Walka w trybie The Last of Us Part 2 Remastered: No Return

Walka w The Last of Us Part 2 tworzy bardzo specyficzną atmosferę. Często jest powolny i ciężki, nadając wagę każdej interakcji, która pokazuje, jak trudno jest kogoś zabić i jak szybko wszystko może pójść nie tak. Jednocześnie opiera się w dużej mierze na improwizacji, gdy przeskakujesz przedmioty, uderzasz ludzi cegłami i wbijasz maczety w ich wnętrzności lub po prostu po cichu rozcinasz nożem tętnicę szyjną innej osoby, zakrywając jej usta. Oraz odświeżenie z The Twórca Last of Us Part 2, twórca Naughty Dog, kładzie nacisk na tę walkę w No Return, trybie roguelike, który rzuca cię w serię losowych starć bojowych.

Tryb gry oferujący intensywne wrażenia

„No Return” jest ogólnie całkiem niezłą zabawą. Wciąga Cię w różnego rodzaju spotkania z różnymi frakcjami ludzkimi występującymi w grze i potworami zakażonymi grzybami. Czasami będziesz się ukrywać i skradać, gdy wrogowie będą cię szukać, podczas gdy inne spotkania będą skupiać się na walce, wysyłając na ciebie gotowych do walki wrogów. Każdy „przebieg” No Return prowadzi Cię przez sześć różnych spotkań z kilkoma możliwościami wyboru jednego lub drugiego zestawu, a seria kończy się walką z bossem. Po drodze będziesz wybierać ulepszenia spośród losowo odblokowanych umiejętności, ale jeśli zginiesz, bieg rozpocznie się od nowa i stracisz wszystko, co zarobiłeś.

Jednak No Return wydaje się nieco pozbawione znaczenia w sposób, który podkreśla ogólne zmagania The Last of Us Part 2, a być może nawet gry jako całość, ponieważ starają się robić ciekawe rzeczy poprzez interaktywność i opowiadanie historii.

Gra wideo sprzeczna ze swoimi ideami

Problem nie polega jednak na tym, że dodanie trybu No Return było złą decyzją, a bardziej na tym, że stworzenie gry wideo akcji z potrójnym A to niebezpieczne przedsięwzięcie, które może nie być w stanie przekazać pomysłów wykorzystanych w The Last of Us Part 2. To seria gier, które starają się postawić ważne pytania dotyczące plamy, jaką przemoc pozostawia na duszy, pośredniej szkody, jaką można wyrządzić ludziom, cyklów bólu i ruiny, które ludzie mogą wyrządzić innym i sobie. Ale i tak w końcu zabijasz jakieś setki ludzi.

Walka jest wciągająca, ale bardziej przemyślane elementy The Last of Us Part 2 nadal utrudniają jej postęp. Bez powodu do realizmu, realizm staje się przeszkodą, która staje na drodze temu, co sprawia, że ​​walka jest przyjemna.

Ogólnie rzecz biorąc, No Return jest fajne, ale nie tak bardzo, ponieważ intelektualne elementy The Last of Us Part 2 wciąż utrudniają jego rozwój. Bez powodu do realizmu, realizm staje się przeszkodą, która staje na drodze temu, co sprawia, że ​​walka jest przyjemna.

Przypomina mi to moment, który naprawdę zwrócił mnie przeciwko Spec Ops: The Line, grze, która w szczególności komentuje przemoc w grach wideo. W pewnym momencie masz możliwość użycia białego fosforu – zbrodni wojennej – przeciwko grupie wrogów. To oczywiste, że od początku jest źle, a mimo to nie masz innego wyjścia; nie można osiągnąć postępu bez używania białego fosforu. Oczywiście pięć sekund później idziesz przez pole bitwy i stwierdzasz, że zamordowałeś nie żołnierzy, a cywili, choć oba przypadki są równie przerażające. Następnie gra karci Cię za Twoją decyzję, tak jakbyś mógł podjąć inną decyzję niż wyłączenie gry.

Ten moment zawsze mnie niepokoił z kilku powodów. Po pierwsze, Spec Ops: The Line chciało, żebym czuł się źle z powodu podjęcia decyzji, którą na mnie wymusiło; po drugie, deweloper Yager Development wydawał się nie mieć żadnych skrupułów, aby wziąć moje pieniądze za stworzenie tego interaktywnego doświadczenia opartego na przemocy; i po trzecie, gra posiadała tryb wieloosobowy. Komentowanie przemocy w grach wideo zostało całkowicie podważone poprzez sprzedawanie zabawy polegającej na strzelaniu do sterowanych komputerowo żołnierzy i innych graczy.

W przypadku No Return dzieje się tak również w przypadku The Last of Us Part 2. Nie wydaje się możliwe, aby Naughty Dog stworzyło grę, która osiągnie te cele rozgrywki i cele narracyjne.

Podsumowując, No Return oferuje interesującą perspektywę na rozwój gier wideo, ale rodzi pytania o stosowność formułowania stwierdzeń moralnych w formacie gry wideo.

Źródło: www.gamespot.com