Jest taki moment w Deathloop, kiedy to wszystko klika. Nie w konkretnym momencie. Prawdopodobnie w różnych momentach dla każdej osoby, ale w końcu gracze odkryją różne łamigłówki i mechanikę gry. Deathloop w końcu kliknie.
Sam ten konkretny moment jest prawie wystarczający, aby zastanowić się nad grą roku.
Założenie Deathloopa jest stosunkowo proste: jesteś Coltem, uwięzionym na wyspie Blackreef, która sama jest uwięziona w pętli czasowej. Aby wydostać się z tego piekła, musisz zabić osiem celów, przerywając pętlę. Musisz to zrobić w ciągu 24 godzin. Jeśli ci się nie uda, zaczynasz od nowa.
To proste w wyjaśnieniu, ale w wykonaniu, drobiazgowe i skomplikowane. W ciągu pierwszych kilku godzin Deathloop, grzebisz się z jego bronią, mocami i skomplikowanymi poziomami, próbując pozostać przy życiu wystarczająco długo, aby dotrzeć do jednego celu; pomysł zabicia ośmiu wydaje się być mrzonką owiniętą myśleniem życzeniowym.
Z czasem cel ten staje się wykonalny. A potem w końcu klika; wszystkie elementy układanki wsuwają się na swoje miejsce. Gra nie stoi już na twojej drodze. Deathloop staje się Twoim placem zabaw zniszczenia i rozlewu krwi.
Deathloop przoduje w tej mechanicznej wypłacie. Latanie przez poziomy, które początkowo zajmowały wiele godzin, dowodzenie nad jego akcją, a wreszcie wykonanie ostatniego napadu jest satysfakcjonujące w sposób, w jaki niewiele innych gier jest.
Po ukończeniu Deathloop trudno oprzeć się rozpoczęciu drugiego przejścia. Chcieliśmy przelecieć przez wczesne poziomy, które przyprawiały nas o tyle bólów głowy, nadal naginając swój świat wokół naszych palców. Jeśli jesteś wystarczająco cierpliwy, aby zaakceptować zasady i warunki Deathloop, gdy gra da ci klucze do zamku, nie ma nic więcej, jak wynikający z tego chaos. | Nasza recenzja
Źródło : https://www.gameinformer.com/feature/game-informers-top-10-games-of-2021





