Goodbye Bloodhunt: pożegnanie z grą Battle Royale. Dzisiaj, 26 września, kończy się oficjalna usługa Vampire The Masquerade Bloodhunt, a deweloper Sharkmob po raz ostatni zamknął drzwi do Elysium, wyłączając mikrotransakcje i pozostawiając jedynie cień tego, co było kiedyś. Żegnając się z moją ukochaną Muse Toreador i moim Saboteurem Nosferatu, warto zastanowić się, dlaczego Bloodhunt – i ogólnie gry Battle Royale – nie działają tak, jak kiedyś.
Problemy Bloodhunta
Nie dajcie się zwieść: Bloodhunt nie był doskonały. Rozpoczęło się, gdy Nosferatu dominowało w grze (poważna zmiana dla najbardziej znienawidzonego klanu Mrocznego Świata), a osłabienia po prostu przyszły za późno. Późny tryb duetu był ogólnie rozczarowujący, a długi czas oczekiwania zabił akcję, zanim w ogóle się zaczęła. Nawet uwodzicielskie Ventrue i tajemnicze wiedźmy Tremere nie były w stanie ocalić Battle Royale przed zagładą, więc kiedy zobaczyłem zapowiedź, że gra rozpocznie swój ostateczny marsz śmierci już dzisiaj, część mnie nie była zaskoczona.
Moje osobiste rozczarowanie
Nie oznacza to jednak, że nie byłem całkowicie zdruzgotany. Spędziłem przy tej grze wiele godzin, kupiłem oryginalną przepustkę założycielską i wszystko. Zmusiłam mojego partnera do zagrania w tę grę na początku naszego związku, a moja miłość do tej gry wprowadziła mnie w świat Vampire: The Masquerade, który ma urzekający urok. Stworzyłem nawet swoją pierwszą niestandardową postać męską w grze wideo – i był gorący. Oczywiście, że był, był Toreadorem; odsuń się, Astarionie, moja wampirza Muse to prawda!
Ciekawe mechanizmy
Ale poza moimi osobistymi odczuciami (i atrakcjami), Bloodhunt faktycznie oferował kilka interesujących mechanik. Możliwość gromadzenia różnych wzmocnień poprzez picie Krwawych Rezydencji była świetną zabawą i dodała rozgrywce dawkę strategii. Jeśli grasz Nosferatu, Melancholijna Krew jest zawsze dobrym wyborem, podczas gdy Brujah będzie chciał wchłonąć Wściekłą Krew, aby zwiększyć swoje obrażenia w walce wręcz; dodaje strategię do gatunku, który często sprowadza się do „strzelania i powodowania rzezi”.
Podobały mi się także małe zadania poboczne, które przysyłali ci różni Primogenowie. Chociaż były krótkie, dodały światu dodatkowej wiedzy, czyniąc go bardziej realnym. I szczerze mówiąc, Praga Sharkmob do dziś jest jedną z moich ulubionych map: mogłem spędzać godziny na szczytach dźwigów jako Sabotażysta lub Niewidzialny Czyhacz, obserwując ulice miasta. Albo mógłbym spędzić trochę czasu relaksując się w Divine Disco. Dzięki migoczącym światłom płonącego Kościoła delikatnie oświetlającym każdy zakątek, Praga Sharkmob jest jedną z moich ulubionych map wszechczasów z gier wideo.
Gra w stylu
W rzeczywistości Bloodhunt to tylko szum. Kosmetyki postaci są piękne i sprawiają, że chcesz je odblokować za pomocą przepustki bojowej. Nie było tam ani jednego „złego” przedmiotu – zwłaszcza, że można było zdobyć strój Mii i stać się dosłownym ucieleśnieniem wyższości Toreadora. Możliwość dostosowywania była nieskończona, a projekty postaci ucieleśniały esencję Vampire: The Masquerade. Bloodhunt rozumiał koncepcję, ale nie udało mu się zadomowić w i tak już przepełnionym gatunku.
Konkurs
W końcu niezależnie od tego, czy je kochacie, nienawidzicie, czy też jesteście zupełnie obojętni, nie jest tajemnicą, że Apex Legends, Warzone i Fortnite stały się ostoją gatunku Battle Royale – powiedziałbym nawet, że są gatunkiem Battle Royale na komputer. To samo dotyczy League of Legends i Dota 2 w grach MOBA oraz World of Warcraft w grach MMORPG – ile było już zabójczych LoL-ów i WoW-ów? Czy pamiętasz ich imiona? Ja nie.
Kiedy Fortnite wybuchł, wszyscy próbowali wskoczyć na modę, ale to nigdy nie zadziałało. Fortnite zdefiniował gatunek, jednocześnie atrakcyjny zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Współpracuje z największymi markami na świecie, przekracza granice i stworzyła dedykowaną przestrzeń kulturalną. Chociaż nie skupia się to tak bardzo jak kiedyś, Fortnite w dużej mierze dominuje w gatunku BR – wszyscy inni po prostu przechodzą obok niego.
Apex Legends jest oczywiście wyjątkiem. Podczas gdy niektórzy z nas wciąż nie mogą spać z powodu braku potencjalnego Titanfall 3 (winny, przyznaję się do winy), stagnacja Call of Duty: Warzone i raczej słaba reakcja na Warzone 2 stworzyły pustkę na rynku. Apex jest dobrze zbalansowany, ma schludną charakterystykę i jest po prostu jedną z najlepszych gier na rynku.
Bloodhunt zawsze miał zamiar walczyć z dwoma uznanymi gigantami. Vampire: The Masquerade Bloodlines nie jest obecnie tak popularne jak Titanfall i choć Bloodhunt był świetnym pomysłem, nie mógł liczyć na to, że wywoła taki sam natychmiastowy szum, jak premiera Apex Legends w trybie stealth.
Możliwe odrodzenie
Gdy słońce wschodzi nad mrocznym światem Pragi, szkoda widzieć, że gra wreszcie zbliża się do początku końca. Chociaż serwery pozostaną aktywne i na razie będzie można dalej grać i ucztować, nigdy nie zobaczę, jak Malkavian wyglądałby w Bloodhunt. Biorąc pod uwagę datę premiery Bloodlines 2 i rozpoczętą już nową część oryginalnego Bloodlines, wciąż mam nadzieję, że Vampire: The Masquerade doczeka się renesansu, na jaki zasługuje. Dziś Bloodhunt umiera, ale kto wie, co jutro przyniesie nam nasza wieczna egzystencja.
Źródło: www.pcgamesn.com





