Recenzja Destiny 2: Królowa czarownic w toku


Ta recenzja w toku rozszerzenia Destiny 2 The Witch Queen opiera się na ~35 godzinach gry, która obejmuje ukończenie głównej fabuły i większości zawartości pobocznej. Jednak nowy nalot i wszelkie treści końcowe, które mogą nastąpić, zadebiutują dopiero 5 marca, po czym wydamy ostateczną, zaktualizowaną recenzję i ocenę.

Powód, dla którego tkwiłem w Destiny przez ponad siedem lat, zarówno poprzez najwyższe wzloty, jak i najniższe dołki, ma wszystko wspólnego z jego niewiarygodnie mocną podstawą. Nawet jeśli takie rzeczy, jak słabo opowiedziana historia lub brak treści, powstrzymywały to, strzelanie magiczną bronią kosmiczną i rzucanie w kosmitów płonącymi młotami jest po prostu przyjemne! I chociaż kilka ostatnich rozszerzeń było wystarczającymi, ale wadliwymi iteracjami, które zaspokoiły mój apetyt, The Witch Queen wydaje się być przełomem, który w końcu urzeczywistnia największy potencjał długo działającej strzelanki łupieżczej. Ta najnowsza aktualizacja zapewnia nie tylko pierwszą naprawdę fenomenalną historię Destiny wraz z kampanią, która jest zarówno wymagająca, jak i niezapomniana, ale także system tworzenia broni, który jest darem niebios dla zapalonych wielbicieli takich jak ja, nowych wrogów dzierżących światło, którzy całkowicie rozwijają przebieg walki i nowe nabiera starych umiejętności, aby odświeżająco wstrząsnąć metą. Nie ma co do tego wątpliwości – Destiny 2: The Witch Queen to najlepsze Destiny, jakie kiedykolwiek było.

Destiny zawsze starało się zrównoważyć swoją bogatą tradycję między kampaniami pełnymi akcji i przerywnikami, które czasami graniczą z nonsensem, a opisami przedmiotów i „grimuarowymi” wpisami, w których wiele najważniejszych szczegółów na świecie jest pominiętych. Nawet jeśli śledzisz historię od dłuższego czasu, byłoby to zrozumiałe, gdybyś przez większość czasu prawie nie miał pojęcia, co się właściwie dzieje. Ale Bungie spędziła ostatnie kilka lat, zmieniając to, wprowadzając znaczące zmiany w historii i postacie, które wydają się bardziej trójwymiarowe niż w przeszłości. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w The Witch Queen, która po raz pierwszy opowiada nie tylko znośną historię, ale także aktywnie fascynującą.

Destiny 2: Zrzuty ekranu z Królowej Czarownic

Gwiazdą serialu jest sama Królowa Czarownic – Savathûn, bóg zwiedzenia kopca – której udało się zdobyć wszechmocną moc Światła dla siebie i swojego potomstwa. Ale jej historia to znacznie więcej niż zwykła fanfara tygodnia, w której w cudowny sposób wbijamy czołg w jej twarz i emotikony na jej zwłokach. Zamiast tego poznajemy jej życie i motywacje, rozumiejąc, że jest czymś więcej niż tylko złą istotą, która chce nas zniszczyć – a wraz z rozwojem wydarzeń jesteśmy traktowani na wiele oszałamiających zwrotów akcji, które sprawiają, że jazda kolejką górską znacznie przyjemniej. Wciąż jest mnóstwo odniesień do postaci i tradycji, które utrudniają śledzenie fabuły, jeśli nie nadążałeś skrupulatnie za dzikimi eskapadami Destiny w szczególności w ciągu ostatniego roku, ale w tym momencie jest to prawie nieuniknione i nie kończy się ta historia jest zabawna, nawet jeśli grasz w nadrabianie zaległości.

