Aktualizacja nr 2: 11 sierpnia 2023 r
Spędziłem ponad 20 godzin w Baldur’s Gate 3 od naszej ostatniej rozmowy i zbliżam się do końca mrocznego i upiornego aktu 2. Coraz trudniej jest zagłębiać się w szczegóły bez zepsucia głównych elementów fabuły, ale zmiana tonu i stylu wizualnego została przyjęta z zadowoleniem i odświeżająca. Spowite cieniem krainy, do których zapuszczam się, mają zupełnie inny klimat i wyzwania, nawet od Podmroku z Aktu 1.
Starannie przygotowane starcia
To, co szczególnie rzuca mi się w oczy na tym etapie przygody, to troska i rozwaga, z jaką torturują mnie projektanci spotkań. Wspomniałem w ostatniej aktualizacji, że nie każdy pojedynek jest taki sam, ale to coś więcej. Każdy wydaje się starannie zaprojektowany, aby sprawić, że będę krzyczeć i wyrzucać ekran przez okno w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. I to w najlepszy możliwy sposób. Gdyby to była stołowa gra fabularna, musiałbym dojść do wniosku, że mistrz lochów to prawdziwy drań. Ale i tak muszę przyznać mu kreatywność i talent, z jakim kształtuje swój sadyzm. Jedna walka polega na teleportowaniu i duszeniu członków mojej drużyny przez stwory chochliki przed zabraniem ich w oddzielne miejsca, uniemożliwiając rzucanie zaklęć i pozostawiając wszystkich samym sobie. Następna może być walka z przerażającymi insektoidami, które sprawiają, że wszyscy zastygają w strachu, więc muszę znaleźć sposób na wygraną bez możliwości poruszania się. W żadnym momencie nie mogłem liczyć na powtarzalną i monotonną rutynę. I to kocham.
Pamiętne zadania poboczne
Niesamowite jest również to, że prawie nic w tej rozległej grze nie jest zbędne. Każdy przypadkowy dom, do którego zapuszczam się, lub każde zadanie poboczne, które wykonuję, nagradza mnie niezapomnianym, wyjątkowym i starannie przygotowanym doświadczeniem. Podczas niedawnego spotkania udało mi się pominąć całą walkę z bossem, dzięki wygraniu przez naszego barbarzyńcę konkursu picia z potężną istotą. Nie tylko ilość rzeczy do zrobienia w Baldur’s Gate 3 jest wyjątkowa, ale także jakość tych rzeczy do zrobienia. To odróżnia ją od gier takich jak Assassin’s Creed Valhalla i, ośmielę się powiedzieć, nawet Tears of the Kingdom. To jest ten rodzaj miłości i troski, które chciałbym, aby wysokobudżetowe CRPG były faworyzowane w przyszłości, nawet jeśli będą musiały poświęcić ilość, aby to osiągnąć.
Awansowanie i Druid Companion Halsin
Osiągając poziom 8 i rekrutując Druida Halsina (tak, gościa ze słynnego filmiku z niedźwiedzim seksem) jako stałego towarzysza, mam jeszcze więcej opcji walki, chociaż nie jestem zachwycony ogólnym funkcjonowaniem druidów. Pomimo całego szumu wokół postaci niedźwiedzia Halsin, nie wygląda na to, żeby była naprawdę przydatna w walce. Kiedy się transformuje, ma tylko KP 10 i mniej więcej połowę punktów wytrzymałości swojej ludzkiej postaci. Niektóre transformacje wyższego poziomu, takie jak tygrys szablozębny i niedźwiedź sowa, mogą być znacznie bardziej przydatne i być może jeszcze nie do końca wymyśliłem, jak z nich korzystać, ponieważ dołączyły do mojego zespołu, gdy byłem już przyzwyczajony do innych postaci przez około 70 godzin . Ale nie mogłem się doczekać, aż mój mały przyjaciel niedźwiedź zostanie moim nowym czołgiem i wygląda na to, że nie jest zbyt dobry w tej roli.
Niepewne perspektywy na przyszłość
Jestem w dziwnym momencie historii, w którym z pewnością mam więcej nowych pytań niż odpowiedzi. Ale szczyt, który mnie czeka, to Moonrise Towers, gdzie różne postacie obiecywały mi, że w końcu będę mógł lepiej zrozumieć, co się dzieje. A sądząc po niesamowitych bębnach w oddali, to nie potrwa długo.
Źródło: www.ign.com





