Wstrząsający zapach unosi się w powietrzu. Wzrok jest zaciemniony. Rozlegają się dźwięki bębnów, które odbijają się między areną a okolicznymi budynkami. Następnie dołączają do tego okrzyki wojenne, a po chwili paniki wśród widzów, zaczyna się ruch. Fani Counter-Strike: Global Offensive maszerują. Ich celem jest Lanxess Arena w Kolonii, Niemczech. Według organizatora turnieju, ESL, 37 000 fanów zgromadziło się w halach, które nazywają “katedrą Counter-Strike”. Motyw czerpie inspirację z katedry w Kolonii i będzie głównym elementem produkcji. Nawet kolejka dla posiadaczy biletów premium, kosztujących 329 euro na trzy dni turnieju, wiła się wokół różnych stoisk przed areną. Podczas finałów, niewiele miejsc pozostanie niezajętych. Większość fanów ma swoje ulubione drużyny i stroje do nich związane. Nawet fani drużyn, które nie awansowały do rundy play-off, przybyli na to wydarzenie. Najgłośniejszy klub wsparcia to klub lokalnych fanów niemieckiego BIG Clanu. To, że ich drużyna nie zakwalifikowała się do finałowej fazy, nie wydaje się ich zniechęcać. Przyszli tu przede wszystkim celebrować grę, która ich połączyła i zobaczyć, jak rozgrywają ją profesjonaliści. To wyjątkowa okazja, tym bardziej że będzie to ostatni raz, kiedy zostanie rozegrana wersja Counter-Strike: Global Offensive. Kto wie, co się wydarzy z nadchodzącym Counter-Strike 2? Eschatologiczne wydarzenia to temat na inny dzień. Ten weekend to czas na celebrowanie teraźniejszości. Msza rozpoczyna się Kliknij, aby powiększyćHelena Kristiansson dla ESL Szukając schronienia przed okropną pogodą w Kolonii, wewnątrz jest ciepło i przytulnie. Przyjaciele z różnych części świata wymieniają się uściskami, niektórzy spotykają się po raz pierwszy, inni wreszcie znowu spotykają się razem. Produkcja ESL wydaje się być wyjątkowo intensywna. Przecież to turniej dla zawodowych graczy wideo. Tematyka religijna i heroiczne opowieści na taką okazję mogą się podobać tylko wybranym. I mimo to, wydaje się odpowiadać publiczności. Tutaj jest historia, aktorzy na scenie gotowi do jej rozwiniecia i fani gotowi ją przyjąć. W porównaniu do innych gier esportowych, Counter-Strike jest przede wszystkim europejskim fenomenem i to można tu poczuć. Od śpiewanych przez fanów pieśni, lojalności po stroje, kultura kibiców przypomina europejski futbol. Zamknij oczy i posłuchaj, i może oszukają cię. Wierność tej publiczności jest na najwyższym poziomie. Wyjątkowa okazja Wśród szerokiego grona najlepszych talentów esportowych, imponującego wystroju sceny, znacznego zespołu i ekipy produkcji, szerokiej oferty dodatkowej treści i dokładnie przemyślanego formatu turnieju gwarantującego udział większości najlepszych drużyn w Lanxess, ESL postanowiło pójść o krok dalej. Kiedy światła się ściemniają, a dzwony biją, Alex “Machine” Richardson, mistrz ceremonii, zaprasza wiernych na mszę. Tematem przewodnim tego spotkania jest przypomnienie ostatniej dekady profesjonalnego CS. Na scenie wyświetlane są okna kościoła, a promienie światła stwarzają ramę dla katedry. Długa ścieżka prowadzi do głównej sceny i oddziela publiczność. Różnica w wysokości między graczem a fanem nie jest duża. Tak właśnie jest w esporcie. Od 2014 roku wydarzenia Intel Extreme Masters Counter-Strike odbywają się w Lanxess, a na głównym ekranie odtwarzany jest dobrze zrealizowany film z najbardziej zapadającymi w