Funkcje mydelniczki umożliwiają naszym indywidualnym pisarzom i współpracownikom wyrażanie opinii na gorące tematy i przypadkowe rzeczy, nad którymi się zastanawiają.
Dzisiajw odpowiedzi na rozczarowanie niektórych fanów Zeldy, którzy (z tego, co widzieliśmy do tej pory) uważają, że Tears of the Kingdom wygląda zbyt podobnie do BOTW, Alana spogląda wstecz na niektóre przeszłe przypadki, kiedy Nintendo wróciło po drugą przepustkę…
Od pierwszego zwiastuna wiedzieliśmy, że The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom będzie bardziej Breath of the Wild. Nie powiedziano tego wprost, ale podobny styl wizualny w połączeniu z bardzo wczesną nazwą – „The Sequel to The Legend of Zelda: Breath of the Wild” (pamiętasz to?) – ustalił, że Nintendo wiedziało, że uchwyciło magię za pomocą Switcha tytuł startowy i nie zamierzał odpuścić w najbliższym czasie.
I od tego czasu z każdym zwiastunem, w tym wczorajszym, pokazywano nam coś, co właśnie tak wygląda — więcej Breath of the Wild z poprawkami. Prezentacja małego wyboru nowych umiejętności wraz ze światem i ogólną rozgrywką, która jest niewątpliwie BOTW. Nowa umiejętność Linka Bezpiecznik już sprawiła, że ja i wielu innych fantazjowaliśmy o niektórych absurdalnych broniach, które możemy stworzyć. Już ten mały dodatek otworzył świat możliwości. Walka wygląda tak samo, eksploracja wygląda w dużej mierze tak samo (ale z bardziej pionowym nachyleniem) i tak, broń nadal się psuje. Ale pośród tego wszystkiego mogę przypiąć grzyba do mojej tarczy i użyć go do stworzenia chmury zarodników i zaskoczyć wroga.
Sequele nie muszą wymyślać koła na nowo; nigdy nie mieli. I większość ludzi, przynajmniej jeśli chodzi o Tears of the Kingdom, zgadza się z tym.
Jednak jest część fanów, którzy nie są zadowoleni, że Tears of the Kingdom to „więcej tego samego”. Twierdzi, że powinno to być DLC do Breath of the Wild, lub rozczarowanie, że gra, której opracowanie zajęło sześć lat (oczywiście niezależnie od niezwykle destrukcyjnej pandemii), aby opracować „zasoby ponownego wykorzystania”, choć jest ich niewiele, jest łatwa do znalezienia i to sprawiło, że pomyślałem o „iteracyjnych sequelach”. Dlaczego „iteracyjna kontynuacja” jest dla niektórych czymś złym?
Ostry zakręt czy pozostanie na pasie?
Ze swej natury kontynuacje gier wideo mają na celu wykorzystanie tego, co sprawiło, że poprzednia gra była świetna, i ulepszenie ich, eliminując załamania, przy jednoczesnym zachowaniu tożsamości serii. Gry prawdopodobnie robią to lepiej niż jakiekolwiek inne medium ze względu na stale rozwijającą się pulę wiedzy i zestaw narzędzi stosunkowo młodej branży.
Nintendo słynie z innowacji, zwłaszcza jeśli chodzi o swoje konsole. Ale kiedy myślę o niektórych z moich ulubionych gier Nintendo, uderza mnie, że duże N jest także mistrzem iteracji. Już na samym początku Big N próbowało nowych rzeczy, jednocześnie opracowując znane kontynuacje.
Super Mario Bros. i Super Mario Bros. 2 (The Lost Levels) są prawie identyczne, ten drugi ma różne poziomy i jest dużo, dużo trudniej. Z drugiej strony, The Legend of Zelda i Zelda II: The Adventure of Link są diametralnie różne — przygoda z widokiem z góry do gry RPG typu side-scroll to dość ostry skręt w lewo. Obie te kontynuacje są na swój sposób kontrowersyjne, ale obie wskazują na Nintendo jako dewelopera.
Zasadniczo można obecnie podzielić serie Zelda i Mario na 2D / top-down vs 3D, ale nawet w tych granicach Nintendo udaje się iterować i różnicować. Super Mario Sunshine to na przykład „ten z pakietem wodnym”, a Breath of the Wild to na przykład „otwarty świat” — ale uwzględniają one również skoki generacyjne konsoli, nawet jeśli Breath of the Wild był cross- tytuł gen.
