Zelda: Tears Of The Kingdom naprawiła klan Yiga, a teraz chcę więcej


I tak wracamy do mojego pierwszego niespodziewanego spotkania z Yigą w Tears of the Kingdom. Niechętnie pokonałem przeciwnika Linka, zebrałem rupie i banany i kontynuowałem eksplorację. Ale kiedy zacząłem znajdować placówki Yiga rozsiane po całym kraju, mój umysł zaczął się zmieniać. Bojownicy wciąż byli fajni i utalentowani, ale nagle powiązano z nimi jakąś prawdziwą historię. Jeśli zapuścisz się do placówki Yiga, gdy wybrzeże jest czyste, prawdopodobnie znajdziesz wpis w dzienniku, w którym piechurzy nie są przedstawiani jako twoje głupia gęśale jako prawdziwi ludzie.

Dowiadujemy się o nich jeszcze więcej z kilku Side Adventures, które, choć nie są najbardziej wyczerpującymi ćwiczeniami, pozwalają podróżować przez Hyrule („Egzamin z klanu Yiga”) lub dostać się do wewnętrznego funkcjonowania ich społeczeństwa („Infiltracja klanu Yiga”). Nie zrozumcie mnie źle, nadal są dziwną grupą, ale zacząłem dostrzegać, że są przynajmniej trochę bardziej złożeni, niż przypuszczałem.

Ok, więc jest teraz kilka dzienników, nie jest to największy zwrot, jaki kiedykolwiek widziała seria. Byłoby to prawdą, gdyby nie ponowne pojawienie się Mistrza Kohgi. Na wypadek, gdybym nie wyraził się jasno, nigdy nie dogadywałem się z tym facetem, więc natknięcie się na niego w Depths po raz pierwszy nie było najradośniejszym doświadczeniem podczas mojej pierwszej gry. Och, jak bardzo się myliłem.

Kohga sprawdza się znacznie lepiej jako powracający złoczyńca w stylu Wile E. Coyote, którego mistrzowskie plany zawodzą go w ostatniej chwili, niż jako tajemniczy przywódca, który pociąga za sznurki za kulisami.

Żeby było jasne, to Jest ten sam Mistrz Kohga. Długi upadek w Otchłań pod koniec Breath of the Wild nie pozbył się głupoty z jego systemu, ale kolejne lata spędzone na odbudowie armii i podwojeniu jej służby dla Króla Demonów zaowocowały złoczyńcą z odrobiną większej złożoności.

W pobocznej przygodzie „Mistrz Kohga z klanu Yiga” ścigasz tego niezbyt wielkiego złoczyńcę przez Głębiny, gdy próbuje zebrać skrystalizowane ładunki, aby zasilić broń dla Ganona. Jest to cykliczna struktura podążania za znakami, znajdowania Kohgi, pokonywania go w bardzo zabawnych bitwach z mini-bossami i obserwowania, jak ucieka do następnej lokalizacji, ale rozciągając tę ​​wcześniej dwuwymiarową postać na kilka spotkań, Tears of the Kingdom zmienia go z niewiarygodnego przywódcy w takiego, który – ośmielę się to powiedzieć? — zaczęło mi się podobać.

Pierwsze kilka spotkań jest naturalnie głupkowatych. Kohga nie może korzystać z technologii Zonai, wścieka się na zdolności Linka, więc próbuje go zmiażdżyć czymkolwiek Odpicuj moją brykę projekt pojazdu, nad którym pracował do tego momentu. Nie są rewolucyjne, ale szybko zacząłem dostrzegać atrakcyjność tej postaci. Kohga sprawdza się znacznie lepiej jako powracający złoczyńca w stylu Wile E. Coyote, którego mistrzowskie plany zawodzą go w ostatniej chwili, niż jako tajemniczy przywódca, który pociąga za sznurki za kulisami.

Komedia zaczęła się podobać, ale dopiero ostatnie spotkanie przypieczętowało umowę. Zamiast być przedstawianym jako wiodący fizyczny komiks Depth, Kohga nagle stał się przywódcą, w którego mogłem uwierzyć. Osiągnął dokładnie to, co zamierzał (zbierając wszystkie niezbędne Skrystalizowane ładunki) i jest śmiertelnie szczery w swojej konfrontacji z Linkiem. Nie ma błędnych słów, nie ma komicznych stron, nie ma tupania nogami i nie ma walki, by wstać. Cała sekwencja usuwa nawet ciężki puzon „śmiesznego faceta” z partytury, zastępując go czymś znacznie bardziej groźnym. Kohga nagle zostaje przywódcą klanu Yiga, którego spodziewałem się znaleźć na końcu Breath of the Wild i jest to genialne.

Oczywiście każdy, kto dotarł do tego punktu w Side Adventure, prawdopodobnie uzna walkę z mini-bossem za najbardziej rozczarowującą z całej grupy (zwłaszcza jeśli masz w pobliżu pewnego Mędrca do pomocy), ale to nie miało znaczenia dla mnie. w końcu poczułam się jak ja dostał Kohga. Tak, jest głupkiem, ale jest tu pewien poziom grawitacji, który oznaczał, że zrozumiałem, jak doszedł do swojej pozycji. To jest Kohga, którego wybrałaby Złotowłosa — nie za głupia, nie za poważna, dokładnie.

Kohga kończy swoją historię w całkowitej odwrotności zakończenia Breath of the Wild, wzbijając się w niebo przez Przepaść i do świata na powierzchni powyżej. Nie szaleję za pomysłem inny Gra Zelda osadzona w tym samym Hyrule (do diabła, powiedziałem to samo po Breath of the Wild, pamiętaj), ale lubię myśleć, że to nie ostatni raz, kiedy widzieliśmy Mistrza Kohgę.

Seria Legend of Zelda zawsze była otwarta na głupoty (cześć, fani Tingle!), Ale musi istnieć granica. Przesunięcie tego limitu sprawiło, że ja i klan Yiga poszliśmy w złym kierunku, a Tears of the Kingdom pojawiło się, by załatać sytuację. Możemy kontynuować komedię, jeśli grupa ma się ponownie pojawić, ale potrzebują tej odrobiny prawdziwego zagrożenia, aby wszystko było pikantne. Dzięki TOTK dziś rusza moja kampania #KohgaForSmash…





Źródło : https://www.nintendolife.com/features/soapbox-zelda-tears-of-the-kingdom-fixed-the-yiga-clan-and-now-i-want-more