Początek Left 4 Dead był taki trudny, że Gabe Newell chciał grać w Counter-Strike zamiast

Całkowicie nowe spojrzenie na Left 4 Dead

Współtwórca Left 4 Dead, Chet Faliszek, wspomina początkowe dni współpracy nad w pełni immersyjną grą z Zombie.

Przez lata powoli dowiemy się więcej o ikonicznej strzelance z zombiakami od studia Turtle Rock Studios i Valve. Na przykład wiemy już, że produkcja Left 4 Dead rozpoczęła się w trakcie powstawania Counter-Strike: Condition Zero. Dzięki wywiadowi z GameDeveloper, dowiedzieliśmy się też, jak trudne były początki produkcji gry – z pierwszej ręki.

Start pełen zawirowań

Chociaż przez lata Left 4 Dead przynosiło wiele radości fanom, początki były trudne. Dzięki niesamowicie płaskiej strukturze Valve każdy pracownik może zwrócić uwagę na projekt, który ich interesuje. Początki Left 4 Dead były więc dość trudne z uwagi na brak wyraźnego kierunku.

W wywiadzie Faliszek wspomina, że został przypadkowo szefem projektu. “No, powinieneś porozmawiać z Chetem. To trochę jego teren” – powiedziano mi z nieba. Nikt nie powiedział, że przejmuję stery!” – powiedział Faliszek.

Zmiana kierunku na PvE

Na samym początku gra miała być zorientowana na walkę PvP, gdzie czterech ocalonych walczyło z czterema zainfekowanymi w opuszczonym mieście. Jednak zauważono, że istnieją znacznie lepsze gry PvP. Z obawą o balansowanie dwóch zupełnie różnych klas – ocalałych i zombiaków – zdecydowano o przeniesieniu gry w kierunku PvE.

To bynajmniej nie było koniec trudności dla Left 4 Dead, ale ta podróż w końcu stała się przekształciła strzelankę z zombie w coś, co przypadnie do gustu graczom na całym świecie. Co więcej, ta innowacja później odcisnęła piętno na wielu z najlepszych gier z zombie, w tym na Left 4 Dead 2.

Źródło : www.bing.com