Warzone Fortune’s Keep dokonało niemożliwego. Nie tylko przekonało mnie to do powrotu do Battle Royale po kilku miesiącach, ale oficjalnie zastąpiło Rebirth Island jako najlepszą mapę Warzone. Wyspa Rebirth została właśnie przywrócona z powrotem do Call of Duty: Warzone rotacja listy odtwarzania, ale nie rozegrałem na niej meczu – i nie wiem, czy będę.
Jako ktoś, kto głośno i dumnie trzymał świecę na Rebirth Island od czasu jej wprowadzenia w grudniu 2020 roku, fakt, że wolę grać w Fortune’s Keep, jest świadectwem jakości nowej mapy, która została wprowadzona w Warzone sezon 4 jako polecane doświadczenie Resurgence. Jest pełen pięknie zaprojektowanych budynków, różnorodności przemierzania i mnóstwa miejsc, w których można wziąć udział w napiętych, skondensowanych strzelaninach – Fortune’s Keep ożywiło tę bitwę royale i przypomniało mi, dlaczego wciąż do niej wracam przez te wszystkie lata.
Różnorodność jest przyprawą walk
Na początku uważałem Fortune’s Keep za nieco gęsty i przytłaczający, zwłaszcza że po kilku miesiącach wracałem do Warzone. Moje mecze Resurgence kończyły się dość szybko, dając mi bardzo mało czasu na zwiedzanie podziemnych jaskiń, głębokich po kostki wód i pięknego miasta w stylu śródziemnomorskim. Ale kiedy ponownie zaznajomiłem się z bronią Warzone i miałem trochę czasu, aby właściwie zbadać nową mapę, od razu mnie wciągnęło.
Fortune’s Keep to przede wszystkim różnorodność. Na tej dość małej wyspie znajdują się zarówno gęste, warstwowe sieci ścieżek nad i pod ziemią, jak i kilka rozległych obszarów usianych osłonami. Mapa ma poziom pionowości, który jest dość nieoczekiwany, z linami i balonami do ponownego rozmieszczenia rozrzuconych po jaskiniach i wielopoziomowych budynkach wypełnionych drabinami, balkonami i oknami, które otwierają się na podwyższone tylne uliczki. Ale w przeciwieństwie do większych map Battle Royale Caldera i Verdansk – a nawet Rebirth Island, w mniejszym stopniu – nie ma dobrze zakrytego, wyjątkowo wysokiego monolitu, w którym snajperzy mogą obozować przez całe mecze. Wszystko w Fortune’s Keep ma tylko kilka pięter i tym lepiej.
Zniknęły szeroko otwarte pola widzenia na wszystkich trzech poprzednich mapach, a na ich miejscu jest mnóstwo obszarów, które kierują graczy do walk w zwarciu – z których wiele rozwija się, gdy biegniesz po rogach desperacko szukając osłony lub gdy gubisz się w wiele krętych korytarzy i słabo oświetlonych podziemnych tuneli na wyspie. Lokalizacja miasta jest przykładem ekscytująco zaciętej walki w Fortune Keep, z kilkoma wielopoziomowymi budynkami, w których łatwo się zgubić, ale równie łatwo jest je wykorzystać i wykorzystać przeciwko wrogom. Za każdym razem, gdy wchodzę do miasta, serce ściska mi gardło, gdy próbuję przeskakiwać przez okna i ślizgać się po rogach, żeby uniknąć strzału. Cmentarz z widokiem na miasto wydaje się być miejscem, w którym można łatwo szpiegować i wyłapywać wrogich bojowników, ale różne wzniesienia okolicznych obszarów oznaczają, że biwakowanie w oknie budynku jest tak samo niebezpieczne, jak przeskakiwanie przez nagrobki.
Twierdza Fortuny również wygląda piękny, z żywą paletą kolorów i ozdobną architekturą inspirowaną Włochami, która stoi w jaskrawym kontraście z brutalizmem Verdansk i militarną funkcjonalnością Rebirth Island. Kiedy nie jestem aktywnie postrzelony, lubię myśleć o tym, jak dobrze bym się tu bawił na wakacjach. Mogłabym popływać w turkusowych wodach Smuggler’s Cove, upić się podczas degustacji w winnicy i zatrzymać się w miasteczku AirBnB z nutą czosnku u trochę starej nonny. Fortune’s Keep wydaje się prawdziwym miejscem, a nie jałową kosmiczną lampą księżycową jako rosyjskie miasto lub wyspa stworzona wyłącznie po to, by więzić ludzi.
