Przegląd finałowy – Recenzja gry wieloosobowej z widoku pierwszej osoby, w której drużyny po trzy osoby walczą o zdobycie skrzyń z pieniędzmi w w pełni zniszczalnych poziomach, z licznymi umiejętnościami parkour.
Rozwinięcie gry
Gry wieloosobowe zostały zdefiniowane w ostatnich latach przez metody zatrzymywania mocy graczy, czy to poprzez odblokowania w grach bohaterów i pasów bitewnych, czy też rozległą mapę z rozrzuconymi nagrodami. Już przed tymi systemami, strzelanki często wymagały od graczy bycia dobrze w nich, zanim odblokowali one ich prawdziwe przyjemności, czy to poprzez perfekcjonowanie czasu w strzale rakietowym w Quake, czy naukę układów poziomów w Counter-Strike.
Rzeczywistym wystrzałem w mojej opinii jest to, że The Finals znalazła projekt, który pozwala na dostarczenie mocy – nawet przy zawieraniu systemu odblokowania, karnetu bitewnego i niebagatelnego poziomu umiejętności. Te rzeczy nie stoją na drodze między tobą a dziecinna radością rozbijania świata na kawałki.
Każdy element w jednym z poziomów The Finals jest zniszczalny, a każdy gracz ma łatwy dostęp do metod powodujących zniszczenie. Gracze wybierają lekkie, średnie lub ciężkie klasy postaci, z których każda ma dostęp do różnego (ale sięgającego) wyboru broni i gadżetów. Wybierz lekką klasę, a zaczniesz od ładunków wybuchowych, które można umieścić i później wysadzić, by zniszczyć ściany, podłogi lub sufity. Wybierz ciężką klasę, a możesz użyć młota do sforsowania dowolnej powierzchni, osiągnąć ten sam efekt z użyciem wyrzutni rakietowej lub uruchomić specjalną zdolność, by przejść przez wszystko na swojej drodze.
Potencjał strategiczny dla zniszczenia jest ogromny, o czym wspomnę później, ale nie ma złego momentu, by coś wysadzić. Niektórzy po prostu chcą oglądać upadek świata w fizycznie symulowanych kawałkach, a ja jestem jednym z takich ludzi. Za każdym razem, gdy budynek otrzymuje wystarczające obrażenia, by się zawalić, jestem zachwycony, niezależnie od kontekstu.
Ten rodzaj deformacji poziomu mógłby łatwo zdestabilizować cały design gry, ale The Finals trzyma graczy w ryzach dzięki jego trybowi Quick Cash/Cashout, w którym drużyny po trzy osoby ścigają się, by zebrać skarbiec lub skarby i zdeponować je w stacji cashout. Otwarcie skarbca zajmuje krótką chwilę, a zdeponowanie znacznie dłużej, podczas których rywalizujące drużyny mogą „ukraść” proces. Kto kontroluje moment zakończenia cashoutu, otrzymuje nagrodę 10 000 dolarów, z czym potrzebne jest 20 000 dolarów lub więcej, aby wygrać mecz.
The Finals główny tryb to Quick Cash, ale Bank It jest również zabawne. Działa to jak tryb Headhunter w Halo: pieniądze można zdobyć, zabijając graczy, ale spadają, gdy zostaniesz zabity, chyba że najpierw zdeponujesz je w skarbiec, by zawrócić je dla swojej drużyny. Uważam, że nie tworzy to takiego dramatu, jak proces cashout, ale większy nacisk na walkę jest mile widzianą zmianą tempa. Te skarby pieniężne stanowią punkt skupienia dla każdego gracza w meczu, zamieniając tych, którzy je deponują, w obrońców, a wszystkich innych w atakujących. Swobodne zniszczenie służy obu stronom. Obrońca może zniszczyć niektóre zipline’y, żeby utrudnić dostanie się do cashout, a potem wysadzić osłonę atakującego. Atakujący z kolei może teoretycznie podejść z każdego kąta. Często można zobaczyć, że pod cashoutem podłoga jest wysadzana, co powoduje, że przemieszcza się do mniej ufortyfikowanej pozycji.
