Myliłem się co do Fortnite


Nie pamiętam dokładnie, kiedy zdecydowałem się nienawidzić Fortnite tak bardzo, że moje ciało rozpadło się jak cesarz Palpatine, ale ja… na pewno zaczęło się około 2018.

2018 był cholerny rok.

2018. Rok, w którym grał Drake Fortnite ze streamerem Twitcha Ninja i pobił rekordy na całym świecie.

2018. Rok, w którym pobrałem Fortnite z ciekawości, rozegrałem jeden mecz, został brutalnie zniszczony przez to, co, jak zakładałem, było nieprzyjemnymi dziećmi, zanim natychmiast usunąłem grę z mojego PS4, aby nigdy więcej nie zostać przywołanym.

Ale 2018 dał mi wiele powodów, by nienawidzić Fortnite. Był Antoine Griezmann, francuski napastnik, który strzelił karnego w finale Pucharu Świata, zanim splamił najwspanialszą okazję w sporcie świętowaniem, w którym wystąpił taniec emotikonów Fortnite Do the L. Cztery lata później wciąż mu nie wybaczyłem.

Nie wybaczyłem też mojemu synowi, który – także w 2018 roku – podjął decyzję, na oczach wszystkich naszych przyjaciół i rodziny, żeby rozebrać się do naga podczas grilla i przebiec przez ogród podczas robienia The Floss.

Fortnite ma za co odpowiedzieć.

Ja, w 2018 roku, myliłem się co do Fortnite.

Ian Knighton/CNET

Od 2018 roku mój syn błagał o grę w Fortnite, używając języka znanego większości rodziców: „Ale wszystkie moje przyjaciele wszyscy w to grają.” „Obiecuję, że nie będę prosić o V Bucks.” „Na pewno nie będę rozmawiał z dziwnymi mężczyznami na czacie głosowym.”

Ale powstrzymałem się. Do lat. Fortnite było w moim domu słowem zabronionym. Głównie dlatego, że nie uważałem, że strzelanki są odpowiednie dla dzieci. I martwiłem się o element komunikacji online.

Również dlatego, że myślałem, że Fortnite jest do niczego.

Myślałem, że Fortnite jest do niczego, szczególnie w 2018 roku, ponieważ wydawało mi się, że przechodzi strażnik. Zwiastun nowego rodzaju gier wideo. Czarna dziura w monogry, która pochłania całą własność intelektualną i światło. Bzdury free-to-play, z mikropłatnościami i niekończącymi się skórkami, wydawały się wyzyskiwać — szczególnie dla dzieci. Więc zagrałem bezpiecznie: „Nie. Nie ma szans. Nie słyszałeś mnie za pierwszym razem? Odpowiedź brzmi nie”.

Ale cztery lata później, dokładnie w 2022 roku, złamałem się. Wystarczył jeden zaskakująco przyzwoity raport. Zapiąłem pas i powiedziałem mojemu teraz 9-letniemu synowi, że może grać w Fortnite.

I kiedy patrzyłem, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku, byłem w szoku. Fortnite wyglądał… tak jakby Wspaniały.

Fortnite Mandalorianin

Fortnite pochłania wszystkie PZ w jedną czarną dziurę w grze. Jasne, czemu nie.

Epickie gry

Brakowało mi go podczas mojego pierwszego, niefortunnego spotkania z Fortnite, ale byłem zaskoczony, jak dobrze wyglądał Fortnite. Jego czysta, kolorowa estetyka. Byłem wprawdzie oszołomiony opcją rozdęcia, która pojawia się, gdy gra jest zobowiązana do niezliczonych, niekończących się aktualizacji, ale gdy patrzyłem, jak mój syn stawia pierwsze niepewne kroki w zupełnie nowym świecie, pomyślałem sobie – cholera, ta gra wideo wygląda zabawa.