Powiew świeżego oceanicznego powietrza
Fortune’s Keep nie jest dla osób o słabym sercu. Spodziewaj się, że zostaniesz zaatakowany bez względu na to, dokąd się udasz, zwłaszcza gdy zbliżasz się do kilku ostatnich kręgów. To nie jest mapa, na której możesz tanio obozować przez kilka rund i wyskakiwać w ostatnich chwilach, aby wyrwać zwycięstwo innej drużynie – i to właśnie sprawia, że jest tak wyjątkowa. Być może nie będziesz musiał udowadniać swoich umiejętności w bitwie 1 na 1, aby powrócić na pole bitwy (pamiętaj, że możesz wracać za każdym razem, gdy umrzesz, o ile Resurgence jest otwarte), ale to nie znaczy, że jest to tryb gry i mapa dla zielonych graczy.
Ale to, co jest piękne w Fortune’s Keep, to to, że nigdy nie wydaje się to niesprawiedliwe. Możesz być ciągle atakowany bez względu na to, gdzie biegniesz, ale jest tak wiele sposobów na wyjście z trudnej sytuacji, że prawie zawsze masz wrażenie, że masz szansę. Wszystkie trzy poprzednie mapy (Verdansk, Rebirth Island i Caldera) były ograniczone pod względem przemierzania, a dostępnych było tylko kilka tras, aby wydostać się z trudnych sytuacji. Verdansk został zdefiniowany przez snajperów obserwujących jego liczne otwarte pola, podczas gdy plan Caldery polegał na otwartych, wrażliwych przestrzeniach rozciągających się między gęsto zaludnionymi węzłami. I chociaż uwielbiam Rebirth Island, uwięzienie w fabryce Nova 6 zawsze było koszmarem, podobnie jak próba przedostania się do strefy Decon z dachu więzienia, gdy gaz się zbliżał. Ale Fortune’s Keep w pewien sposób bawi się przestrzenią jak żadna inna mapa Warzone, oferująca niezliczone okna, z których można wyskoczyć, kraty do wspinania się i półki, na których można się okryć.
To, co jest piękne w Fortune’s Keep, to to, że nigdy nie wydaje się to niesprawiedliwe.
To z powodu tych możliwości przejścia Fortune’s Keep zawsze wydaje się świeży. Mimo że moja drużyna spada w to samo miejsce trzy mecze z rzędu (oczywiście w mieście), każdy mecz rozgrywa się inaczej ze względu na gęstość obszaru i możliwości, jakie daje. W jednej rundzie zostajemy przypięci między oddziałami w Graveyard i Overlook, które spadają na nas na nisko położonych ulicach miasta, eliminując nas, zanim jeszcze dotrzemy do ostatniej dziesiątki. W innej przytrzymujemy jeden budynek do ostatniego kręgu, obracanie się na różne dachy, aby odbierać drużyny w okolicznych obszarach.
W zwycięskim meczu uciekliśmy z Town w późnej fazie gry i wpadliśmy do jaskiń Groty podczas wyprzedaży ogniowej, zasypując naloty na drużyny nad nami, aż pozostały tylko dwie drużyny. W Fortune’s Keep nigdy nie wiem, co będzie dalej, i zawsze czułem, że mam wyjście, czego nie miałem, grając w tę grę od wieków. Dzięki pięknej oprawie graficznej Fortune’s Keep i szalenie zabawnemu układowi, po raz pierwszy od miesięcy bawię się ponownie w Warzone.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, sprawdź nasz ostateczny ranking najlepsze gry Call of Duty.
Źródło : http://www.bing.com/news/apiclick.aspx?ref=FexRss&aid=&tid=8ce4c96095c34a8085726b253ecc6562&url=https%3A%2F%2Fwww.gamesradar.com%2Fwarzone-fortunes-keep-best-map%2F&c=7330441153853354500&mkt=fr-fr