Według mojego doświadczenia, cashout zmienia ręce co najmniej raz podczas kilku minut trwania, a często kilkakrotnie. Drużyna, która traci cashout i zostaje wymazana, ma często wystarczająco czasu, by zrespawnować i pośpieszyć, by odzyskać swoją nagrodę. Wynikiem jest to, że każde zwycięstwo jest ciężko wywalczane, a każdy mecz jest pełen dramatycznych szczytów – odwróceń, prześladowań na dachach, kluczowych strzelanin i ostatnich sekundowych kradzieży.
Tam, gdzie gra Rainbow Six Siege ogranicza swoje zniszczenie przez pozwolenie jedynie na obalenie konkretnych ścian, a następnie pozwala obrońcom wzmocnić te konkretne ściany, The Finals wybiera zamiast tego dodatkowo wzmocnić graczy zestawem narzędzi do poruszania się.
Virtual reality służy także do wyjaśnienia wariacji map i modyfikatorów show. Te ostatnie zmieniają ostatnie minuty meczu, np. w niską grawitację, wysokie obrażenia, uderzenia meteorów, lub coś podobnego. W najlepszym wydaniu The Finals oferuje wystarczająco szybką, lotniczą swobodę, by poczuć się jak granie w strzelankę z lat 90-tych, a dzięki modyfikatorom, ma się wrażenie, że niepokojący administrator serwera bawi się z tobą, zmieniając grę wpisując komendy konsoli. Nigdy nie ma chwili posuchy; sekundy, kiedy nie walczysz z płynnymi podstawami The Finals.
Zostałem uzależniony od adrenalinnego wysokiego uderzenia tych meczów podczas kilku beta testów przed premierą i jeszcze bardziej od momentu premiery. Wygrywaj albo przegrywaj, jest zwykle niezapomniany moment w każdym meczu: kiedy zastrzeliłem uciekającego nosiciela skarbca z nieba; kiedy skoczyłem z jump padem nad obrońcą cashoutu, by zaskoczyć ich granatami z góry; kiedy wygrałem strzelaninę jako ostatnia osoba stojąca w moim zespole, a następnie wskrzesiłem obu moich kolegów. Czułem się fajnie i byłam zdolna w jednym meczu, kiedy przyszło mi biec pod beczkę z gazem, którą wydawało się, że mi rzucają, ale nadal czułem się fajnie, kiedy beczka eksplodowała za mną, niszcząc ostatnie pozostałe wsparcie na mostku, przez który biegłem, wysyłając cały mój zespół w przepaść.
Skrót z meczu
Tryb turniejowy łączy kilka rund, zakładając, że wygrywasz i idziesz naprzód (w końcu do finałów – zajarane?), podczas gdy szybki mecz wprowadza Cię do oddzielnego meczu. Jest jednak problem z tym, jak często jest to mecz w trakcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że oczywiście zapełniasz lukę w zespole, które wcześniej miało mniej niż pełną liczbę graczy. Często prowadzi to do tego, że zostajesz porzucony na z góry przegrywającym zespołem w meczu zaledwie kilka minut przed końcem. Nadal mogę wygrywać w tych meczach – zobacz resztę recenzji, dlaczego – ale to nadal mniej satysfakcjonujące niż zaangażowanie od pierwszej minuty. Tak więc to jest moja główna teza. The Finals uwalnia cię z zestawem czasowników tak fundamentalnie zabawnych, że czasami czujesz się, jakby to była skrzynia zabawek, pomimo…
Jeśli Twoje dziecko jest psychofanem wirtualnej rzeczywistości, ta gra jest dla niego jak boże narodzenie!
Pozdro, było mi miło streestować!
Źródło : www.bing.com