Kampania nie jest bardzo długa (udało mi się przejść przez nią w ciągu 24 godzin na najtrudniejszym poziomie trudności), ale jest wyjątkowa, trudna i bardziej pomysłowa niż jakakolwiek wcześniejsza kampania Destiny – do tego stopnia, że ​​w rzeczywistości nie jest całkiem blisko. Największym dodatkiem jest tryb Become Legend, który zwiększa trudność walki i dodaje wymagające mechaniki, takie jak ograniczone reanimacje dla członków drużyny. Dla tych, którzy nie wolą od razu przebić się przez kampanię, Zostań legendą jest zniechęcającą, satysfakcjonującą przygodą, która sprawia, że ​​Savathûn i jej podobni czują się siłą, z którą należy się liczyć, i sprawia, że ​​zwycięstwo jest o wiele słodsze, zwłaszcza od łupów wydostanie się z tego jest absolutnie warte zachodu.

Ukończenie tej kampanii nie jest już kwestią bezmyślnego biegania i strzelania.


Kampania zawiera również godne uwagi dodanie mechaniki łamigłówek do poziomów i walk z bossami, które do tego momentu były prawie wyłącznie brane pod uwagę za najazdami i zawartością końcową Destiny. Teraz, zamiast po prostu stać na talerzu lub skanować artefakt przed zastrzeleniem bossa, być może będziesz musiał zapamiętać zestaw symboli i przebić się przez korytarze pałacu, szukając drzwi z pasującym zestawem przed bossem może ulec uszkodzeniu. Te interakcje nigdy nie zbliżają się do niczego tak złożonego, jak właściwa mechanika rajdów, ale zamiast tego wydają się idealnym poziomem początkowym dla bardziej okazjonalnych graczy lub tych, którzy szukają mniej potu. Oni też robią różnicę, ponieważ ukończenie kampanii nie jest już kwestią bezmyślnego biegania i strzelania przez kilka godzin, zanim pojawią się kredyty. Teraz musisz zmagać się z platformówką i dziwną magią okultystyczną, unikając ognia ze strony niektórych wyjątkowo niegrzecznych złych.

Mówiąc o złych, jednym z nowych wyzwań, z jakimi się zmierzysz, jest przerażający, kiepski niosący Światło Hive: nieśmiertelne potwory z wieloma takimi samymi umiejętnościami, jakie posiada twoja postać. W rzeczywistości mogą być nawet nieskończenie wskrzeszane przez swojego Ducha, aby walczyć z tobą raz za razem, co jest naprawdę przerażające. W walce ci Strażnicy Roju mogą władać Światłem, by zmiażdżyć Cię niszczycielskimi superzdolnościami, z których wiele może zabić Cię jednym uderzeniem. Zwycięstwo nad tymi potężnymi wrogami wymaga sprytnej strzelaniny, cierpliwości, a co najważniejsze, pamiętaj, aby szybko uciec i zmiażdżyć wrogiego Ducha, zanim zdoła go ożywić. Nowy, wymagający typ wroga, który zmusza cię do zastanowienia się nad tym, jak podchodzisz do takiego spotkania, jest dokładnie tym, czego Destiny potrzebowało, aby urozmaicić walkę. Znokautowanie ich, a następnie rozbicie ich Duchów w mojej dłoni było punktem kulminacyjnym mojego czasu z The Witch Queen.

Gdy skończysz z kampanią, pojawi się zupełnie nowy obszar do odkrycia w Savathûn’s Throne World, kieszonkowym wymiarze, który jest magicznym, nieziemskim przedstawieniem jej umysłu. Strefa patrolowa jest dość podobna do rzeczy, które widzieliśmy już wcześniej w Destiny, ale ma moją nową ulubioną postać: Fyncha, ducha roju, który zdradza własnego, aby pomóc ci uratować dzień. Ten bezczelny, mały, sumienny przeciwnik służy jako przewodnik przez większość akcji Królowej czarownic i jest absolutnie pełen niezapomnianych linijek w jednym z najlepszych występów głosowych, jakie podobało się Destiny. Sprawia, że ​​odkrywanie umysłu Boga Roju jest o wiele przyjemniejsze, nawet gdy wykonujesz zwykłe obowiązki, takie jak patrole i utracone sektory.