Więcej niż jeden!?
Przed nowszymi generacjami konsol często byliśmy rozpieszczani wyborem. Seria Donkey Kong Country została w całości opracowana i wydana na SNES, a każda z nich dodała nową mechanikę i nowe poziomy, ale podstawowe gry były do siebie bardzo podobne.
To samo można powiedzieć o Banjo-Kazooie i Banjo-Tooie firmy Rare, dwóch mistrzowskich platformówkach 3D z kolekcjonowaniem. Kazooie położył podwaliny, a Tooie po prostu wybiera model „większy” i „więcej” (być może ze szkodą dla siebie, chociaż po ponad dwóch dekadach doświadczenia w odkrywaniu złożonych światów 3D w międzyczasie zachęcamy do ponownie go odwiedzić).
Otrzymalibyśmy całe serie lub podserie na jednej konsoli, z czasem oczekiwania, który często wynosił tylko kilka lat — wystarczy spojrzeć na przykład na wczesne gry Kirby. W dzisiejszych czasach wymyślenie, opracowanie, wyprodukowanie, wprowadzenie na rynek i tak dalej może zająć pięć lub więcej lat. Rutynowo trzeba czekać całe generacje konsoli. I często następuje DLC.

Przy większych zespołach do zarządzania, wydajniejszym sprzęcie do opracowywania i wyższych oczekiwaniach do spełnienia gry wideo są cholernie drogie. Nie tylko produkować, ale kupować. Super Mario Odyssey dał Mario nowy chwyt w Cappy, mnóstwo niesamowitych światów, więcej kolekcjonowania niż kiedykolwiek wcześniej i ogromny lifting jego debiutu na Switchu. A jeśli ludzie chcieli nowego 3D Mario na Switchu (oprócz doskonałego zakładki Bowser’s Fury), Mario Odyssey 2 jest prawdopodobnie tym, czym by był (będzie?). Oczywiście Nintendo wykorzystałoby niektóre z zasobów i oparło się na tym, co uczyniło Odyssey świetną, prawda?
Prawdopodobnie będziemy czekać do następnej konsoli na więcej 3D Mario, Odyssey 2 lub nie, i będzie to coś nieco innego, choć nie wściekle różny.
Maskowanie Galaktyki
Dwie najlepsze kontynuacje Nintendo w historii Czy iteracja swoich poprzedników — Majora’s Mask i Super Mario Galaxy 2.
Maska Majory, co prawda, zmienia się sporo w stosunku do Ocarina of Time – mechanika maski jest zupełnie nowa, świat jest całkowicie nowy, licznik czasu jest stresującym nowym dodatkiem itp. – ale wykorzystuje wiele tych samych potworów, mechaniki i broń z Ocarina of Time.
Remiksowanie i zagęszczanie elementów Ocarina of Time w Terminie — nieznanym, ale niesamowitym świecie — i Clock Town jest w rzeczywistości czystym geniuszem. Znasz już Hyrule, ale teraz możesz zaprzyjaźnić się z mieszkańcami miasta, pomóc im i poznać ich zawiłości, wzorce i ruchy. Postawienie cię z powrotem na miejscu Young Link pozbawia cię trochę tej mocy, Bohatera Czasu, który ocalił świat zaledwie kilka miesięcy wcześniej. A ton Majora’s Mask bierze niektóre z bardziej niepokojących części Ocarina of Time – The Forest Temple, Shadow Temple, Re-Deads, Likelikes itp. – i zwiększa je do 11. To jedna z najlepszych „prostych” kontynuacji tam.
Super Mario Galaxy 2 doprowadza to do skrajności — tak jest “Tylko” więcej Super Mario Galaxy i znacznie więcej kontynuacji podręcznika. Rozgrywka została udoskonalona, dodano Yoshi i jest więcej galaktyk z bardziej zróżnicowanymi układami, ale zasadniczo jest to bardziej to samo, z większą liczbą wyzwań do pokonania i zadaniami Green Star.
