Dragon’s Dogma 2: kontynuacja, która obiecuje powielić wszystko, co uczyniło pierwszą grę wyjątkową!
Dlaczego Dragon’s Dogma 2 pozostaje wierny swojemu poprzednikowi
Dragon’s Dogma wyrobił sobie markę jedenaście lat temu, oferując odważną i oryginalną grę RPG akcji z otwartym światem. Gra wyróżniała się unikalną mechaniką pionków, która zachęcała graczy do regularnej wymiany towarzyszy kontrolowanych przez sztuczną inteligencję z sieci zaludnionej dziełami innych graczy. Nowością był także aspekt walki skupiony na akcji, który polegał na wspinaniu się na szczyty gigantycznych potworów, aby dotrzeć do ich słabych punktów i je pokonać. Nawet dzisiaj nie ma nic lepszego niż Dragon’s Dogma.
Moja obserwacja po godzinie grania w Dragon’s Dogma 2 jest taka, że Capcom skupia się na tym, co uczyniło pierwsze dzieło wyjątkowym, skupiając się na ulepszaniu i dopracowywaniu tych elementów. I pod tym względem odnoszą sukcesy. Pionki zachowują całą funkcjonalność pierwszej gry, ale ich wkład w walkę i nawigację jest bardziej zauważalny. Walka w zwarciu jest bardziej efektowna i realistyczna, a eksploracja rozległego, otwartego świata wydaje się zarówno satysfakcjonująca, jak i niebezpieczna. To powiedziawszy, po godzinie walki ze zwykłymi goblinami, cyklopami, jaszczurami, harpiami i bandytami ze Dragon’s Dogma i po próbie zmierzenia się z gryfem, chciałbym odkryć coś naprawdę nowego w tej kontynuacji.
Większa swoboda ruchu
Moja wersja demonstracyjna gry zaczyna się tuż za królestwem Vermunda i mogę iść, gdziekolwiek chcę. Mam kilka zadań, które mogę wykonać, a moje pionki są już o nich poinformowane. Dzięki temu mogę dać się im poprowadzić i nie muszę ciągle zaglądać do mapy, żeby sprawdzić, czy nadal jestem na dobrej drodze. Pionki z doświadczeniem i znajomością questów były już obecne w Dragon’s Dogma, ale w Dragon’s Dogma 2 są znacznie bardziej niezawodne. Po prostu naciśnij lewy klawisz na klawiaturze kierunkowej, aby wydać rozkaz pomocy, gdy jestem poza walką. Mój pionek rozumie wtedy, że szukam ścieżki, którą chcę podążać i zaczyna przyciągać moją uwagę wyruszając. Najciekawsza interakcja, jaką miałem z pionkiem, miała miejsce po oczyszczeniu jaskini bandytów. Zauważyłem skrzynię ze skarbami na platformie poza zasięgiem. Kiedy wydałem rozkaz pomocy, zobaczyłem, jak mój pionek w walce zbliżył się do platformy i klęknął, jakby czekał, żeby dać mi wsparcie. Kiedy do niej dotarłem, wyrzuciła mnie w górę swoim atakiem „Trampolina” i udało mi się zebrać rzadki kamień teleportacyjny.
Wyrafinowany i wymagający system walki
System walki pozostaje w dużej mierze taki sam, jak w pierwszym Dragon’s Dogma: jeden przycisk do słabych ataków, jeden do ciężkich ataków, a trzymanie lewego przycisku daje ci cztery umiejętności, które możesz wyposażyć w różnorodne ataki i zaklęcia. Jedną z głównych różnic jest to, że tym razem prawy przycisk jest teraz powiązany z akcją powołania, która, jak sama nazwa wskazuje, jest akcją unikalną dla twojej profesji. Wojownicy mogą podnieść swoje tarcze, aby chronić się przed atakami wroga, złodzieje mogą wykonać szybki unik zwany „Krokiem Błyskawicy”, a łucznicy mogą celować bezpośrednio za pomocą „Stałego Strzału”.
Walka ma teraz spowolniony efekt podczas atakowania umierającego wroga, wskazując, że jest on bezbronny i można go wykończyć potężnym atakiem. To szczegół, który wnosi do walki mnóstwo brutalności i wpływu. Ważne jest, aby pamiętać, że podobnie jak w pierwszej grze, nie ma mechaniki namierzania walki wręcz ani rzutu na unik, chyba że jest to powiązane z twoją profesją. To odważny wybór, który może nie zadowolić wszystkich, ale nadaje specyficzny klimat walce w Dragon’s Dogma 2. Nie chodzi tu o błyskawiczny refleks i zaciętą agresję, ale o bardziej ostrożne ustawianie się, znajomość pozycji wroga, wspieranie swoich pionków i wykorzystując słabości wroga.
Różnorodna i niebezpieczna eksploracja
Rzeczą, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie podczas różnych przejść w wersji demonstracyjnej, było to, jak różne było każde nowe przejście. Któregoś razu poszłam tą samą ścieżką co poprzednia sesja i nagle zostałem zaatakowany przez gryfa. Innym razem udałem się na brzeg rzeki i walczyłem z kilkoma jaszczurami, których nigdy nie widziałem nigdzie indziej. Innym razem mój pionek zaprowadził mnie do jaskini pełnej wyjątkowo twardych bandytów strzegących cennego skarbu, a moja grupa i ja zostaliśmy zniszczeni. Musiałem wrócić do poprzedniego zapisu, ale to spotkanie mnie podekscytowało, bo mimo że prowadzony byłem przez pionka, eksploracja pozostała organiczna i przypomniało mi, że świat Dragon’s Dogma 2 jest zarówno bogaty w niebezpieczeństwa, jak i bogactwa, czyli istota eksploracji w grach wideo.
Nie można było jednak zaprzeczyć, że to demo nie oferowało niczego naprawdę nowego. Umiejętności, których używałem jako wojownik i złodziej, były prawie identyczne z tymi na początku pierwszego Dragon’s Dogma. Nie napotkałem żadnych nowych wrogów, a styl walki nie różnił się zbytnio od pierwszej części. Jeśli jako fan Dragon’s Dogma mogę się pocieszyć, to to, że Dragon’s Dogma 2 będzie nadal oferować to, co podobało mi się w pierwszej części i że wiele z tych małych elementów zostało ulepszonych. Wolałbym jednak wyjść z dema z nieco większym entuzjazmem i nastawić się na coś nowego w sequelu.
Źródło: www.ign.com