pamięć momentami, które miały miejsce na tej scenie przez lata. Tworzenie chwili Kiedy pierwszy zespół wchodzi na scenę, powinien ustawić się na oznaczonych miejscach na ścieżce, tak aby reflektory oświetlały ich na scenie. Podczas pierwszego wyjścia na scenę gracze jednak nie trafili na odpowiednie miejsca. To nie jest duża rzecz, humor przecież jest częścią tego procesu. Ironia polega na tym, że profesjonaliści, którzy zapamiętali setki pozycji i idealne umiejscowienie przedmiotów, nie poradzili sobie z takim zadaniem – śmieje się pierwszy rząd fanów, patrząc na zdziwienie na twarzach graczy. Ale już drugi mecz odbywa się zgodnie z planem. Ogólnie rzecz biorąc, to nie jest tak poważne. To nadal jest zabawa. Tonalność jest na interesującym poziomie, pomiędzy lekkim uśmiechem a poważnym uznaniem dla doskonałości w rywalizacji. Pasuje do celebrowania graczy wideo, którzy wiele poświęcili, poświęcali wiele godzin na swoje rzemiosło i wyróżnili się spośród swoich rówieśników. Procesje rozgrywek trwają dłużej, niż się spodziewałem. Pierwszy dzień, cztery mapy Counter-Strike, zamieniły się w sześciogodzinną transmisję. Przy zróżnicowanym czasie trwania meczów, mogłoby to trwać jeszcze dłużej. W porównaniu do innych wydarzeń, fani CS muszą być na to przygotowani, co sprawia, że planowanie wieczoru zarówno dla widzów online, jak i offline, jest dość nieprzewidywalne. Dla publiczności w arenie, przerwa w transmisji nigdy nie wydaje się być monotonna. Animatorzy bawią publiczność i dają sponsorom możliwość aktywacji. Mimo tych przerw, publiczność szybko wraca do widowiska. Jeśli zachodzi potrzeba, publiczność na dole bawi się, tworząc absurdalnie długi stos z kubków piwa. Na szczęście darmowe napoje są częścią biletów premium. Wspaniałe zakończenie ery Najważniejsze są same gry. Z niewielkimi wyjątkami, rozgrywki w Lanxess zamieniają się w zażartą walkę i choć tylko w jednej z nich trzeba było grać do ostatniego punktu, większość meczów była zacięta. Counter-Strike ma formułę, która nie ma równych wśród innych gier esportowych. Niektóre gry po prostu ją skopiowały. Ta stabilność pozwala na długie kariery zawodników, zwłaszcza tych najbardziej utalentowanych. To właśnie dlatego zawodnik tak jak Nicolai “dev1ce” Reedtz z Astralis może cieszyć się z renesansu swojej kariery, jak się zdaje. Patrząc wstecz na dziesięcioletnią karierę jako jednego z najbardziej utytułowanych graczy, usiął na scenie i po kolei pokonuje drużynę Heroic, duńskiego rywala i faworyta do tego meczu. Sposób, w jaki angażuje się w interakcję z publicznością i sposób, w jaki gra na serwerze, sprawiają wrażenie łatwego. Podobną charyzmę wykazują gracze tak jak Dan “apEX” Madesclaire i Rasmus “HooXi” Nielsen. To cecha, o której inni esportowcy mogą tylko pomarzyć, a publiczność Counter-Strike nagradza ją sympatią. Jednak jedno jest pewne: Ci, którzy mają największe grono obserwujących, zdobywają je nie tylko dzięki kultowi osobowości, ale przede wszystkim dzięki swojemu umiejętnościom. Ta religia Counter-Strike jest politeistyczna, a jej bogami tego weekendu są NiKo, m0NESY, SunPayus, ZywOo i inni. Śpiewanie imion graczy rośnie wraz z ich średnim uszkodzeniem na rundę. Największe gwiazdy uczą się czerpać energię z tego entuzjazmu. Kiedy G2 Esports zmierza ku jednemu z ostatnich wielkich trofeów w Counter-Strike:
Źródło : www.ggrecon.com



