OutRun spotyka Hockneya: odkrywanie świetlistych przestrzeni gier wideo Hiroshi Nagai


Łatwo jest pisać o obrazach Hiroshi Nagai, kiedy świeci słońce. Nagai jest poetą minionych lat – dni z błękitnym niebem, oczywiście, ale także różowych zmierzchów i tych nocy, kiedy wychodzisz na zewnątrz, a powietrze wydaje się doskonale nieruchome. O Nagai dowiedziałem się ostatnio podczas przewijania TikToka. Jego precyzyjnie wyrenderowane obrazy błysnęły przede mną i natychmiast straciłem kontrolę nad tym, o czym jeszcze wtedy myślałem. Prace Nagai przeniosły mnie do tego nostalgicznego świata brzoskwiniowych zachodów słońca, palm i dziwnych miejskich plaż. Kto to jest? Dlaczego te rzeczy wywołały mrowienie w części mojego mózgu związanej z grą wideo? Może Nagai po prostu przypominał mi OutRun – OutRun, ale też Hockney.

Później tego samego dnia sprawdziłem Nagai i odkryłem, że faktycznie istnieje poza TikTokiem. Urodzony w 1947 roku Nagai chciał iść do szkoły artystycznej, zainspirowany obrazami olejnymi swojego ojca. Według świetnego artykułu, który przeczytałem w Tokyo Cowboy, Nagai nie był w stanie dostać się na kurs i zamiast tego pracował dla dekoratora scenografii w Tokio, zanim jego własna kariera nabrała rozpędu. Dzięki jego płodnemu tworzeniu okładek albumów, jego twórczość ostatecznie stała się wizualną sygnaturą japońskiego ruchu City Pop z lat 70. czuć”.

Nagai trochę mnie prześladuje od pierwszego TikToka. Nie mogę przestać oglądać go ponownie i przekopywać się w poszukiwaniu jego rzeczy na eBayu. Nie mogę przestać przeglądać jego grafik w miejscach takich jak Etsy. Aby w pełni doświadczyć Nagai, wczoraj poświęciłem godzinę na włączenie playlisty City Pop i położyłem się na kanapie tuż przed słońcem, przewijając jego obrazy na telefonie.


Sklep Hiroshi Nagai

Obrazy Hiroshi Nagai.

Myślę, że City Pop jest magicznym składnikiem uznania dla pracy Nagai. Jest lśniący i syntezatorowy, ze sprężystymi przerwami na pianinie, miarowym, napiętym uderzeniem bębnów i wieloma nuceniami. Dostaniesz ciasne warczenie i pisk gitary, ale żaden element nigdy nie dominuje. Wszystko w piosence wydaje się być utrzymane w ostrożnym napięciu. Jest śliski i sztuczny, i o to chodzi. To jak objadanie się Moonlighting, albo jak wyjście nocą w fajnym, starym samochodzie i bycie detektywem. Chcesz odwiedzić bary, ale tylko bary hotelowe. Chcesz mieszkać w mieszkaniach na drugim piętrze, z tymi żaluzjami w oknach i niczym więcej poza mieszanką margarity w kuchni.

Jest tego dużo w obrazach Nagai. Pejzaże miejskie, baseny, plaże. Są to przestrzenie, które zostały w dużej mierze pozbawione ludzi, miejsca, w których budynki są zawsze w grzecznej odległości, domy na wzgórzach z połowy stulecia powstrzymywane przez basen lub panoramę wznoszącą się za mostem i zatoką. Tylko woda może naprawdę zbliżyć się do widza. Czasami będzie samochód, samolot albo słowa napisane na sklepie – PŁYTY, TAŚMY, CD – ale prawie nigdy nikogo w pobliżu. Czerwone światła na rogach drapaczy chmur, idealne plansze do gry oświetlonych nocą okien. Na jednym zdjęciu ręcznik leży na leżaku, a ludzka obecność, którą sugeruje, jest niemal szokiem po całej tej nieobecności. Ale to tylko ręcznik. To wciąż nieobecność. To wciąż Nagai będący Nagai.

