Steam zdefiniował nowoczesną branżę gier wideo

Posłuchajcie, dzieci, opowiem wam historię o starej bestii zwaną DRM. System zarządzania prawami cyfrowymi był strachem każdego gracza w połowie lat 2000, niewidoczny kawałek oprogramowania wbudowany w dyski gier, który dyktował i śledził zachowanie graczy pod pretekstem zapobiegania piractwu. Oprogramowanie DRM, takie jak SecuROM, ograniczało liczbę pobrań gry i zmuszało graczy do regularnego łączenia się z internetem w celu autoryzacji, w czasach gdy mniej niż połowa dorosłych Amerykanów miała niezawodne łącza szerokopasmowe. Funkcje DRM zepsuły premiery gier takich jak BioShock, Mass Effect i Spore, a do 2010 roku oprogramowanie antypirackie uniemożliwiło grę w Assassin’s Creed 2 i Splinter-Cell: Conviction. Gdy Microsoft próbował wydać Xbox One z zawsze aktywnymi funkcjami DRM w 2013 roku, intensywne oburzenie fanów zmusiło firmę do odwrócenia swoich planów w ostatniej chwili. Były procesy sądowe. DRM stał się przekleństwem.

Wzlot Steama

W międzyczasie Valve rozbudowywało Steama. Kiedy wylądował w 2003 roku, cyfrowa platforma PC miała ułatwić proces aktualizacji gier takich jak Counter-Strike i ułatwić Valve wprowadzenie środków antypirackich i anty-oszustwa. Steam miał być maszyną DRM. W 2004 roku, wraz z premierą Half-Life 2, Valve zrobiło z Steama wymóg dla każdego gracza, nawet tych, którzy kupili nowe, fizyczne kopie gier, musieli uruchomić launcher. Była pewna frustracja, ale gracze na PC byli przyzwyczajeni do bycia królikami doświadczalnymi, a Half-Life 2 był na tyle dobry, że zagłuszył sprzeciw. Popularność Steama gwałtownie wzrosła. Naturalnie, Valve przekształciło go w sklep dla gier od innych producentów.

Inni wydawcy toczyli spory z graczami dotyczące funkcji DRM w poszczególnych tytułach i konsolach, Steam cicho dodawał dziesiątki, potem setki, potem tysiące gier każdego roku. Dzisiaj Steam ma 132 miliony aktywnych użytkowników miesięcznie i szacuje się, że ma 103 000 gier, więcej niż jakakolwiek inna główna usługa dystrybucji. Prawie wszystkie tytuły są do grania tylko podłączone do Steama – nawet po zapłaceniu pełnej ceny, nawet po pobraniu, nawet w trybie offline. To nie pomogło w zatrzymaniu rozwoju Steama, który staje się coraz bardziej niezbędny dla coraz większej liczby graczy każdego roku.

Źródło : www.bing.com