League of Legends: Moje marzenie o e-sporcie – Rozdział 12: Rozmowa do poduszki

Zanurzanie się w myślach

Znalazłem się w ciemnym pokoju, słaby blask pobliskiej lampy tworzył delikatną atmosferę, rzucając jasne cienie na ściany. Delikatny szum klimatyzacji zapewniał kojący szum tła, przerywany jedynie okazjonalnymi lekkimi przesunięciami lub westchnieniami. Mimo, że czasami wiał chłodny wiatr, nadal było dość ciepło. Gdybym był sam, już bym zdjął ubranie. Ale oczywiście nie wchodziło to w grę, biorąc pod uwagę sytuację. Nie mogłam otrząsnąć się ze świadomości, że Marius leży obok mnie. Poruszyłam się lekko, próbując znaleźć wygodniejszą pozycję. To było bezużyteczne. Ból pleców w dalszym ciągu wynikał z upadku pod prysznicem, ale dyskomfort miał niewiele wspólnego z samopoczuciem mojego ciała. To głównie mój umysł nie mógł się zrelaksować. A upał sprawił, że dyskomfort stał się jeszcze bardziej nie do zniesienia, a na czole wystąpiły mi kropelki potu. Chociaż wyglądało na to, że nie tylko ja miałem trudności. „Otworzę okno” – zaczął Marius, wydychając ciężko, wstając – „jeśli nie masz nic przeciwko”. » Chwilę zajęło mi uświadomienie sobie, że było to pytanie pośrednie, a nie stwierdzenie. Być może dyktatura Veezera sprawiła, że ​​mój umysł stał się odrętwiały i uległość. Gdy o tym pomyślałem, przeszedł mnie dreszcz. „Um… OK” – zgodziłem się.