Gdzie to wszystko jest? Kalifornia? Japonia? Trudno powiedzieć, ale wiele zdjęć Nagai przedstawia różne aspekty obu miejsc. Most w jednym przypomni mi wiadukt, którym kiedyś przechodziłem w pobliżu biur Konami w Tokio, a chłodny szary chodnik z wypielęgnowanymi grządkami w innym powie mi: Santa Monica. Podobnie nie mogłem umieścić tych zdjęć w epoce, chyba że w kadrze znajduje się Learjet lub samochód sportowy. Większość z nich przypomina trochę lata pięćdziesiąte, ale lata pięćdziesiąte w sposób, w jaki wielokrotnie przywoływano je w latach osiemdziesiątych. W takim razie Wayfarers, ale to Wayfarers Toma Cruise’a.

Pejzaż miejski Hiroshi Nagai

Hiroshi Nagai.

Rzecz w tym, że zadaję te pytania, bo kocham te przestrzenie. Prace Nagai naprawdę do mnie przemawiają. I wydaje mi się, że są to przestrzenie gier wideo, które tworzy, nie tylko ze względu na pustkę, kanciastość, pikselowe detale. Czują się, jak przestrzenie gier wideo, tak jakby były cenione podczas ich tworzenia, prawie chciały istnieć, każdy aspekt został starannie umieszczony, a każda linia horyzontu podkreślała nastrój. M. John Harrison nazywa pewien rodzaj przestrzeni, do której człowiek wraca raz po raz z powodu jakiejś potrzeby, której nie potrafi wyrazić słowami (to mój glos, nie jego) „osiedlem marzeń”. Wszystkie obrazy Nagai są dla mnie wymarzonymi posiadłościami.

Oto coś, co mnie wkurzało, im dłużej patrzyłem na te obrazy – i jest to pytanie, które często zadaje się również w grach wideo. Jak się je robi? Wchodzę do Internetu i wydaje mi się, że inni zadają duże pytanie dotyczące pracy Nagai. Nazywa się je obrazami, ale często wyglądają, jakby zostały połączone ze sobą w piksele lub nawet sklejone z tych małych plastikowych klejnotów, które można kupić w sklepach z wyrobami rzemieślniczymi. Wczoraj zbliżyłem się do krajobrazu Nagai — wszystkie są krajobrazami — i zobaczyłem, że drzewo było obszyte tymi tweedowymi, małymi zielonymi językami, co z niepokojem przypomina mi kogoś takiego jak Rousseau. Gdzie indziej odkryłem, że małe rundy świateł umieszczone w celu wywołania odległego ruchu nie były jednolite. Przyglądając się bliżej tym zdjęciom, rzeczywiste malowanie robi późne wrażenie: strzeliste dłonie Nagai w sylwetce mają zaokrąglone, organiczne krawędzie, a okazjonalne odłamki miejskiego światła ujawniają się jako wodnista plama.

Piszę to w piątek po południu, po upalnym dniu, w którym odbyłem z córką dwa szkolne biegi. Miałem ją odebrać dziś po południu, więc w poszukiwaniu cienia poszedłem do pobliskiego parku, usiadłem na ławce pod drzewem i wyjrzałem na ogromne pole, za którym widać było kilka domów. W parku panowała cisza, a jasne słońce rysowało na trawie serię jasnych, błyszczących linii, podczas gdy odległe krzaki tworzyły przyjazne, zaokrąglone kępy.

To ruchliwe miejsce przez większość czasu, ale dzisiaj nikogo nie było, nikogo oprócz mnie, i czułem się, jakbym sam był na obrazie Nagai. I to uświadomiło mi: to są starannie wyselekcjonowane momenty, które maluje, tak samo jak starannie przygotowane przestrzenie. To te cenne wycinki czasu, w których wszystko ucisza się, odległy samolot leci w kierunku niewidocznego lotniska, samochód stoi na biegu jałowym przed sklepem z płytami, a piękno współczesnego świata po cichu daje o sobie znać.





Źródło : https://www.eurogamer.net/outrun-meets-hockney-discovering-hiroshi-nagais-luminous-videogame-spaces