Ale do cholery, jeśli więcej tego samego oznacza lepszą rozgrywkę w galaktyce, to chcę tego wszystkiego. Mówienie, że Mario Galaxy 2 to tylko „DLC” dla Galaxy, jest zaskakujące. To zupełnie nowa gra i więcej niż warta ceny wstępu. Super Mario Galaxy ma inny świat centrum i głębszy (choć opcjonalny) nacisk na fabułę, ale po prostu dodając Yoshi i kilka nowych ulepszeń w Mario Galaxy 2, możliwości i potencjał nowych zagadek i wyzwań są otwarte. Yoshi w kosmosie to i tak wymarzona koncepcja, jak ktokolwiek mógłby się tym denerwować?
Nowa porcja atramentu
Splatoon to radykalnie wyjątkowa seria w bibliotece Nintendo. Splatoon 2 wziął wszystko, co sprawiło, że pierwszy był świetny, wrzucił go na lepszy sprzęt i naprawdę dopracował wrażenia. Pięć lat później Splatoon 3 zrobił to samo, ale na bardzo ten sam sprzęt. To trochę upraszcza to, ale wyróżnia się, ponieważ jest kontynuacją gry Switch na Switchu, która jest „tylko” iteracją tego, co było przed nią.
Ale Splatoon 3 ma masa nowych rzeczy — nowych broni, scen, postaci, wszystkich rzeczy, o których mówiliśmy, i trochę innego muzycznego klimatu dzięki Deep Cut. I należy do innego gatunku niż wiele innych serii Nintendo. Pikmin i Pikmin 2 na GameCube (i Pikmin 3, żeby być uczciwym) również nie różnią się radykalnie od siebie — jeden ma timer, gdy drugi nie, a 2 ma zupełnie nowe gatunki Pikmin i wrogów, z którymi trzeba walczyć, na przykład przykład — ale ta wyjątkowa seria RTS ma rdzeń, który gdyby zmienił się za bardzo, jak w przypadku Splatoon, nie zmieniłby się Być Splatoon. To samo można powiedzieć o grach walki i grach wyścigowych — być może dlatego Smash Bros. i Mario Kart to zazwyczaj tylko jedna praca na konsolę.

Łzy dla kontynuacji
Dłuższy czas oczekiwania między kontynuacjami, zwiększone koszty rozwoju, koszty konsumenckie oraz potrzeba łatania lub aktualizowania gry po premierze mogą sprawić, że kontynuacja, która nie będzie wywracana do góry nogami, będzie dla niektórych gorzką pigułką do przełknięcia. Zupełnie nowa gra 3D Zelda to niesamowicie ekscytująca perspektywa, ale kiedy ją śledzisz — i na tej samej konsoli — dokąd zmierzasz?
Breath of the Wild to najlepiej sprzedająca się gra Zelda wszechczasów — i nie jest nawet blisko. Jest powszechnie uważana za jedną z najlepszych gier wideo, jakie kiedykolwiek powstały. To samo stało się z Ocarina of Time, a Nintendo to rozpoznało i stworzyło „iteracyjną” kontynuację. Wygląda na to, że Tears of the Kingdom do pewnego stopnia podąża za szablonem Majora’s Mask, zmieniając wystarczająco dużo rzeczy, aby zachować świeżość, a także zmieniając ton i nastrój, przynajmniej z wyglądu zwiastunów. Hyrule wygląda znajomo, ale jest też zupełnie inny z całą tą pionowością i tymi Niebiańskimi Wyspami.

Breath of the Wild uchwyciło coś magicznego, więc oczywiście Nintendo chce to wykorzystać. Następny artykułNie każda pojedyncza gra Zelda będzie „kolejnym Breath of the Wild”, ale z tego, co widzieliśmy do tej pory, wygląda na to, że Tears of the Kingdom Jest że do pewnego stopnia. Iteracja jest niezwykle ważna w grach wideo, bez względu na to, czy używa tych samych formuł, czy bierze duże części poprzednich gier i po prostu poprawia mechanikę. Przestrzeń dla innowacji nigdzie się nie kończy i już wkrótce powrócimy do znajomego królestwa z nowymi narzędziami, które oferują świeże, ekscytujące spojrzenie na miejsca, o których myśleliśmy, że je znamy. Co może być bardziej „Zelda” niż to?
I mogę teraz zrobić bardzo długą włócznię za pomocą grabi i dużego kija, więc Mobliny strzeżcie się.
Źródło : https://www.nintendolife.com/features/soapbox-nobody-does-more-of-the-same-better-than-nintendo





