Razem odkryjemy broń, którą zdobyłem w grze wideo, Phantom Blade w World of Warcraft. Ten miecz jest dla mnie tak fajny, że nigdy się z nim nie rozstałem. Nadal znajduje się w skarbcu mojej oryginalnej postaci, 19 lat po tym, jak ją zdobyłem – mimo że jej statystyki zostały zredukowane prawie do zera w wyniku resetowania matematycznego, czcigodna gra online przeszła przez lata i chociaż ta postać jest już daleko poza punktem, w którym miecz by się przydał.
Specjalne ostrze
Co sprawia, że Phantom Blade jest fajne? Nie jest to broń specjalna, choć nie jest zła. Nie jest to legendarny przedmiot zdobywany po pokonaniu mitycznego bossa grupą rajdową. To nawet nie jest epicki przedmiot – po prostu niebieska, rzadka broń. Nie zajmuje specjalnego miejsca w historii Warcrafta, nie jest ani Popielnikiem, ani Ostrzem Mrozu. To tylko… miecz. Ale dla mnie to nie tylko miecz.
Bardzo pożądana broń
W 2005 roku – lub teraz, jeśli grasz na klasycznych serwerach Blizzarda, które mniej więcej replikują grę taką, jaka była wtedy – Phantom Blade był całkiem przyzwoitą bronią dla postaci na średnim i wysokim poziomie, chociaż nie jest to gra końcowa sprzęt. Można go było używać od poziomu 44 (maksymalny poziom wynosił wówczas 60), w tym momencie był całkiem fajny i prawdopodobnie pozostawał konkurencyjny aż do wczesnych lat 50-tych.
Statystyki obrażeń są przyzwoite i ma przydatny „proc” (szansa na wywołanie efektu przy trafieniu): obniża pancerz celu na 20 sekund i uniemożliwia mu wejście w ukrycie lub stanie się niewidzialnym w tym czasie. To sprawiło, że stała się ona pożądaną bronią w społeczności WoW typu gracz kontra gracz, służącą do zwalczania irytujących graczy w grze Thief (i dlatego znienawidzonej przez Thieves).
Dwa powierzchowne powody
Jedynym sposobem na zdobycie Widmowego Ostrza jest wykonanie go przez postać z profesją kowala. Nie było mnie stać na cenę, za jaką sprzedawano ją w domu aukcyjnym, a moja postać Wojownika była inżynierem, więc potrzebowałem kowala gildii, który by mi to wytworzył. Wykonanie tych rzeczy nie było łatwe ani tanie.
Pamiętam, że sam wydobywałem surowce, ale resztę zebrali dla mnie moi koledzy z gildii w prezencie. Może wiedzieli, że tak naprawdę nie doceniam tankowania, o które mnie poprosili, i próbowali sprawić, żebym o tym zapomniał. Może po prostu byli mili. Robiliśmy sobie nawzajem takie rzeczy, kiedy każdy dodatek do WoW-a nie był nieustannym wyścigiem do mety.
Źródło: www.polygon.com





