Nie było żadnej gry o Jamesie Bondzie, która ujęłaby ducha superszpiega tak doskonale, jak Wszystko albo Nic. Oczywiście GoldenEye 007 pozostaje ulubieńcem fanów, ale zawsze wolałem oryginalne doświadczenia 007 od bezpośrednich adaptacji. Kiedy EA posiadało licencję Bonda w erze Pierce’a Brosnana, 007 stał się kreatywny. Niestety nie zawsze skutecznie. Wyłączając spin-offy, takie jak 007 Racing, Agent Under Fire był średnią pierwszą próbą, chociaż Nightfire przyniósł znaczną poprawę. Dla mnie nigdy nie było lepiej niż to.
Wielu fanów nieoficjalnie uważa, że „Wszystko albo nic” jest piątym filmem Brosnana o Bondzie i nietrudno zrozumieć, dlaczego. Pracując nad GoldenEye, Jutro nigdy nie umiera i Świat to za mało, Bruce Fierstein został ponownie sprowadzony, pisząc scenariusz pasujący do tamtej epoki. Wracając do A View to a Kill, znaleźliśmy ucznia Maxa Zorina, Nikolaia Diavolo, szukającego zemsty na Bondu za śmierć Zorina. To i próbuje odtworzyć Związek Radziecki z pomocą Nanobotów. Bo… cóż, chyba warto spróbować?
Nie byłby to film o Bondzie bez gwiazdorskiej obsady, a gra nie zawiodła. Podczas gdy Nightfire po prostu użył podobizny Brosnana z innym aktorem głosowym, wszystko albo nic przywróciło irlandzkiego aktora jeszcze raz, zaznaczając jego ostatni występ przed przejęciem przez Daniela Craiga. Judi Dench, John Cleese i Richard Kiel wrócili odpowiednio jako M, Q i Jaws, a świeże twarze, takie jak Dr Nadanova Heidi Klum i Serena St. Germaine z Shannon Elizabeth, dopełnili to. Obsadzenie Willema Dafoe jako Diavolo było jednak szczególnie inspirujące. To cholerna szkoda, że prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy go w głównym filmie, ale do tego dobrze zagrał Diavolo. Nie możemy też zapomnieć o Mýi ani o jej energetycznym utworze przewodnim, który do dziś pamiętam.
Są wszystkie zadatki na film z 007, ale, co ważniejsze, wszystko albo nic nie ograniczało się tam, gdzie naprawdę się liczy; rozgrywka. Żałuję, że EA nie zachowało trybu wieloosobowego Nightfire, ponieważ ta gra zapewnia tylko ograniczony tryb kooperacji, ale sekwencje akcji w grze sprawiły, że poczułeś się jak Bond, śmieszne gadżety i tak dalej. Pomiędzy rozmieszczeniem Q-Spidera do zwiadu i zjazdem po ścianach, gra wykorzystała tę głupią stronę Bonda, czego desperacko brakuje w ostatnich filmach. Nie zapominam również o misjach jazdy, użycie silnika Need for Speed było inspirującym wyborem. Nie pamiętam, ile razy powtarzałem te misje; Chciałbym tylko, żeby kontynuacje Bonda zrobiły dla mnie więcej.
Kadencja EA zakończyła się nietypowym akcentem. Goldeneye: Rogue Agent całkowicie zjechał z torów, podczas gdy From Russia with Love był zabawny, ale dziwny wybór adaptacyjny. Osobiście tylko 007: Blood Stone z Activision był blisko, który, być może słusznie, napisał również Fierstein. Nie widzieliśmy żadnych gier Bonda od dziewięciu lat, ale czekanie powoli dobiega końca. IO Interactive zbliża się do Projektu 007 i chociaż jest za wcześnie, aby wydać osąd, jestem ostrożnym optymistą.
Źródło : https://www.eurogamer.net/007-everything-or-nothing-is-the-best-james-bond-film-we-never-had