Jednak ze wszystkich nowych granic, jakie oferuje Witch Queen, żadna nie jest tak kusząca jak długo oczekiwana funkcja tworzenia broni, która jest radosną gratką dla nerdów RPG takich jak ja. Teraz, zamiast nieustannie szlifować te same czynności w nadziei na uzyskanie tej idealnej broni ze wszystkimi odpowiednimi dodatkami, których szukałeś, możesz po prostu wykonać ją zgodnie ze swoimi dokładnymi specyfikacjami. Jest jednak kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, robienie tego jest tak samo niepotrzebnie skomplikowane, jak można by się spodziewać po Destiny, zmuszając cię do żonglowania kilkoma nowymi, myląco nazwanymi walutami w procesie tak zabawnie gęstym, że dostaniesz bata prosto z pola bitwy o szybkim tempie . A po drugie, zbudowanie idealnej broni wymaga (poczekaj na to) dużo grindowania! Zgadza się – nowy system, który pozwala uniknąć grindowania idealnej broni, został zastąpiony innym grindowaniem, aby podnieść przeciętną broń, aż będzie wystarczająco potężna, aby można ją było stworzyć w ostatecznej formie. Dobrą wiadomością jest to, że teraz przynajmniej zawsze wiesz, że grind nastąpi definitywny i przewidywalny koniec, zamiast grać bez końca, mając nadzieję, że RNG będzie dla ciebie miły, ale zabijając tysiące wrogów i wykonując dziesiątki czynności, aby wyrównać jedną broń to wciąż spora wspinaczka.

Glaives wstrząsają sytuacją w wielkim stylu jako pierwsza hybrydowa opcja walki wręcz/dystansowej.


System tworzenia broni ma również wpływ na prawie każdy aspekt tego, jak będziesz dalej grać w Destiny, ponieważ teraz prawdopodobnie będziesz używać mniej niż idealnej broni, aby podnieść poziom tych, które chcesz dopracować poprzez tworzenie . A ponieważ jednym ze sposobów zdobywania zasobów niezbędnych do wytwarzania jest używanie losowo upuszczonej (i zwykle złej) broni, dopóki nie wypełnisz paska postępu, mój ekwipunek był zwykle dziwacznym miszmaszem broni w niezręcznej fazie dojrzewania, zanim stać się przydatne w końcowej fazie gry. To wprowadza trochę zabawnej różnorodności do codziennego grindowania, ale oznacza również, że rzadko używasz broni, którą w pełni lubisz przez większość czasu, gdy pracujesz nad rozszerzeniem.

Całkowicie mile widzianym dodatkiem w The Witch Queen jest nowy archetyp broni zwany glewią, która jest bronią drzewcową, której można użyć do blokowania nadchodzącego ognia, atakowania wrogów w zwarciu i wystrzeliwania pocisków, aby trafić innych z dystansu. Minęło kilka lat, odkąd Destiny dostało nowy nowy typ broni, a ta wstrząsa wszystkim jako pierwsza hybrydowa opcja do walki wręcz/dystansowej. Jak dotąd eksperyment okazał się wielkim sukcesem! Glaives są bardzo zabawne w użyciu, odgrywają ważną rolę w ekosystemie broni Destiny i nie czują się obecnie przytłoczeni (dopóki ktoś nieuchronnie wymyśli całkowicie zepsutą wersję, aby je wykorzystać, zgodnie z tradycją w tym momencie).

Inną ważną zmianą w piaskownicy jest Void 3.0, przeróbka jednego z czterech typów mocy, z których mogą wybierać opiekunowie. Po wprowadzeniu umiejętności Stasis w Beyond Light w 2020 roku, starsze umiejętności Void, Arc i Solar w porównaniu z nimi straciły równowagę – a czasami nawet całkowicie nieopłacalne. Void 3.0 jest próbą naprawienia tego po części poprzez zrównanie jednej z pozostałych grup umiejętności z zastojem. Nowe opcje dostosowywania całkowicie zmieniły sposób, w jaki myślałem o moich umiejętnościach Pustki i mają tę bardzo potrzebną korzyść, że mój opiekun nie gra identycznie z każdym innym strażnikiem po mojej stronie. Teraz dwie postacie korzystające z tej samej podklasy mogą być wyposażone w dwie zupełnie różne superumiejętności, granaty i profity, które fundamentalnie zmieniają sposób ich działania, co miesza wszystko na lepsze zarówno w PvE, jak i PvP.