Broń wydawała się zabawna w strzelaniu, ruch wydawał się ciężki i namacalny. Wydawało się to również… odpowiednie dla dzieci. Przynajmniej za mój dziecko, chłopiec w wieku 9 lat z ograniczonym narażeniem na przemoc w grach wideo. Po około 30 minutach oglądania nie byłem pewny, że mój syn będzie bezpieczny, grając w tę internetową grę wideo ze swoimi przyjaciółmi, chciałem po prostu zagrać sam.

Co zrobiłem. Kiedy dzieci spały, odpaliłem Xboksa, zalogowałem się i zacząłem pobierać gry. Było świetnie.

Częścią apelu do mnie była Fortnite stosunkowo nowy tryb bez budowania. Zwykle Fortnite pozwala graczom gorączkowo budować struktury podczas gry – do obrony lub przemierzania. Dla ludzi w średnim wieku, takich jak ja, z pogarszającymi się refleksami i zerową zdolnością do zmian, budowanie wydawało się przytłaczające i przerażające – zupełnie nowy świat, po którym nie miałem pojęcia, jak się poruszać. W trybie No Build mogłem skupić się na rzeczach, które stosunkowo dobrze znałem: strzelaniu do ludzi.

I nie popełnij błędu, Fortnite to bardzo dopracowana strzelanka online.

Jako ktoś, kto wykuwał się na polu bitwy starych szkolnych strzelanek, gra w Fortnite No Build była salwą. Była to również świetna okazja do grania w gry wideo z moim synem na równym kilu. Jedną z najbardziej szokujących rzeczy związanych z rodzicielstwem do tej pory było to, jak rozbieżne stały się nasze gusta w grach wideo. Dla moich dzieci był to Minecraft lub popiersie, gra, na którą nie mam czasu ani cierpliwości. Fortnite był jednym z niewielu przypadków, w których byliśmy w stanie połączyć się przez gry wideo.

Pierwszy raz, kiedy graliśmy razem z synem, był legendarny. Ja, wciąż niezdarny w sterowaniu i… ogólne zrozumienie tego, co się do cholery dzieje; go, pewny i pod kontrolą. To była ciekawa zamiana ról: prowadził mój 9-letni syn ja poprzez internetowe gry wideo.

W połowie drogi zostałem postrzelony, mój syn ożywił mnie i rzucił mi kilka zapasowych bandaży, aby się wyleczyć. Przez resztę trzymaliśmy się razem, dostrzegając wrogów i eliminując ich jeden po drugim. Miałem osiem zabójstw, on miał 10. Gdy na mapie pozostały tylko trzy osoby, nie byłam pewna, co będzie dalej. Czy musiałbym zabić własnego syna? Cholera…

Fortnite

Cała estetyka Fortnite jest bardzo fajna. W tym też się myliłem.

Epickie gry

Kiedy trzeci gracz wyszedł z pobliskiej kryjówki, mój syn odwrócił się i zabrał go kilkoma dobrze zaplanowanymi strzałami ze strzelby. Wygraliśmy! Nie musieliśmy się nawzajem strzelać, zamiast tego mogliśmy podzielić się łupami z Królewskiego Zwycięstwa. Szalone przybijanie piątki przez cały czas. Wzmocniły się więzi między ojcem a synem.

To było szczerze jedno z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń z grami wideo, jakie miałem od lat.

Więc tak, jestem zmienionym człowiekiem. Fortnite jest dobry.

Nie zrozum mnie źle. Mam szczątkowe problemy. Nadal nienawidzę Antoine’a Griezmanna. Nadal uważam, że jest czas i miejsce, aby wziąć udział w tańcach Do the L, a finał Pucharu Świata nie jest jednym z nich.

Nadal nie rozumiem, dlaczego moje dziecko rozebrało się do naga i zrobiło The Floss w moim ogrodzie.

Nadal mam problemy z całą ekonomią V-dolców i sposobem, w jaki ludzie są zachęcani do kupowania skórek i emotek, ale z przyjemnością to przyznam: myliłem się co do Fortnite. 100%.

I pod koniec dnia przynajmniej moje dziecko nie jest facetem od Robloxa. To zwycięstwo w mojej książce.





Źródło : https://www.cnet.com/culture/i-was-wrong-about-fortnite/