Przeciw: Operacja Galuga – powrót do podstaw w nowym świetle

Przeciw: Operacja Galuga

Nostalgiczna ballada z nowoczesnymi akcentami

Podobnie jak powrót do ukochanego parku rozrywki w wieku dorosłym, Contra: Operation Galuga natychmiast ponownie połączył mnie ze strzelankami 2D z czasów mojej młodości. I tak jak powrót do dziecięcej fantazji, szybko przypomniałem sobie, dlaczego tak dobrze bawiłem się przy tej serii, jednocześnie czując się trochę niedoceniany przez to, jak niewiele rzeczy ewoluowało przez cały ten czas. To ponowne wyobrażenie sobie oryginalnej Contry oferuje doskonale odpowiednią modernizację sprawdzonego klasyka, która zapewnia przyjemną jazdę z przyjaciółmi, ale być może jest zbyt wierna swoim poprzednikom, pozwalając jedynie na niewielkie poprawki. Nie żałuję tych kilku godzin, które zajęło mi i moim przyjaciołom ukończenie Operacji Galuga, ale jest to jedna z tych gier, które mogą szybko zniknąć z mojej pamięci.

Bezpieczna, ale mało ekscytująca gra

Ta platformówka zapewnia niezawodną, ​​ale niezbyt ekscytującą formułę walki na poziomach pełnych wrogów, zanim zmierzysz się z bossem. Pomimo tego, że jest zapowiadana jako kontynuacja oryginalnej Contry, Operacja Galuga jest znacznie bliższa remake’owi. Zawiera tych samych bohaterów macho, Billa Rizera i Lance’a Beana, na tej samej wyspie, którzy przechodzą przez wiele tych samych poziomów w tej samej kolejności. Ty i twój przyjaciel przejdziecie przez znane poziomy, takie jak poziom wodospadu z gigantycznym kosmitą na końcu, poziom zamarzniętego pociągu, a nawet ten moment, w którym traficie do ciała ogromnego kosmity, aby walczyć z wielkim potworem pasożyty – podobnie jak w oryginalnej Contra z 1987 r. Operacja Galuga wyróżnia się jednak kilkoma istotnymi dodatkami, w tym postaciami z pełnym głosem (z przerywnikami filmowymi), nowymi grywalnymi postaciami z własnymi umiejętnościami i stylem gry, a co najważniejsze, nowymi poziomami 2D zastępującymi mniej interesujące poziomy strzelania pseudo-3D oryginału. Wszystkie te rzeczy pomagają odświeżyć doświadczenie, które pozostaje niezwykle bliskie korzeniom w niemal każdym innym sensie.

Operacja Galuga nie zawsze kończy się sukcesem, jeśli chodzi o nowe rozwiązania.

Nowe elementy starej szkolnej zabawy

Pomimo klasycznych poziomów i nowych poziomów, gra zasadniczo robi to samo, co te gry robiły od wielu lat: unikając wrogów, jednocześnie wypełniając ekran kolorowymi pociskami, biegając, skacząc i doskakując do końca. Z pewnością nie ma nic złego w utrzymaniu prostoty, ale jest to również jedna z tych gier, w których możesz mniej więcej dokładnie odgadnąć, jak wszystko pójdzie, po prostu patrząc na ekran tytułowy, a to nie gwarantuje szczególnie ekscytującego czasu. Strzelanki retro i zręcznościowe podobają mi się tak samo jak każdy fan, ale miło byłoby znaleźć tutaj więcej niespodzianek lub zmian ewolucyjnych, bo ten gatunek mógłby na nich tylko zyskać.

Operacja Galuga pozwala zachować zdecydowaną większość klasycznej receptury Contry w nienaruszonym stanie.

Klasyczny przepis zachowany z kilkoma zmianami

W Operacji Galuga zdecydowana większość zasad rozgrywki w Contrę pozostaje nienaruszona, co oznacza, że ​​długoletni fani prawdopodobnie nie zostaną zachwyceni niczym innym niż kulami wystrzeliwanymi przez wrogów. Będziesz korzystać z arsenału niemal identycznego z poprzednimi grami, od Lasera po Działko Samonaprowadzające, pokonać zwykłych kosmitów i ludzkich komandosów oraz zmierzyć się z gigantycznymi bossami, którzy naprawdę nie lubią strzelać w oczy. Wprowadzono kilka drobnych poprawek tu i ówdzie, które ledwo łamią normę, na przykład fakt, że nowe postacie mogą wykonywać takie czynności, jak unosić się w powietrzu przez krótki czas, strzelać z haka i przemieszczać się na odległe powierzchnie lub ślizgać się pod nadlatującym ogniem w kierunku wrogów, aby zadają obrażenia, co przynosi lekki powiew świeżego powietrza.

Wiele elementów projektu z poprzedniej gry WayForward Contra, Contra 4, zostało również uwzględnionych tutaj. Obejmuje to system podwójnej broni, który pozwala mieć pod ręką broń zapasową, dzięki czemu możesz zmieniać ją w zależności od tego, z czym masz do czynienia. Dodatkowo możesz teraz ulepszyć swoją broń, podnosząc drugą kopię czegoś, co już nosisz, co wzmacnia tę broń, dopóki nie zostaniesz trafiony. A jeśli się odważysz, masz możliwość przeciążenia broni i poświęcenia jej w zamian za tymczasową przewagę, na przykład stanie się niepokonanym na pewien czas lub wypuszczenie gradu kul we wszystkich kierunkach. Generalnie nie warto tracić ukochanej broni dla krótkotrwałego skutku, jeśli można tego uniknąć, ale zdecydowanie dobrym rozwiązaniem jest trzymanie się w rezerwie, jeśli znajdziesz się w niepewnej sytuacji.

Tryby urozmaicające wrażenia z gry

Powracają także tryby Arcade i Challenge w Contra 4. Pierwszy pozwala na kooperację dla czterech graczy i rzuca wyzwanie dotarciu tak daleko, jak to możliwe przy określonej liczbie żyć, podczas gdy drugi testuje cię ze specjalnymi ograniczeniami, takimi jak próba ukończenia poziom bez strzelania. Zdecydowanie jest coś nowego w wyzwaniu i chaosie związanym z przechodzeniem każdego poziomu w większej grupie, chociaż może się to szybko znudzić, ponieważ przechodzisz przez te same osiem poziomów, co zwykła kampania. Podobnie wyzwania, które czekają na ciebie w trybie wyzwań, niosą ze sobą pewną przyjemność, ale jeśli nie masz poważnej ochoty na powtórzenie każdego poziomu z kilkoma ciekawymi warunkami, zbyt szybko stanie się to nudne.

Źródło: www.ign.com