Adaptacje gier wideo do kina od dawna są źle odbierane, powodując przewracanie oczami wśród najbardziej zapalonych graczy, takich jak ja. Ale ostatnio niektórym filmom udało się ugruntować pozycję, na przykład Detective Pikachu lub Sonic the Hedgehog. Seria Last of Us również spotkała się z uznaniem krytyków i potwierdziła jakość adaptowanych gier. Jednak ważne jest, aby nie spieszyć się z tymi adaptacjami, aby utrzymać ich sukces.
Adaptacje gier wideo stają się coraz popularniejsze
W ostatnich latach adaptacje gier wideo wreszcie zaczęły błyszczeć. Filmy takie jak Detective Pikachu i Sonic the Hedgehog były chwalone za zabawne i wierne oryginalnemu dziełu. Dodatkowo serial The Last of Us został okrzyknięty jednym z najlepszych seriali telewizyjnych ostatnich lat, nominowany do 24 nagród Emmy. Takie sukcesy dowodzą, że adaptacje gier wideo mogą wreszcie być dobrej jakości.
Fortnite: trudna gra do adaptacji
Należy jednak zauważyć, że gry, które udało się zaadaptować, miały przede wszystkim dobrą fabułę. The Last of Us zostało już docenione w branży gier wideo za pisanie jeszcze przed adaptacją serii. Z drugiej strony Fortnite, jedna z najpopularniejszych obecnie gier, takiego scenariusza nie ma. Fortnite to gra, w której gracze walczą na śmierć i życie na odległej wyspie, bez wspólnego wątku. Narracja była dodawana stopniowo, ale jest to głównie brutalna historia, która czerpie inspirację z kilku hollywoodzkich hitów. Trudno byłoby zamienić to w udany, godny Oscara film fabularny.
Nie spiesz się z adaptacjami
Kusiłoby, żeby wykorzystać sukces Fortnite, adaptując grę do kina. Groziłoby to jednak podważeniem niedawnych postępów w adaptacjach gier wideo. Ostatnie sukcesy dowodzą, że przy dobrym scenariuszu i poszanowaniu pierwowzoru można tworzyć świetne produkcje. Nie wolno nam spieszyć się z adaptacjami gier wideo i ryzykować utraty ich wartości kulturowej i artystycznej. Najlepiej poświęcić trochę czasu i zadbać o jakość przyszłych adaptacji.
Źródło: www.bing.com



