Skandal w Bungie: mikrotransakcja pakietu startowego Destiny 2 jest tematem przewodnim w całym mieście!
Bungie wycofuje kontrowersyjne mikrotransakcje
Zaledwie dzień po premierze Sezonu Życzeń Bungie usunęła mikrotransakcję za 15 dolarów z Destiny 2, która szybko stała się przedmiotem krytyki i sprzeciwu ze względu na obawy dotyczące wypłaty za wygraną. Model monetyzacji Bungie w strzelance działającej na żywo w coraz większym stopniu opierał się na DLC i licznych mikrotransakcjach wspierających grę, ale nowy „pakiet startowy” wyraźnie skłonił graczy do wyrażenia swoich obaw, że firma posunęła się za daleko.
Jako popularny twórca treści dla Destiny, Datto nie wahał się krytykować tej oferty mikrotransakcji, zadając pytanie: „Jak głuchy można być na krytykę?” »
Wpływ na rozgrywkę
Kontrowersyjna mikrotransakcja zawierała potężną broń i materiały w grze, których zdobycie w normalny sposób może zająć wiele godzin. Choć w przeszłości Destiny flirtowało z elementami typu „pay-to-win”, teraz po raz pierwszy wyraźnie wyszło poza mechanikę kosmetyczną i oszczędzającą czas.
Gracze okazali swoje niezadowolenie, szturmując sklep Steam recenzjami online, oznaczając post tagami użytkownika, takimi jak „Kapitalizm”, „Zbrodnia” i „Horror psychologiczny”. Od tego czasu lista została usunięta.
Zwrot sytuacji po kontrowersjach
Po rozczarowującym rozszerzeniu na początku tego roku i niskim udziale graczy przed końcem sagi Destiny, Bungie zwolniło w zeszłym miesiącu 8% swojego personelu. W obliczu kontrowersji wokół pakietu startowego Bungie po cichu usunęła przedmiot ze swojego sklepu, pozornie przyznając, że obawy były uzasadnione.
Bungie w końcu skomentowała sytuację, pisząc: „Wysłuchaliśmy waszych obaw i zgodziliśmy się, że istnieją inne części Destiny 2, z którymi nowi gracze powinni najpierw zapoznać się, zanim sięgną po egzotyczną broń, przedmioty kosmetyczne i materiały do ulepszeń. » Jednak te komentarze nie wydają się kwestionować pobierania pieniędzy za korzyści, które bezpośrednio wpływają na rozgrywkę lub postęp gracza.
Źródło: www.ign.com