Minusem jest to, że jest to tylko częściowe rozwiązanie, ponieważ dwie pozostałe podklasy (Arc i Solar) pozostają bardzo w pyle. Oglądanie ich na wolności było rzadkością w dniach po premierze The Witch Queen. Bungie powiedział, że planuje wyrównać pozostałe podklasy w ciągu najbliższego roku, ale w międzyczasie meta pozostaje bardzo niezrównoważona w sposób, który zniechęca do korzystania z połowy oferowanych umiejętności.

Królowa Czarownic robi tyle dobrze, że jej wady są definiowane przez to, czego nie ma.


I to jest trend, który dość często pojawia się podczas grania w The Witch Queen. Chociaż prawie każdy centymetr dodanej treści robi wszystko dobrze, jego wady są zamiast tego definiowane przez to, czego nie ma. Jest to doskonale odzwierciedlone przez całkowity brak dodatków zarówno do trybów PvP Destiny, jak i hybrydowego trybu PvE/PvP Gambit. Gdy wyjdziesz z doskonałej kampanii i nowej zawartości wokół niej, co prawie na pewno będziesz musiał zrobić podczas grindowania do końca, przekonasz się, że absolutnie nic nie zostało dodane do Tygla – żadnych nowych trybów gry i nie pojedyncza mapa. Nie jest to również nowy trend, ponieważ Bungie w dużej mierze pozostawił swoje opcje PvP gnijące na winorośli, nawet usuwając aż jedenaście map ze swoich list odtwarzania bez ich zastępowania i trwając prawie dwa lata bez dodawania nowej. Podobnie Gambit zmniejszył swoje mapy do zaledwie czterech i przez lata wprowadzono w nim tylko niewielkie zmiany, mimo że jest to najbardziej nieprzyjemny tryb, jaki ma Destiny.

Spodziewaliśmy się, że mapy Tygla i okazjonalny tryb gry będą dodawane przy każdym wydaniu większej zawartości, ale The Witch Queen to kolejne rozszerzenie, które w dużej mierze ignoruje problemy. Coraz trudniej jest przeoczyć, że Tygiel i Gambit stają się tak dużymi podstawami tego, czego oczekuje się od graczy.

Kolejną rzeczą, której brakuje w The Witch Queen, jest wszelkiego rodzaju ulepszone wprowadzenie dla nowych graczy, co jest szczególnie bolesne, biorąc pod uwagę, że to rozszerzenie sprawia, że ​​i tak już zawiły świat jest jeszcze bardziej złożony z tworzeniem broni i Void 3.0. Jeśli jeszcze nie wiesz, jak grać w Destiny 2, szanse, że rozwiążesz to bez bardzo miłego i bardzo cierpliwego przyjaciela, są nieskończenie małe. Chciałbym, aby wszyscy cieszyli się naprawdę niesamowitymi rzeczami, które Witch Queen ma do zaoferowania, ale chociaż z pewnością ekscytuje obecnych fanów Destiny, trudno jest również polecić go niewtajemniczonym w jego obecnym stanie.

Będę grał w The Witch Queen każdego dnia przed najazdem 5 marca i bez wątpienia będę miał więcej do powiedzenia, gdy zobaczę wszystko, co ma do zaoferowania ten fantastyczny dodatek. Poszukaj naszej ostatecznej recenzji, gdy będę miał okazję pokonać to, co z pewnością będzie najbardziej zniechęcającym wyzwaniem Królowej Wiedźm, nawet po pełnej kampanii.



Źródło : https://www.ign.com/articles/destiny-2-the-witch-queen-review