Cień Mariusa był niczym więcej niż nieznaną sylwetką w ciemności. Całkiem duży. To było niemal zastraszające. Gdy okno się otworzyło, odległe dźwięki ruchliwych ulic zdawały się wzmacniać ciszę w pokoju. Zwykle nigdy nie spałbym przy otwartym oknie. Hałas miasta zawsze nie pozwalał mi zasnąć, aż w końcu doprowadzał mnie do szału. Więc albo się przegrzałem, albo oszaleję. To było jak wybór między dżumą a cholerą, jak mówią w Niemczech. Chociaż w tym momencie straciłem już rozum, nie była to zbyt trudna decyzja. Kiedy Marius położył się z powrotem, odchrząknął, zanim zaczął mówić. „Jaka jest więc twoja opinia o „zespole” do tej pory?” »Wydawał się poważny pomimo odniesienia do języka Nicka. To sprawiło, że się trochę uśmiechnąłem. „No cóż…”, musiałam ocenić, czy Marius był godny zaufania, aby uzyskać moją opinię. Przecież nawet nie powiedziałam Nickowi, bo zakładałam, że będzie mu smutno, słysząc moje rozczarowanie. „Tak, wiem” – zaśmiał się Marius. „To prawdziwa katastrofa”. Skrzywiłam się, jakby czytał w moich myślach. „Nie to miałem na myśli, ale tak… Szczególnie Veezer jest dla mnie trudny do zniesienia”. Albo raczej niemożliwe do opanowania. – Och, nie jesteś pierwszą osobą, która to mówi. Prawdę mówiąc, nie słyszałem, żeby ktoś miał na ten temat odmienne zdanie. » „Ale dlaczego w takim razie nadal grasz w tym zespole? Jesteś o wiele lepszy od nich – wypaliłem, prawie zawstydzony, że to powiedziałem. „Nie wiedziałem, że tak wysoko mnie cenisz, trenerze” – zażartował Marius, przez co zarumieniłem się jeszcze bardziej. „Nie jest łatwo znaleźć zespół, gdy nikt cię nie zna. W e-sporcie najważniejsze jest wykazanie się i nawiązanie kontaktu. Ale myślę, że to już wiesz. ” On miał rację. Jeśli nie jesteś wyjątkowo wysoki w elo, nikt w wyższych ligach nie będzie się tobą przejmował. Kiedy jednak wyrobisz sobie markę, wszystko staje się dużo łatwiejsze. Pozwala nawet zejść w dół w elo lub być złym facetem. „To prawda, ale jakie jest twoje elo? Zagrałeś dzisiaj całkiem nieźle” – powiedziałam, starając się nie być zbyt miłym, jednocześnie nadal go komplementując. – Moim zdaniem – dodałem. „Dziękuję… Obecnie mam 350LP. Mój szczyt to 600” – powiedział w zamyśleniu. „600?!” Wow, ale jest całkiem niezłe! » Słowa wypłynęły z moich ust bez najmniejszych wątpliwości. – Haha, tak myślę… Ale wydaje się, że to za mało dla dobrego zespołu. » Więc nawet ludzie ze znacznie wyższym elo niż ja mają trudności z dostaniem się do odpowiednich lig, co? Ledwo jestem na studiach magisterskich; jak mam wyrobić sobie imię? Ten turniej to naprawdę moja jedyna szansa… Kiedy byłem pogrążony w myślach, Marius zaczął znowu mówić. „Wiesz, że jest dużo szczęścia? Mam na myśli tę całą sprawę z e-sportem. Możesz być jednym z najlepszych graczy na boisku i istnieje ryzyko, że nigdy nie będziesz w stanie tego pokazać. Jedyna różnica polega na tym, że znajdziesz się w pierwszej setce pretendentów… Wtedy duże zespoły mogą zwrócić się do Ciebie same i być może zaoferować Ci miejsce w swoim zespole akademickim, aby sprawdzić, czy masz potencjał, aby stać się kimś wielkim. » „Dużo o tym myślałeś, co?” Zapytałem bez osądu w głosie. Najwyraźniej byliśmy bardzo podobni w myśleniu, ponieważ doszedłem do tych samych wniosków co on. Mariusz się roześmiał. “Skąd wiedziałeś?” » zapytał jakby zaskoczony. ” I inni? Jakie są ich cele? » Szczególnie ciekawiło mnie, co stało się z Janoschem. Jeśli ktoś jest tak toksyczny, musi mieć bardzo silną motywację, która utrzymuje go na powierzchni. A może jest po prostu psychopatą, co może w jego przypadku być prawdą. Ale Gregor był także ciekawym przypadkiem. Prawie idealne przeciwieństwo Janoscha. Dlaczego nadal grał, a nawet próbował udać się na wydarzenie offline, skoro w ogóle go to nie obchodziło? – Och… Widzę, że teraz atakujesz mnie prawdziwymi pytaniami. » Marius wyglądał na całkiem szczęśliwego, jakby czekał, aż się zwierzę. Rytmiczny szum wypełnił pomieszczenie, gdy zatrzymał się na chwilę, aby zebrać myśli, co sprawiło, że mój umysł odpłynął w stronę hałasu na zewnątrz. Berlin był ogromnym miastem, przynajmniej w porównaniu do tego, do czego byłem przyzwyczajony. Jutro na widowni będzie mnóstwo ludzi, a także osób ustawionych w kolejce, które będą oglądać z domu. Napełniło mnie to jednocześnie podekscytowaniem i zdenerwowaniem. Mimo że bolał mnie brzuch, zmotywowało mnie to również do dania z siebie wszystkiego. Napełniło mnie to nadzieją, wiedząc, że jutro wszystko będzie w moich rękach. O tym, czy uda mi się zostać profesjonalistą, zadecyduje tylko jedna seria. Dlatego próba zrozumienia moich kolegów z drużyny w jak największym stopniu miała sens. Może dałoby mi to niewielką przewagę, która mogłaby odwrócić całą serię. W końcu jedno niewłaściwie umieszczone słowo może całkowicie zmienić nastrój drugiej osoby. Ale to działało też w drugą stronę. Wiedza o tym, na czym zależy moim kolegom z drużyny – co utrzymuje ich przy życiu – może być czynnikiem decydującym. Nawet gdybym nie był pewien, czy przy moich słabych umiejętnościach społecznych będę w stanie wykorzystać tę wiedzę, nadal próbowałbym. „A więc Janosch… Jak już wiesz, potrafi być naprawdę utrapieniem. Nadal toksyczny i pasywno-agresywny. Ale to nie do końca jego wina. Jego rodzice są surowi, naprawdę surowi. Przede wszystkim nie chcą, żeby grał w gry wideo. Ale bycie graczem e-sportowym to jego marzenie. Traktuje to poważnie, prawie zbyt poważnie, ale ma problemy z zachowaniem spokoju, gdy coś idzie nie tak. „O tak, widziałem to dzisiaj wiele razy” – powiedziałem zabawnym tonem, chociaż nie był to naprawdę zabawny. Ale teraz, kiedy rozmawiałam o tym z Mariusem, naprawdę mogłam się z tego śmiać. Marius odwzajemnił śmiech. „Ale w głębi duszy bardzo mu zależy, nawet jeśli czasami tego nie okazuje – prawie przez cały czas. Kiedy jednak jest w dobrym nastroju, jest bestią. » Trudno mi było to sobie wyobrazić, bo dzisiaj w ogóle tego nie pokazał. Ale fakt, że Marius to powiedział, sprawił, że chciałam mu uwierzyć.

Źródło: www.royalroad.com