) drążek, aby wyrównać celownik żyroskopowy, jeśli był nieco poza ramką, jeszcze łatwiej było po prostu trochę przesunąć drążek od razu strzelać do wroga. Prawdopodobnie zależy to w pewnym stopniu od osobistych preferencji, ale zauważyłem, że żyroskop jest większym wrogiem niż zombie częściej niż nie.

Celowanie żyroskopowe nie jest domyślnie włączone, ale jeśli go użyjesz, będziesz chciał przejść do ustawień, aby go włączyć i dostosować takie rzeczy, jak czułość i tym podobne, do własnych upodobań. Ale może to być bardzo onieśmielające i frustrujące, ponieważ istnieje wiele prób i błędów, aby sterowanie działało prawidłowo. Seria House of the Dead ma mentalność pickowania i grania, a domyślne ustawienia zawsze działały dla mnie dobrze z portami konsolowymi późniejszych gier House of the Dead, bez konieczności bałaganu z podobnymi opcjami kalibracji. Choć bardzo chciałem się w pełni zanurzyć, dzierżąc pojedynczy Joy-Con, taki jak lekki pistolet, ten remake jest niewiarygodny bez dwóch. Co bardziej zaskakujące, znalazłem więcej szczęścia z celowaniem żyroskopowym podczas grania z moim Pro Controllerem, a nawet w trybie ręcznym, co jest dalekie od tego, jak oczekiwałem, że wolę strzelankę zręcznościową. Rozumiem, dlaczego elementy sterujące zostały zaprojektowane tak, jak były, ponieważ doceniana jest elastyczność w odtwarzaniu zadokowanym, przenośnym, stołowym, a nawet na Switch Lite, ale nadal chciałbym, aby była opcja zmiany układu elementów sterujących, aby złagodzić niektóre tych problemów.

Zauważyłem również kilka problemów z wydajnością niezwiązanych z niespójnym celowaniem żyroskopowym. Było wiele przypadków, w których wszystko zawieszało się na kilka sekund w środku walki – bieganie przez te same sekcje z włączoną opcją „Tryb wydajności” zapewniało wyższy FPS kosztem pewnej wierności graficznej, ale nie rozwiązało problemu z zawieszaniem się zagadnienia. Ekrany ładowania również były zauważalnie powolnym problemem, ponieważ pełne załadowanie każdego nowego etapu zajmowało około 35 sekund. Problemy te są stosunkowo niewielkie, ale mimo to zauważalne i irytujące, zwłaszcza gdy The House of the Dead: Remake nie jest grą ładną, jeśli chodzi o wygląd z graficznego punktu widzenia. Podczas gdy modele postaci dla głównej obsady wyglądają w większości dobrze, wielu naukowców, których uratujesz, wygląda na bardzo animatronicznych, do tego stopnia, że ​​może to być śmiesznie rozpraszające.

Odrodzony dla czasów współczesnych

The House of the Dead: Remake ma dwa tryby: Story, który jest w zasadzie tylko oryginalnym doświadczeniem, oraz Horde, który jest nową opcją, która jest zasadniczo taka sama, ale z aż 15 razy więcej zombie na ekranie na raz . Poza samą liczbą wrogów Horda przechodzi te same cztery etapy i te same bitwy z bossami, chociaż wrogowie również przyjmują znacznie więcej pocisków, zanim upadną. Wydaje się to trochę zbędne, ponieważ tryb fabularny ma już cztery eskalujące opcje trudności (łatwy, normalny, trudny i zręcznościowy), ale wciąż znalazłem w nim wiele satysfakcjonujących wyzwań jako weteran serii. Umieszczenie Hordy na własnym poziomie trudności Arcade jest również prawdziwym sprawdzianem Twoich umiejętności. Sposób, w jaki otrzymujesz obrażenia, został również nieco zmieniony w stosunku do oryginału, a ilość obrażeń, które otrzymujesz od różnych wrogów, zwiększa się na wyższych poziomach trudności.

Symulując ustawienie zręcznościowe, każdy bieg daje ci 10 kontynuacji, które działają jak życia; gdy skończysz, możesz „kupić” więcej, wydając zdobyte punkty w bieżącym biegu, w przeciwnym razie gra się kończy. Zdobywasz punkty, znajdując przedmioty bonusowe, takie jak monety i (częściej) pokonując wrogów. Punkty różnią się w zależności od tego, gdzie celujesz i od samego wroga, co zachęca do czegoś więcej niż tylko strzelania na ślepo. I chociaż dostępna jest klasyczna metoda punktacji, istnieje również mile widziane dodanie nowej, nowoczesnej opcji punktacji, która oferuje mnożniki do robienia takich rzeczy, jak zabijanie określonej liczby wrogów z rzędu.

Te dwa tryby, w połączeniu z opcjami trudności i różnymi systemami punktacji, z pewnością zapewniają dużą wartość powtórek, a możliwość dostosowania ustawień do własnych upodobań sprawia, że ​​ten remake jest bardziej dostępny dla szerszej publiczności. Byłem jednak rozczarowany, że nie uwzględniono tutaj dodatkowych opcji, takich jak tryb bossa lub tryb treningowy, które są częścią The House of the Dead 2. Istnieje co najmniej tryb galerii, który pozwala przyjrzeć się z bliska wszystkim odblokowanym broniom i pokonanym wrogom, a także kilka zabawnych kodów do takich rzeczy, jak nieskończona amunicja i nieograniczona liczba kontynuacji, które odblokowują się dopiero po ukończeniu określonej liczby wbudowane osiągnięcia, ale te są zabawne tylko przez tak długi czas.



Źródło : https://www.ign.com/articles/the-house-of-the-dead-remake-review