Mistrzostwa League of Legends (LoL) wywołują obecnie gorące debaty w świecie gier wideo. Sugeruję głębsze zgłębienie kwestii politycznych związanych z League Championship Series (LCS), główną północnoamerykańską profesjonalną ligą LoL, zarządzaną przez Riot Games, twórcę gry. W tym roku wybuchło kilka spraw, które rzuciły światło na nadużycie władzy , dyskryminacja i złe warunki pracy panujące w środowisku e-sportu.
Nadużycie władzy i molestowanie
Najbardziej głośna sprawa dotyczyła Andy’ego „Reginalda” Dinha, dyrektora generalnego i współzałożyciela organizacji e-sportowej Team SoloMid (TSM). Dochodzenie przeprowadzone przez Riot Games ujawniło historię Reginalda dotyczącą znęcania się i nękania wobec kolegów z drużyny. Riot przez lata nie reagował na filmy przedstawiające Reginalda nękającego swoich kolegów z drużyny w TSM. Dopiero dzięki wpływowej transmisji z 2021 r. prowadzonej przez Yilianga „Doublelift” Penga, znanego profesjonalnego gracza, sprawa została zwrócona na uwagę opinii publicznej. Riot w końcu podjął działania i TSM oddał swoje miejsce w LCS innej organizacji e-sportowej, Shopify Rebellion.
Ale TSM nie jest jedyną organizacją oskarżoną o nadużycia. Riot badał także inny zespół e-sportowy Evil Geniuses (EG) pod kątem zmuszania swojego cudownego gracza, Kyle’a „Danny’ego” Sakamakiego, do udziału w meczach LCS pomimo pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego i fizycznego. Pomimo próśb o pomoc ze strony trenerów i kolegów z drużyny, EG pozwolił, aby stan Danny’ego się pogorszył, aż w końcu pozwolono mu przejść na emeryturę. Jednak w tym momencie był niedożywiony i konieczne było natychmiastowe przewiezienie go do lekarza. Danny do dziś nie gra już zawodowo.
Dyskryminacja i nadużycia
Oprócz nadużycia władzy Riot Games zostało również pozwane za molestowanie seksualne i dyskryminację ze względu na płeć. Kilka kobiet, które pracowały lub obecnie pracują dla firmy, złożyło pozew, w wyniku którego uzyskano ugodę w wysokości 100 milionów dolarów, co stanowi największą kwotę, jaką kiedykolwiek zapłacono w takiej sprawie w Kalifornii.
W obliczu tych skandali gracze LCS musieli także stawić czoła zmianom w warunkach pracy. Przed rozpoczęciem sezonu letniego 10 drużyn franczyzowych LCS głosowało za wnioskiem o usunięcie wymogu utrzymywania „siostrzanej” drużyny w lidze przejściowej, North American Challengers League (NACL). Głosowanie odbyło się w tajemnicy, bez informowania graczy ani Stowarzyszenia Graczy LCS (LCSPA). Skutek: siedem drużyn opuściło NACL z dnia na dzień, pozostawiając „70 zawodników, trenerów i personel” bez pracy.
Jednak NACL jest istotnym elementem rozwoju lokalnych talentów w Ameryce Północnej. Po jego usunięciu nie będzie już nikogo, kto mógłby inwestować w wschodzących graczy w regionie.
Walcz o lepsze warunki pracy
W odpowiedzi na te zmiany gracze LCS postanowili zabrać głos. Zorganizowali strajk, który spowodował dwutygodniowe opóźnienie w rozpoczęciu sezonu letniego. Działanie to umożliwiło skrócenie sezonu zasadniczego z dziewięciu do sześciu tygodni.
Należy podkreślić, że ci gracze to zawodowi sportowcy, którzy otrzymują siedmiocyfrowe pensje za granie w przeklętą grę wideo przez 16 godzin dziennie. Mimo to wolą aktywnie się angażować, niż protestować przeciwko warunkom pracy, jak każdy pracownik. Jednak podobnie jak Netflix, Riot i właściciele zespołów wykorzystują i porzucają pracowników odpowiedzialnych za ich zyski.
Import talentów ze szkodą dla lokalnych graczy
Innym powracającym problemem w LCS jest preferencja importowanych graczy z regionów odnoszących większe sukcesy w historii niż lokalnych graczy próbujących włamać się do branży. Celem tej taktyki jest zazwyczaj zdobycie tytułu LCS i wejście do czołowej ósemki Mistrzostw Świata. Jednak roczne lub dwuletnie kontrakty dla importowanych zawodników mogą kosztować zespoły miliony dolarów, znacznie więcej niż rekrutacja zawodników z Ameryki Północnej z lig amatorskich lub NACL.
Często skutkuje to powstawaniem drużyn składających się głównie z zawodników z importu, którym niemal systematycznie nie udaje się zakwalifikować do czołowej ósemki mistrzostw świata i którzy po roku, dwóch latach opuszczają ligę. Lokalni gracze, którzy mimo wszystko mają niewykorzystany potencjał, a od lat walczą w ligach amatorskich i NACL, nie potrafią się przebić i coraz częściej zwracają się w stronę sportowej emerytury, podkreślając nadwyżkę importu w LCS jako barierę wejścia do ligi .
W zeszłym roku LCS osiągnęło najgorsze wyniki na Mistrzostwach Świata z najmniejszą liczbą graczy z Ameryki Północnej na turnieju. Spośród 15 graczy wysłanych przez LCS tylko trzech pochodziło z Ameryki Północnej.
Promuj lokalne talenty
Pomimo tych wszystkich problemów fani LCS są przywiązani do talentów z Ameryki Północnej. Organizacja Cloud9 i jej dyrektor generalny Jack Etienne nazwali fanów LCS ksenofobami ze względu na ich wrogość wobec importowanych graczy. Jack chce przyszłości, w której żaden gracz LoL w Ameryce Północnej, marzący o dotarciu na szczyt rankingów graczy i zostaniu profesjonalistą, nie będzie miał szans.
Krytyka importu to nie ksenofobia, ale wezwanie do firm e-sportowych LoL, aby dostrzegły potencjał lokalnych graczy, pomogły im się rozwijać, odpowiednio płaciły i wreszcie doceniły ciężką pracę niezbędną, aby zachłanni prezesi mogli dzielić się zyskami.
Pomimo tych wszystkich trudności, zawsze jest nadzieja. Gracze tacy jak pochodząca z Winnipeg Jade „Sheiden” Libut, która podczas swojego pierwszego występu w LCS nie była przekonująca, jak Sheiden z Evil Geniuses, mogą reprezentować następną generację odważnych graczy, którym należy dać więcej szans.
Paradoksalnie, zespół e-sportowy NRG, mistrz LCS i pierwszy zespół z Ameryki Północnej, który zakwalifikował się do tegorocznych mistrzostw świata, składa się z niesprawdzonych talentów z Ameryki Północnej, takich jak Sheiden. Jeśli zespoły w moim regionie są skazane na porażkę, wolałbym, aby zespół taki jak NRG reprezentował moje nadzieje, niż kontynuował swoje błędne koło zeszłorocznych wyników.
Źródło: themanitoban.com





